Poznać, pokochać, naśladować

Dziękuję Bogu za dar II tygodnia rekolekcji ignacjańskich, które dane mi było przeżywać na przełomie roku w Porszewicach. Był to szczególny czas, w którym Jezus poprzez swoje Słowo, podczas medytacji i kontemplacji ukazywał mi prawdę o mnie samej, dał doświadczyć uzdrowienia i uwolnienia, przemieniał swoją miłością i wezwał po imieniu do służby.

Temu tygodniowi towarzyszy intencja, aby poznać, pokochać i naśladować Jezusa, zaś na ich zakończenie podjąć wybór albo dokonać rewizji swojego powołania. Od początku rekolekcji Jezus pokazywał mi, co potrzebuje zmiany w moim dotychczasowym życiu. Zaprosił mnie przede wszystkim do wierności w codziennej modlitwie opartej na rozważaniu Jego Słowa, by Ono było każdego dnia pierwszym, które usłyszę, by w ten sposób codziennie Go poznawać. Modlitwą, która ma kończyć każdy mój dzień, ma być ignacjański rachunek sumienia potrzebny, bym mogła w codzienności rozeznawać. Jezus zaprosił mnie także do tego, bym znajdowała każdego tygodnia chociaż jedną godzinę na adorację, podczas której, wpatrując się w Niego, pozwolę Mu przenikać moje życie Jego obecnością.

Już w pierwszych dniach rekolekcji Jezus dał mi doświadczyć konkretnej łaski uzdrowienia i uwolnienia. Podczas jednej z kontemplacji zobaczyłam, że jest we mnie lęk przez tym, że jeśli pójdę za Jezusem, to doświadczę cierpienia. Wiązało się to też z trudnymi przeżyciami ostatnich lat w moim życiu. Zrodziło się we mnie pragnienie i modlitwa, aby Jezus zabrał ten lęk i dał łaskę ufności, że Jego drogi są dla mnie najlepsze. Tego uwolnienia doświadczyłam podczas jednej z wieczornych adoracji, kiedy mogliśmy osobiście przytulić Jezusa do swego serca. Potwierdzeniem tego, co się stało, były kolejne dni, kiedy mogłam, rozważając Słowo Jezusa, usłyszeć Jego wezwanie, by pójść za Nim i odpowiedzieć na Jego Pragnę” wypowiedziane z Krzyża. Mogłam podjąć to na sposób duchowy już w wolności i bez lęku.

Bardzo ważna była dla mnie też kontemplacja narodzenia Jezusa. Podczas niej odkryłam, że czuję się niegodna bycia razem ze Świętą Rodziną, bo mam doświadczenie nieprzebaczenia sobie początkowych obaw przed przyjęciem kolejnego dziecka, z którego podczas tej modlitwy zostałam uwolniona. Wtedy też na sposób duchowy mogłam pojednać się i pożegnać ze swoim utraconym w wyniku poronienia synkiem i powierzyć go Jezusowi z nadzieją na spotkanie w niebie. Mogłam też doświadczyć tego, że cała nasza rodzina jest pod troskliwą i przemożną opieką Świętej Rodziny.

Przyglądając się życiu Jezusa, uczyłam się od Niego, jak ma wyglądać moja codzienność. Podczas kontemplacji wesela w Kanie Galilejskiej doświadczyłam odnowienia mojego małżeństwa (piękny prezent na naszą 10. rocznicę ślubu), zaproszenia do bliskości, czułości we wzajemnej relacji budowanej na Nim. Mogłam zobaczyć to, czego doświadczamy w naszym małżeństwie: że On nas jednoczy i uzdalnia do wzajemnej miłości, spostrzegłam też, jak łatwo niekiedy wchodziłam w pułapkę koncentrowania się na wadach i słabościach męża, nie dostrzegając swoich i tego, że to ja potrzebuję przemiany. Kiedy patrzyłam na życie Jezusa, zastanawiałam się też na nowo, jak mają wyglądać relacje z moimi dziećmi. Jezus uczył mnie i zapraszał do uświęcenia w moich codziennych obowiązkach jako żony i mamy. Pokazał mi, że pragnie przebywać w naszym domu, takim, jakim on jest i czym bardzo mnie ucieszył chce pośród nas odpoczywać (u nas zawsze jest gwarno, a jednak On chce pośród nas być i odpoczywać).

Podczas kontemplacji sceny o Marii i Marcie mogłam zobaczyć siebie w roli Marty i rozpoznać, że kiedy porównuję się do innych, zazdroszcząc im relacji z Jezusem, tracę radość posługiwania, a tymczasem sama też jestem wezwana przez Jezusa do przyjaźni i to na niej mam się koncentrować.

Podczas tych rekolekcji Jezus odnowił moje wezwanie do pójścia za Nim, bliskiej z Nim relacji i tego, co ona niesie ze sobą, a więc także do troski o zbawienie innych. Słysząc wezwanie Króla i te słowa: Wstań, woła Cię”, zobaczyć mogłam tych, którzy pogrążeni są w ciemności, w niemocy, którzy nie znają Jezusa. On wzywa mnie, by iść i głosić Dobrą Nowinę o Jego Miłości, o zbawieniu, angażując się w konkretne dzieła ewangelizacji, które podejmujemy we wspólnocie.

Jezus przypomniał mi, że jestem umiłowanym dzieckiem Bożym i dziedziczką obdarzoną wielką łaską Ducha Świętego. Podczas kontemplacji, w której Jezus stawia uczniom sprzeczającym się o swoją wielkość dziecko jako wzór, zobaczyłam, że tak jak ono wielokrotnie w ciągu dnia woła swoją mamę czy tatę, ja mam wzywać nad sobą Imienia Jezus, w którym jest moje zwycięstwo. Mam przyjąć tę godność i imię córki i jak ona rzucić się w ramiona Ojca z ufnością i wydaniem, a jako Jego dziedziczka przyjąć obdarowanie do służby w Duchu Świętym.

Wielokrotnie podczas tych rekolekcji doświadczyłam miłującego spojrzenia Jezusa, pełnego bliskości i czułości. Zapragnęłam też nowego napełnienia Duchem Świętym i postępowania w tej nowości życia, którą On daje każdego dnia, by być bliżej Jezusa, kochać Go i naśladować w tej Miłości, z którą pochyla się nad każdym człowiekiem.

Katarzyna  

Świadectwo z "Posłania" 1/2018