Wejść w logikę Jezusa

Uczestniczenie w rekolekcjach głoszonych przez oo. Antonello i Enrique z Przymierza Miłosierdzia jest za każdym razem świętem. Łączy się z przejmującym przeżyciem obecności Ducha Świętego. To sierpniowe spotkanie wpisuje się w moim życiu w dłuższy proces przemiany serca, nawracania się i otwierania na żywą i dynamiczną obecność Boga.

Coraz głębsze doświadczenie Boga powoduje, że łatwiejszym staje się odróżnianie logiki Jezusa od logiki świata. To nie tylko opieranie się pokusom, ale przede wszystkim włączenie się w trudny dla każdego chrześcijanina – dla mnie – proces obumierania. Podczas konferencji o. Antonello przywołał ewangeliczną scenę obecności Jezusa, który śpi na łodzi podczas burzy. Zdaje się być nieobecny, kiedy uczniowie są w tarapatach. Tymczasem logika życia Chrystusa będzie logiką, która wpisana jest w rytm codziennego obumierania ze względu na Niego i dla Niego. To oczywiście nie przychodzi łatwo, bo nasze życie jest uwięzieniem w lęku. Jestem jednak przekonana, że doświadczenie kojącej miłości Boga uzdalnia do proponowanej przez Jezusa postawy. Nie ma nic ważniejszego, jak przylgnięcie do Niego. A ambiwalencja zła i dobra we współczesnym świecie nie jest tak oczywista. Bóg bowiem może posłużyć się różnymi sytuacjami, aby zbawić i mnie. Ufam, że Jezus jest tym, który potrafi uciszyć każdą burzę.

Silnego poruszenia serca z powodu obecności Ducha Świętego podczas tych rekolekcji doświadczyłam jeszcze na inny sposób: podczas niedzielnej nauki rekolekcyjnej. Ewangelia opowiadała o kobiecie cierpiącej na ducha niemocy, pochylonej, nie mogącej się wyprostować. Kobiety, która w rzeczywistości doświadczyła wyobcowania, odrzucenia przez społeczeństwo, usunięcia na tył świątyni, poza filary. Podobnie funkcjonuje współcześnie wielu z nas. Nie ufamy nikomu, zamykamy się w sobie, brak nam otwarcia na innych. Żyjemy własnym, osobniczym życiem. Tymczasem Chrystus przeprowadza nas przez „filary świątyni” – sądy i stereotypy na nasz temat, wbrew opinii świata, nie zrażając się nimi. Podczas tej nauki Jezus wybrał jedną z uczestniczek rekolekcji – Joannę. Pochyloną, jak tamtą ewangeliczną kobietę, o. Antonello przeprowadził między rzędami krzeseł. „Jezus chciał wybrać Asię, aby ją uzdrowić” – powiedział. Doznała spoczynku w Duchu Świętym, podczas którego, szlochając, przebaczyła swemu ojcu. Doświadczyła również wielkiej światłości – obecności Chrystusa. O tych wszystkich sprawach dawała nam później świadectwo. Jezus przeprowadził ją przez burzę jej życia. Tym, co przeżyła, była miłość. Wielu z nas podczas tych rekolekcji doświadczyło miłości, współczucia, uzdrowienia czy uwolnienia od cierpienia. Zwyczajnego wzruszenia z powodu obecności Ducha Świętego.

Nie inaczej było ze mną. Modlitwa do Ducha Świętego nad Joanną i nad nami wszystkimi zaowocowała silną Jego obecnością w moim sercu i w ciele. Doświadczyłam głębokiego poruszenia, co z tym związane – miłości, radości i pokoju, ale również dotknięcia w całym moim ciele, zwłaszcza ogarniającego moje nogi i ręce ciepła oraz kołysania całego ciała. Jestem głęboko przekonana, że to Pan obdarowywał mnie Swoją łaską w sposób całkowity, uzdrawiając duszę i ciało. Tę pewność daje mi nie tylko moje subiektywne przeświadczenie, ale także refleksja nad stanem mojej kondycji duchowo-fizycznej, której nawracanie się jest procesem. Kilka lat temu podczas rekolekcji w Gdańsku – Matemblewie uczestniczyłam w podobnym misterium uzdrawiania w oparciu o ewangeliczny fragment o pochylonej niewieście. Doświadczyłam wtedy w jakiś sposób obecności Boga, nie było to jednak tak intensywne, tak oczywiste jak teraz. Nie byłam też wtedy tak otwarta na dary Ducha Świętego. Dziś wiem, że to wyraz dojmującej miłości Boga. Jego miłości miłosiernej. Niczego innego. A jedyne, co mogę czynić, to być wdzięczną Panu, obumierać, świadczyć i ewangelizować. Zwłaszcza ewangelizować. Z tego powodu permanentnie goreje moje serce. Chwała Panu!

Joanna  

Świadectwo z "Posłania" 5/2014