Pan będzie ciebie stale prowadził

Pan będzie ciebie stale prowadził i nasyci twoją duszę nawet na pustkowiach, i sprawi, że twoje członki odzyskają swoją siłę, i będziesz jak ogród nawodniony i jak źródło, którego wody nie wysychają (Iz 58,11).

W czasie ostatnich rekolekcji z o. Józefem Witko doświadczyłam mocy modlitwy uwolnienia.

W momencie, kiedy Ojciec mówił o wyzwoleniu ze skutków często używanego powiedzenia: „cały dom na mojej głowie”, pomyślałam sobie, że sama wiele razy tak mówiłam i często dałam się prowadzić złym myślom o poczuciu osamotnienia. Przecież w każdej sekundzie mojego życia jest przy mnie Jezus i to do Niego powinnam się zwracać, a nie narzekać. To uwolnienie miało nas uzdrowić. Od kiedy sięgam pamięcią, zawsze miałam problemy z kolanami, ale dopiero około 20 roku życia okazało się, że mam poważnie zniszczoną chrząstkę stawową – nie do odbudowania. Często kość trze o kość, a popękane elementy chrząstki potrafią „blokować” kolana. Mimo tej dolegliwości, mogłam jakoś funkcjonować. Najtrudniejsze były dla mnie pozycje klęczące, wchodzenie po schodach, czynności związane z przysiadami. Ojciec Witko wygłosił proroctwo o uzdrowieniu kolan – pomyślałam, że to nie do mnie, bo się o to nigdy nie modliłam, a poza tym moją dolegliwość można tylko zaleczyć zabiegiem.

Rekolekcje się skończyły, a z moimi kolanami było coraz gorzej. Gdy wchodziłam do domu – a mieszkam na III piętrze – miałam czasami wrażenie, że kolano mi się blokuje i zaraz się przewrócę. Żartowałam sobie nawet, że o. Witko uszkodził mi kolana. Któregoś wieczoru na modlitwie poczułam ciepło w prawej nodze. Leżał koło mnie pies – szczeniak i nawet pomyślałam, że to on się zmoczył, ale okazało się, że tak nie było. Owo ciepło, bardzo intensywne, pojawiło się jeszcze kilkakrotnie, zaskakując mnie za każdym razem swoją intensywnością. Prawie dwa miesiące po rekolekcjach, któregoś wieczoru odkryłam, że kolana zostały uzdrowione. Nawet nie zauważyłam, kiedy ustały problemy z wchodzeniem po schodach, z klęczeniem, bieganiem itp. Raduje się moja dusza w Panu, który jest dla mnie Bogiem pełnym niespodzianek. Z radością mogę dalej trwać na modlitwie dziękczynnej za otrzymane łaski, bez obawy, że nie będę mogła wstać z pozycji klęczącej.

Ilona  

Świadectwo z "Posłania" 2/2017