Jesteśmy jedno w Chrystusie

Po raz pierwszy na Czuwanie grup Odnowy w Duchu Św. wybrałam się w maju 2003 roku. W tym czasie miałam w swym sercu żarliwe pragnienie kochania Jezusa i poznawania Go coraz bardziej. Starałam się za Nim kroczyć, szłam jednak całkowicie samotnie, nie należałam wtedy do żadnej wspólnoty.

Wówczas wcale mi na tym nie zależało, ponieważ na skutek różnych zranień odczuwałam wielką niechęć do bycia w jakiejkolwiek grupie. Jednakże Bóg ma to do Siebie, że lubi zaskakiwać. Dosłownie na kilka dni przed terminem Czuwania na Jasnej Górze spotkałam moją koleżankę z liceum, o której wiedziałam, że należy do wspólnoty Posłanie. I - jak zwykle w takich wypadkach - zawiązała się między nami rozmowa o Bogu. W pewnym momencie spytała mnie, czy nie mam ochoty pojechać na Kongres do Częstochowy. Pierwszą moją reakcją była odmowa. Tłumaczyłam się głównie brakiem czasu i pieniędzy. Nie były to najwidoczniej zbyt oryginalne, ani tym bardziej – przekonujące argumenty, ponieważ koleżanka uparcie nalegała, skutecznie je zbijając, m. in. propozycją pożyczenia mi pieniędzy na wyjazd. W końcu skapitulowałam, ponieważ zrozumiałam, że bezsensowne jest „wierzganie przeciwko ościeniowi” woli Bożej. Potem jeszcze, gdy przed czwartą rano podążałam ciemnymi i pustymi ulicami miasta na miejsce zbiórki, odczuwałam lęk przed nieakceptacją ze strony nieznanych mi zupełnie ludzi. Moja koleżanka pojechała już wcześniej, a poza nią nie znałam zupełnie nikogo. Był to wielki triumf łaski Bożej we mnie, że wówczas nie stchórzyłam, ponieważ panicznie się wtedy bałam tego typu sytuacji, a jeszcze bardziej samotnych spacerów w środku nocy! Modliłam się po drodze, a Pan odpowiedział pokojem w sercu oraz pragnieniem wyjazdu na to Czuwanie, pomimo wszystko. Kiedy z drżeniem dotarłam na miejsce zbiórki, natychmiast „zagaiła” mnie pewna bardzo miła dziewczyna i z nią trzymałam się już przez cały czas wyjazdu. W sercu wielbiłam Boga za tak wielką troskliwość o mnie.

Po przyjeździe na Jasną Górę przekonałam się, jak bardzo mylne były moje uprzedzenia w stosunku do wspólnoty. Podczas Czuwania doświadczyłam wielkiego wylania Ducha Świętego. Moja radość była przeogromna. Poczułam się w Duchu Świętym zjednoczona z Bogiem oraz z tysiącami moich braci zgromadzonymi na jasnogórskich wałach. Wcześniej Duch Święty był dla mnie jakąś abstrakcyjną Osobą Trójcy Świętej, zaś wtedy doświadczyłam Go niemal zmysłowo, jak rozpalał Swą miłością i mocą całe moje jestestwo. Zrozumiałam, że Duch Święty jest osobową Miłością! I pojęłam, że to przez Niego jesteśmy wszyscy jedno w Chrystusie, że to On jednoczy mnie z wszystkimi braćmi. Uświadomiłam sobie, że to przez Ducha Świętego Jezus żyje i działa w Swym Kościele, że rzeczywiście Kościół to Mistyczne Ciało Chrystusa, a ja jestem jednym z Jego członków. Kiedy z nieopisanej wprost radości tańczyłam w towarzystwie nie znanych mi nawet z imienia ludzi, zaczynałam przeczuwać, czym może być życie wieczne. Zrozumiałam wówczas, że nie mogę izolować się od braci, z którymi tworzę jedno Ciało w Chrystusie. Owoce tego Czuwania były tak wielkie, że w październiku tego samego roku zdecydowałam się wejść do wspólnoty Posłanie, pomimo wcześniejszych urazów i niechęci, ponieważ Duch Święty pokonał je Swą łaską.                                        

Joanna 

Świadectwo z "Posłania" 8/2005