Lekarz był zaskoczony

W czerwcu bieżącego roku zaprosiłam na mszę z modlitwą o uzdrowienie u oo. franciszkanów moją mamę i ciocię. Ciocia była w trudnej sytuacji, ponieważ w niedługim czasie czekał ją zabieg udrożniania tętnic szyjnych.

Jakieś pół roku wcześniej po przeprowadzonych badaniach stwierdzono, że tętnice są w znacznym stopniu niedrożne, co wiąże się z dużym ryzykiem udaru. Lekarz prowadzący skierował ją na zabieg z dopiskiem „pilne”. Ciocia bardzo bała się tej operacji, bo była już po kilku zawałach serca oraz po operacji bypasów, co znacznie zwiększało ryzyko związane z kolejnym zabiegiem. Przed ustaleniem terminu ciocia miała zrobić jeszcze badanie przy użyciu tomografu komputerowego, na które trzeba było czekać kilka miesięcy. W czerwcu br. uczestniczyła w modlitwie o uzdrowienie na rekolekcjach charyzmatycznych z ks. Bashoborą, potem w pielgrzymce do Sanktuarium w Oborach, a 30 dnia tego miesiąca przyszłyśmy na mszę, którą odprawiał o. Błażej Sekula. W kościele było dość duszno, a nabożeństwo przedłużało się, więc ciocia trochę źle się poczuła, ale trwała na modlitwie. W pewnym momencie zostało wypowiedziane słowo poznania, że jest w kościele osoba, która modli się za swoją ciocię. Przez chwilę pomyślałam, że to może chodzi o mnie, ale szybko o tym zapomniałam. Na koniec modlitwy o uzdrowienie poszłyśmy jeszcze po indywidualne błogosławieństwo do ks. Artura Szymczyka, który stał najbliżej nas. Podczas tej modlitwy ciocia doświadczyła spoczynku w Duchu Świętym. Kiedy się ocknęła, przez jakiś czas dochodziła do siebie, nie mogła zrozumieć, co się z nią dzieje. Będąc jeszcze w tym stanie lekkiego oszołomienia, powiedziała: „Może nie będzie potrzebna operacja”. Nikt z nas chyba wtedy nie wierzył w te słowa, kiedy jednak poddała się badaniu przygotowującemu do zabiegu, okazało się, że tak bardzo jego wyniki różnią się od tych sprzed pół roku, że wywołały duże zdziwienie osoby, która je wykonywała. Z tymi badaniami ciocia udała się do lekarza, który miał przeprowadzić zabieg, aby umówić się na jego termin. Kiedy zobaczył wyniki badania, był ogromnie zaskoczony. Powiedział, że są one na tyle dobre, że nie jest już potrzebne udrażnianie tętnic szyjnych. Widząc niezwykłość całej tej sytuacji, dodał jeszcze: „Proszę pani, jest Rok Miłosierdzia, musi pani teraz zrobić coś dobrego dla innego człowieka”. Dziękujemy Ci, Panie, za to uzdrowienie. Chwała Panu!

Ewa  

Świadectwo z "Posłania" 6/2016