Otrzymałem wskazówki do codziennego życia

Na przełomie roku 2015/2016 byłem w Porszewicach na I tygodniu ćwiczeń duchownych według św. Ignacego Loyoli, popularnie zwanych rekolekcjami ignacjańskimi. W formularzu zgłoszeniowym należało wpisać, jakie są moje oczekiwania.

Po krótkiej modlitwie zrodziło się pragnienie, aby prosić o siłę do walki ze słabościami, pokusami i grzechem. Na rekolekcjach otrzymałem konkretne wskazówki, bardzo pomocne w codziennym życiu. Postaram się w punktach nimi podzielić.

• Wierność jest możliwa tylko w mocy Bożej: w zaufaniu, słuchaniu i wytrwałym rozeznawaniu.

• Aby bardziej dbać o skupienie, cierpliwość, wierność i lepiej rozeznawać, trzeba zwolnić.

Wspomnę tutaj, że na początku rekolekcji miałem trudności z wewnętrznym skupieniem. Podczas spaceru modliłem się na różańcu i wiele myśli kłębiło mi się w głowie. W momencie, gdy zwolniłem kroku, myśli było coraz mniej, a gdy zatrzymałem się, rozproszenia odeszły. Dzięki łasce Bożej udało mi się rozpoznać, że za szybko pędzę. Przekłada się to na codzienne życie, w którym również muszę zwolnić, aby lepiej współpracować z łaską Bożą, rozpoznawać Boże natchnienia i dochować wierności Panu Bogu.

• Smutek, nieporządek, brak czułości i miłości do żony są grzechem nierealizowania powołania.

Zrozumiałem, że smutek, który często mnie ogarniał jako owoc mojej niewierności Panu Bogu poprzez przegrane walki duchowe, uleganie pokusom, oddziałuje na otoczenie, w którym się znajduję. Gdy inni widzą mnie w takim stanie, mogą pomyśleć, że jestem nieszczęśliwy. Taką postawą odstraszam ludzi od Boga. Pożyteczne tutaj okazało się dla mnie zaproponowane przez kierownika duchowego ćwiczenie polegające na tym, aby pójść do kaplicy i uśmiechać się do Pana Jezusa na Krzyżu. Pojawiały się tutaj jednak trudności, bo przez swoje błędy traciłem wewnętrzną radość i nie potrafiłem iść przed Krzyż i szczerze się uśmiechać. Ogromną pomocą w duchowych zmaganiach była dla mnie osoba Maryi, za którą z całego serca pragnę podziękować dobremu Bogu. Spacer z różańcem w ręku pozwalał nabrać dystansu do tego, co przeżywałem, przywracał pokój, rozpraszał wewnętrzną ciemność i dzięki temu znów mogłem iść pod Krzyż, by uśmiechać się do Pana Jezusa.

• Mówiąc za dużo, nie w porę, do serca, które nie jest głodne Boga, zamykamy je na Jego głos. Dlatego każde głoszenie winno być rozważone na modlitwie.

Słowo to trafiło do mojego serca i pojąłem, jak ważne jest dbanie o owoce Ducha Świętego we mnie, czyli o miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22-23). Gdy inni dostrzegą je we mnie, może to wzbudzić w nich zaciekawienie i pytania: „Skąd on to ma, dlaczego tak postępuje, reaguje?”. Wówczas będzie to dobry moment, aby wskazać na Dawcę tych owoców i przy tym oddać chwałę Panu Bogu, jednocześnie zachęcając, że każdy tak może żyć, jeśli tylko zwróci się do Boga, Jemu powierzy swoje życie.

Na koniec chciałem oddać chwałę dobremu Bogu i podziękować za ten czas ogromnej łaski. Chwała Tobie, Panie!

Łukasz  

Świadectwo z "Posłania" 1/2016