Uzdrowienie chorych...

Czas dzieciństwa spędziłam w szpitalu. Leczyłam się w wielu ośrodkach w Polsce. Jako dziecko alergiczne i astmatyczne często miałam ciężkie duszności. Najmniejszy katar kończył się w szpitalu pod tlenem. Bardzo przeżywałam widząc przez szpitalne okno dzieci, które szły do szkoły. Ja musiałam leżeć pod kroplówkami, brać całe serie zastrzyków i leków. Efektów kosztownego leczenia nie było widać. Wtedy to mama, która od kilku lat chodziła na piesze pielgrzymki do Częstochowy, postanowiła, że zabierze mnie ze sobą.

Było to dosyć ryzykowne, jednak ona powiedziała, że jeżeli Maryja tu nie pomoże, to lekarze też nie pomogą. Pamiętam, że pielgrzymka była dla mnie strasznie ciężka, obolałe i odparzone nogi nie ułatwiały mi drogi. Jakby tego było mało, ostatniego dnia potwornie zmoczył nas deszcz. Przemoczona do suchej nitki weszłam do Częstochowy i przed obrazem Matki Boskiej modliłam się o zdrowie. 

W rok po tej pielgrzymce udałam się ponownie na Jasną Górę, ale tym razem dziękując. Stan mojego zdrowia bardzo się poprawił, przez cały rok w ogóle nie chorowałam. Wtedy to również mama dokonała zawierzenia mnie opiece Matki Bożej, której doświadczam do dnia dzisiejszego. 

Pomimo że w wieku szesnastu lat odeszłam od Boga, przestałam chodzić do kościoła, przyjmować sakramenty, modlić się, a zaczęłam nocny tryb życia, dyskoteki, nadużywanie alkoholu, jednak Maryja zawsze była przy mnie. Chroniła mnie pod płaszczem Swej macierzyńskiej opieki i przeprowadziła przez ten trudny czas. Nie pozwoliła, aby stało mi się coś gorszego. Dzięki Niej zaczęłam na nowo odkrywać Boga i cieszyć się dziecięctwem Bożym. To Maryja przyprowadziła mnie z powrotem do Kościoła. 

Teraz wiem, że dzięki temu zawierzeniu Matka Boża w szczególny sposób wzięła mnie pod Swą opiekę i prowadzi przez życie. Nie lękam się, ponieważ mam najlepszą matkę, Matkę samego Boga. 

Olga 

Świadectwo z "Posłania" 5/2007