W niebezpieczeństwach pomyśl o Maryi

Chciałam podzielić się tym, jakie miejsce ma modlitwa różańcowa w moim życiu i tym, jak dobry wpływ ma ona na stan mojego ducha i ciała. Nawiążę w tym miejscu nawiązać do słów św. Bernarda: „W niebezpieczeństwach, trwogach, wątpliwościach pomyśl o Maryi, Jej wzywaj”, wzywaj imienia Maryi również, gdy przeżywasz radość, gdy się cieszysz. 

Przeczytałam w książce Wolni od niemocy o. Augustyna Pelanowskiego OSPPE, że charakterystyczne dla ludzi żyjących w smutku, lęku czy w obawie, depresji, jest powtarzanie sobie różnych stwierdzeń, formuł w stylu: „Wszystko jest bez sensu, na pewno nic się nie zmieni”, itp. Każdy zapewne ma pasujące do swojej sytuacji stwierdzenie, czy schemat myślowy, które sobie powtarza, narzekając. Człowiek „przeżuwa” te zdania, karmiąc się nimi jak zatrutym pokarmem. Jest jak struta owca, która przeżuwa trującą roślinę, ale jej nie wypluje, bo jest głodna. Autor książki zaproponował antidotum na taką sytuację - zachęcił do karmienia się Słowem Bożym, do tego, aby nie tylko je czytać, ale także powtarzać określone słowa, wersety, np.: „Ty jesteś pokojem”, „Jezu, ufam Tobie”. 

Odczytałam to wezwanie także w kontekście modlitwy na różańcu. Powtarzanie modlitwy „Zdrowaś Maryjo”, wymawianie imienia Maryi, wzywanie Jej pomocy jest dla mnie dobrym pokarmem. Św. Augustyn powiedział, że tak jak dzieci biorą pokarm od matki, tak każdy z nas może brać pokarm duszy i moc od Maryi, naszej najlepszej, niebieskiej Matki. 

Kiedy byłam rok temu w Medjugorie, szczególnie doświadczyłam mocy modlitwy różańcowej. Odmawiając różaniec odczułam jego piękno i głębię. Słowa modlitwy „Zdrowaś Maryjo” były nie tyko na moich ustach, ale przeniknęły moje myśli, pragnienia, uczucia, zmysły. Przeniknęły mnie dogłębnie, do samego serca. 

Odmawiam różaniec często: w domu, w autobusie, w drodze do pracy. Ta modlitwa jest dobra, gdy brakuje mi słów, jak się modlić, gdy nie potrafię się modlić. Szczególnie, gdy dręczy mnie jakaś kwestia, ogarnia niepokój, lęk o przyszłość, gdy myśli te stają się natrętne, uciekam się do modlitwy różańcowej. Kiedy stykam się z sytuacją, która mnie przerasta lub doświadczam trudności w relacji z drugim człowiekiem, modlę się. I zawsze, zawsze doświadczam ukojenia, bo Maryja przychodzi z pokojem. 

Iza 

Świadectwo z "Posłania' 5/2007