Abyście umieli zdać sprawę z nadziei, która jest w was

Wy, młodzi, jesteście nadzieją Kościoła (...). To przeświadczenie jest równocześnie wezwaniem i zobowiązaniem; jeszcze raz chodzi o to: "abyście umieli zdać sprawę z nadziei, która jest w was" - z tej nadziei, którą się z wami wiąże.

Jan Paweł II, List do młodych całego świata

Pamiętam ten ostatni tydzień ziemskiego życia Jana Pawła II bardzo dobrze. Do dziś w moich wspomnieniach pozostało ostatnie błogosławieństwo jakiego udzielił papież w Niedzielę Wielkanocną (zawsze, odkąd sięgam pamięcią, po rezurekcji oglądałam transmisję z Watykanu, czekając na błogosławieństwo Urbi et Orbi). Pamiętam też wzruszenie i jednocześnie pewną obawę, jaka towarzyszyła mi w próbie ogarnięcia medialnych przekazów tych dni. Przełączane kanały telewizyjne, wciąż nowe obrazy i informacje przyciągały wzrok i słuch, ale sercem zapragnęłam być przy Ojcu Świętym. Chciałam przez modlitwę towarzyszyć mu w tym, co przeżywa, wypraszać umocnienie, uzdrowienie. Pokonałam pokusę ciągłego siedzenia przed telewizorem i wyruszyłam do kościoła. Czułam, że to najlepsze, co mogę zrobić.

W kościele św. Ducha prowadziliśmy ze wspólnotą różaniec, rozważaliśmy też tajemnicę miłosierdzia Bożego, prosząc o łaskę zdrowia dla Jana Pawła II. Po mszy świętej zostałam na osobistej modlitwie. Kościół nie pustoszał, na modlitwie był z nami także pasterz diecezji, biskup Andrzej Suski. Jego modlitwa i obecność dawała nadzieję. Pomyślałam: "Jak Kościół potrzebuje pasterzy, takich jak Jan Paweł II". W chwili, kiedy postanowiłam wrócić do domu, usłyszałam, że Jan Paweł II odszedł do Domu Ojca. Kościół wypełnił się po brzegi. Po chwili ze wzruszeniem uczestniczyliśmy we mszy świętej za duszę Zmarłego: naszego ukochanego Ojca Świętego. Tym dniom towarzyszyła refleksja, rachunek sumienia, na ile słuchałam tego, czego nauczał Jan Paweł II. Wiedziałam, że coś musi się we mnie zmienić. Przypomniały mi się wtedy słowa Ojca Świętego, skierowane do młodych: Wymagajcie od siebie, choćby nawet inni od was nie wymagali i słowa, jakimi zaczął List do młodych całego świata: Abyście umieli zdać sprawę z nadziei, która jest w was. Te słowa stały się dla mnie pewnego rodzaju testamentem Jana Pawła II, jaki powierzył do realizacji młodym, w tym także mi. Te dwa wezwania do samowychowania, do stawiania sobie wymagań, jak i całe życie Jana Pawła II, jego ofiarna posługa w dziele ewangelizacji, jego codzienny trud, zmaganie się ze słabością, są dla mnie drogowskazem, umacniają w podejmowaniu codziennego zmagania z własną słabością, pokonywaniu bylejakości, zniechęcenia.

Jan Paweł II, jego nauczanie, szczególnie to skierowane do nas, młodych, ukazały mi, jakim darem jest młodość jako szczególny czas wzrastania. Pamiętam sytuację, kiedy przeżywałam trudny okres, ogarniała mnie apatia, jakaś beznadzieja. Sięgnęłam wtedy po List do młodych z 1985 r., przeczytałam go od razu. Słowa Ojca Świętego przywróciły mi nadzieję, że ja i inni młodzi chrześcijanie jesteśmy szczególnie wezwani do tego, aby swoim życiem dawać świadectwo nadziei, jaka płynie z przeżywania swego życia z Jezusem, wbrew panującej modzie na bylejakość. Wbrew powszechnej beznadziei jesteśmy powołani do szczęśliwego życia w prawdzie, pięknie i dobru. Dziękuję Bogu za dar życia i posługi, za dar nauczania i świadectwo życia Jana Pawła II, za to, że dane mi jest przeżywać swoją młodość w tych czasach, w których był z nami tak wielki Pasterz Kościoła.

Katarzyna

Świadectwo z "Posłania" 4/2006