Mój sekret jest prosty

Święta Matka Teresa, Misjonarka Miłości, promieniująca pokojem, uśmiechem, radością, całkowicie oddana służbie życiu, zjednoczona z Chrystusem Ukrzyżowanym, wciąż przemienia i dotyka serca ludzkiego – czy przez trwającą misję niesienia miłości najuboższym, czy przez duchowe dziedzictwo, które możemy odnaleźć w pozostawionych przez nią pismach i świadectwie.

Niech przytoczone myśli z jej nauczania będą inspiracją do lepszego poznania tej świętej, a także pomocą nie tylko w kontynuowaniu jej misji, ale też w wypełnieniu osobistego powołania przez każdego z nas.

Matka Teresa sama pisała o sobie: Chcę tylko być prawdziwą Misjonarką Miłości, tak jak była nią Matka Boża. A do sióstr mówiła: Tak jak [Matka Boża] bądźmy pełne zapału, by iść z pośpiechem i dawać innym Jezusa (zob. Łk 1,39). Matka Teresa prowadziła bardzo aktywne życie, często wyjeżdżała za granicę na zaproszenie do wygłoszenia przemówień, wciąż otwierała nowe domy zakonne i placówki, przybywały powołania, cała misja zyskiwała uznanie. A Matka mówiła o sobie: Nie sądzę, że jest ktoś, kto bardziej potrzebuje pomocy Boga i łaski, aniżeli ja. Czasami czuję się taka bezradna i słaba. I dlatego sądzę, że Bóg się mną posługuje. Ponieważ nie mogę polegać na swojej sile, polegam na Nim dwadzieścia cztery godziny na dobę (tłum. IS). Dlatego nigdy się nie boję. Robię to, co do mnie należy, z Jezusem, robię to dla Niego, robię to, oddając Mu wszystko, dlatego efekty należą do Niego, nie do mnie.

Mój sekret jest bardzo prosty: modlę się (tłum. IS). Jak wyglądała modlitwa Matki Teresy? Reguły spisane dla Misjonarek Miłości są wymagające: codziennie msza święta, pół godziny medytacji, dwa razy dziennie rachunek sumienia, cały różaniec, litanie do Matki Bożej i świętych, pół godziny czytania duchowego oraz jeden dzień w tygodniu, jeden tydzień w miesiącu i jeden miesiąc w roku poświęcony na kontemplację i pokutę. Wskazówki Matki Teresy dotyczące modlitwy mogą być przeznaczone dla każdego z nas. Przekazała ich bardzo dużo w swoich pismach i pouczeniach. Oto tylko kilka z nich: Pokochajmy modlitwę. Jest ona konieczna, bo przygotowuje i uzdalnia nasze serce na przyjęcie daru Obecności Boga. Podstawową rzeczą jest cisza zewnętrza i wewnętrzna: cisza oczu, uszu, ust, myśli i serca. Dopiero w ciszy serca Bóg mówi. Musimy nauczyć się słyszeć głos Boga w sercu. Pierwszym krokiem jest słuchanie. Zanim będziemy mówić na modlitwie, słuchajmy tego, co Bóg mówi do nas. Często tak bardzo chcemy modlić się poprawnie, jednak nam się to nie udaje. Zniechęcamy się. Bóg pozwala na błędy, ale nie chce zniechęcenia w nas. Bóg chce, byśmy byli jak dzieci, bardziej pokorni i prości, bardziej wdzięczni. Im więcej się modlimy, tym lepiej się modlimy. Nie traćmy czasu na szukanie nadzwyczajnych doświadczeń w modlitwie, ale czyńmy wysiłek, aby chodzić w obecności Bożej i przeżywać naszą modlitwę przez cały dzień. Żyjąc w świecie, jesteśmy wezwani, aby nieść miłość, pokój i radość. Ale nie możemy dać tego, czego nie posiadamy. Dlatego konieczne jest, aby oprzeć swoje życie na modlitwie. Jeśli się nie modlimy, nasza obecność, działanie i słowa nie będą miały siły i mocy oddziaływania. Jeśli chcemy być zdolni kochać, musimy być zdolni modlić się (tłum. IS).

Matka Teresa, zwracając się do swoich sióstr i współpracowników, dawała wiele praktycznych rad. Jedną z nich jest zachęta do modlitwy różańcowej. Matka Boża skierowała do Świętej słowa: Naucz ich odmawiać różaniec – rodzinny różaniec, a wszystko będzie dobrze. Matka Teresa wypełniała to polecenie. Sama odmawiała cały różaniec. Wyjaśniając konstytucję Misjonarek Miłości, pisała: Uczmy się kochać i odmawiać różaniec z wielką pobożnością, bądźmy bardzo wierne tej naszej największej miłości – bo on przybliży nas do naszej Niebieskiej Matki. Nasza reguła wymaga od nas, byśmy nigdy nie szły do slumsów, jeśli najpierw nie odmówimy [modlitw] ku chwale naszej Matki; dlatego musimy odmawiać różaniec na ulicach i w ciemnych norach slumsów. Trzymajcie się różańca, jak pnącze trzyma się drzewa – bo bez Matki Bożej się nie utrzymamy. Matka Teresa, przeżywając wyjątkowo trudne chwile, kryzys, wskazała nam ratunek. Opisała, jak sięgała po różaniec. W jednym z jej listów do ojca duchowego czytamy: Niedawno czułam się tak źle, że nie potrafię Ojcu opisać. (…) Celowo wzięłam różaniec i bardzo powoli, nie myśląc nawet ani nie rozważając – odmawiałam go powoli i spokojnie. Ta chwila minęła. To Maryja przyszła z pomocą i przyniosła jej ulgę.

Wszystkie trudne doświadczenia i udręki duchowe sprawiły, że Matka Teresa bardzo dobrze rozumiała innych i współczuła im. Udzielała bardzo konkretnych rad: Kiedy jest ci bardzo ciężko – po prostu ukryj się w Najświętszym Sercu, a tam – tak jak moje serce – znajdziesz wszelką moc i miłość. W każdym cierpieniu dostrzegała możliwość duchowego rozwoju. We wszelkim doświadczeniu trudności czy próby zachęcała, aby przylgnąć do „żywego Chrystusa – Eucharystii” i zapewniała, że wyjdzie się ze swojej ciemności, promieniując nowym światłem Pana. Matka Teresa codziennie przyjmowała Komunię świętą, a jeśli była możliwość, starała się brać udział w drugiej mszy świętej. Święta pisała: Za nic nie opuściłabym Kom. [Komunii] świętej.

Matka Teresa była też wymagająca, rozpoznawała smutek w swoich podopiecznych i wymagała zapierania się siebie. Do jednej z sióstr pisała: Byłam bardzo smutna, widząc cię dziś rano tak przygnębioną i smutną. Wiesz, jak bardzo Jezus cię kocha. (…) Bądź dobra, bądź święta, Siostro – pozbieraj się. Nie pozwalaj, by szatan dostawał to, co w tobie najlepsze. Wiesz, czego oczekują od ciebie Jezus i Matka. – Po prostu bądź radosna. – Promieniuj Chrystusem w szpitalu.

Matka Teresa była wciąż do dyspozycji Jezusa, jej postanowienie nieustannego „tak” dla Niego przejawiało się w najdrobniejszych szczegółach życia. To światło i miłość Jezusa w niej miały takie oddziaływanie na innych. Do swoich współpracowników pisała: Codziennie modlimy się: „niech [ludzie] patrzą na nas i niech widzą tylko Jezusa”, ale jak często my zaglądamy w siebie i widzimy w sobie tylko Jezusa? Czy widzimy Go w tym, jak używamy naszych oczu, umysłu i serca, jak gdyby były Jego własne? Czy jesteśmy Mu tak oddani – że widzimy, jak Jego oczy patrzą poprzez nasze, jak mówią Jego usta, jak pracują Jego ręce, jak chodzą Jego nogi, jak kocha Jego Serce? Czy naprawdę widzimy w sobie tylko Jezusa? Macie być w świecie, ale nie ze świata (zob. J 15,19).

Niech słowa, świadectwo Matki Teresy i jej wstawiennictwo przemienią nasze serca i życie oraz uzdolnią do służby w wybranym powołaniu w konkretnym miejscu i czasie. Niech uczynią nas bardziej hojnymi w miłości Bogu i bliźnim. Matka Teresa obiecała pomoc w słowach skierowanych do sióstr: Coraz bardziej zbliża się czas, kiedy Matka musi pójść do Boga. Wtedy Matka będzie mogła pomagać każdej z was jeszcze bardziej, lepiej wami kierować i wyprosić dla was więcej łask.

Święta Matko Tereso, módl się za nami!

Izabela Surmacz

Na podstawie: Matka Teresa, No greater love; Matka Teresa, Pójdź, bądź moim światłem. Prywatne pisma „Świętej z Kalkuty”; Matka Teresa, Prosta ścieżka, oprac. Lucinda Vardey  

Artykuł z "Posłania" 6/2018