Pięć słów

Zwyczajne pozdrowienie

Otwórzmy Ewangelię na scenie nawiedzenia Maryi (Łk 1,39-56). Kiedy mówimy o Matce Bożej, powinniśmy pamiętać, że Ona jest pierwszą Służebnicą Pańską. Uczy, jak mamy być wierni Panu, jest dla nas przykładem. Kiedy czytamy o Niej, możemy zamienić Jej imię na własne.

Co dzieje się w tym fragmencie? Coś cudownego, czego możemy doświadczyć również w naszym życiu. Sercem tego fragmentu jest spotkanie Maryi z Elżbietą. Co się dzieje, kiedy Matka Boża pozdrawia Elżbietę? Zostaje ona napełniona Duchem Świętym i dziecko w jej łonie skacze z radości. Oznacza to, że nasze spotkanie z ludźmi może stać się Pięćdziesiątnicą, wylaniem Ducha Świętego. Mogę pozdrowić kogoś i zanieść go do Boga tylko dzięki temu pozdrowieniu. To cudowne.

Pewnego razu odwiedzaliśmy ludzi mieszkających na ulicy w Brazylii i zobaczyliśmy kolejkę biedaków, którzy czekali na zupę. W samym Sao Paolo jest ponad 20 000 osób bezdomnych. Nasi misjonarze spędzają wiele nocy na ulicach, nawet śpią razem z tymi ludźmi, żeby tam, gdzie jest cierpienie, przynieść obecność Boga żywego. Mam nadzieję, że stanie się tak również w Toruniu: że niektórzy z was poczują pragnienie, by wyjść nocą na ulicę, niosąc radość Jezusa z sercem napełnionym Duchem Świętym. Pewna misjonarka powiedziała do jednego z żebraków: „Dobry wieczór!”. Nie powiedziała nic o Jezusie, ale pozdrowiła go z serca. Wiecie, co się stało? Po miesiącu podszedł do jednego z naszych misjonarzy na ulicy pewien dobrze ubrany pan, w garniturze, w eleganckich butach, pod krawatem. Ten człowiek zapytał: „Czy jesteś z Przymierza Miłosierdzia?”. „Tak, a skąd wiesz?” „Rozpoznaję was. Mieszkałem na ulicy jeszcze miesiąc temu. Jedna z waszych misjonarek, gdy stałem w kolejce po zupę, powiedziała mi „dobry wieczór”. Ale powiedziała te słowa z tak wielką miłością, że zrozumiałem, że nie jestem stworzony, by żyć jak zwierzę pośród śmieci. Poczułem pragnienie, by wyjść z ulicy. Poszukałem pracy i znalazłem ją. Zostawiłem alkoholizm przez jedno pozdrowienie”. Spójrz na osobę, która jest obok ciebie i powiedz jej z ogromną miłością: „cześć!”. Pomyśl, jakie to piękne: każde nasze pozdrowienie może stać się Pięćdziesiątnicą.

Nie zatrzymuj się

Czytając ten fragment Ewangelii, chcemy zrozumieć, jak możemy przemienić nasze życie w życie charyzmatyczne – nie tylko, gdy się modlisz, ale w twoim domu, na ulicy, zawsze. Jest to pięć słów, odpowiadających pięciu palcom jednej ręki. Tą dłonią możesz wymierzyć policzek diabłu. Wyrzuć diabła i przyjmij Ducha Świętego.

Pierwsze słowo: Maryja „poszła”. Stanęła na drodze. Co robisz, żeby chodzić? Czy dwie nogi stoją na ziemi? Nie. Gdy dwie stopy są postawione na ziemi, wtedy się nie idzie. Czy podnosisz jednocześnie obie stopy? Jeśli tak, to albo skaczesz, albo upadasz. Żeby iść, musisz podnieść tylko jedną stopę, a druga w tym czasie stoi prosto, twardo na podłożu. Jeśli nie podniesiesz stopy, nie będziesz szedł. Jeśli zaś nie pozostawisz na ziemi drugiej nogi, nie postawisz kroku. Ta pozycja ciała stwarza niepewność. Żeby iść, trzeba wyjść z zabezpieczeń, a jednocześnie stać twardo w swoim doświadczeniu Boga, żeby nie stracić kierunku. Podnieś stopę i postaw krok. Wydaje się to zabawą, ale wcale tak nie jest. Chodzimy z przyzwyczajenia, nie zastanawiamy się nad tym, że za każdym razem, gdy idziemy, ryzykujemy przewróceniem się, zachwianiem, utratą równowagi. Życie chrześcijańskie było nazywane drogą, bo Jezus ciągle szedł, nie zostawał w domu, nigdy nie zatrzymywał się na długo w jakimś mieście. Przychodził, uzdrawiał ludzi, wszyscy zaczynali Go szukać, a On mówił: „Musimy iść do innego miasta”. Nikt nie potrafił Go zatrzymać, nawet grób. Jeśli pojedziecie do Świętego Grobu w Jerozolimie, zobaczycie, że jest cały popękany. Nawet śmierć nie potrafiła zatrzymać Jezusa. Prawdziwy chrześcijanin nie zatrzymuje się nawet w obliczu śmierci, dlatego świętujemy dzień śmierci świętych jako dzień ich narodzin dla nieba. Święci pracują więcej po śmierci niż za życia. Pytam więc: czy idziesz naprzód w swoim życiu duchowym? Czy wzrastasz? Czy masz nowe pomysły? Czy odkrywasz nowe prawdy w Słowie Bożym? Czy doświadczasz nowej radości w ewangelizacji? Czy też zatrzymałeś się, czekając na to, że księża będą ewangelizować? Jeśli nie wzrastasz, nie jesteś z Jezusem, bo On ciągle prowadzi cię do przekraczania siebie, nawet gdy jesteś w ciąży.

Niech wstaną teraz małżonkowie. Jak dawno temu dałeś kwiaty swojej żonie? A ty, żono, jak dawno temu ugotowałaś potrawę, którą twój mąż tak bardzo lubi? Pewnego razu poproszono, byśmy pomodlili się za pewną panią i Duch Święty powiedział przez o. Antonello: „Twój mąż pragnie, żebyś upiekła mu ciasto, które tak bardzo lubi, a bardzo dawno go nie robiłaś”. A mąż potwierdził: „Tak, tak, tak!”. Okazało się, że upiekła je tylko jeden raz: w pierwszym tygodniu po ślubie i już nigdy więcej. Życie chrześcijańskie jest proste, jest miłością. Kto kocha, przechodzi ze śmierci do życia. Kto kocha, przejmuje inicjatywę i wymyśla nowe sposoby kochania. Kto kocha, nie zatrzymuje się na tym, co jest dla niego trudne. Maryja była w ciąży. Miała powody, by nie wychodzić z domu. Otrzymała zwiastowanie Syna Bożego. Mogła zadrzeć nosa: „Jestem Matką Pana” i patrzeć wyłącznie na siebie samą, będąc bogatą w swoje doświadczenie Boga. Ale Ona natychmiast wyszła.

Niech wstaną zakochani, którzy tutaj są. Różnica między chłopakiem a mężem to… 30 kilo. Zazwyczaj tyje się po ślubie. Spójrz na swojego ukochanego, ukochaną i zapytaj, czy idziecie naprzód, czy wzrastacie, czy kochacie bardziej innych, czy wzrastacie w doświadczeniu wiary, czy też zamykacie się w sobie? Każda woda zamknięta psuje się. Jeśli twoja miłość nie sprawia, że wzrastasz, idziesz naprzód, zdobywasz góry, jeśli nie prowadzi cię, byś był bliżej Pana, bliżej ubogich, zostaw takiego chłopaka czy dziewczynę. Ale jeśli wasza miłość sprawia, że wzrastasz, to przytul tę osobę ukochaną i podziękuj jej za to.

Gdzie są młodzi?

Jakie było pierwsze słowo? „Poszła”. Drugie słowo to „z pośpiechem”. Co ono oznacza? Możesz chodzić w życiu na rożne sposoby: ze skrzywioną miną, powoli albo z pośpiechem. Możecie chodzić jak stary pociąg w Brazylii, „dymiąca Maria”, który tylko lamentuje i narzeka, jak kobieta, która ciągle siedzi, gdera „ojojoj” i według niej nigdy nic nie jest dobrze. Maryja zaś uwielbia. Gdy musi wspinać się po górach, wobec trudności, wysiłku, nawet u stóp Krzyża – Ona trwa i uwielbia. Idzie z pośpiechem. Matka Boża objawiła się w Holandii, w Amsterdamie i mówiła: „To pilne! Trzeba ewangelizować! Świat się gubi! Trzeba wzywać i prosić o wylanie Ducha Świętego!”. Chciałbym, żeby teraz wstali wszyscy młodzi, bo Matka Boża ma dla was przekaz. Ona jest bardzo przejęta młodymi. W tym objawieniu mówiła, że trzeba intensywnie pracować, a potem wykonała gest, jakby przywoływała wielu młodych ludzi. Maryja zapraszała, by szli w Jej kierunku – w górę. Potem powiedziała: „Nie widzę jeszcze rzędów dziewczyn i chłopców, bo moje dzieci nie zaczynają od młodych. Kościół zostawia młodych na boku”. Matka Boża rozgląda się na wszystkie strony, by znaleźć kogoś, kto zaopiekuje się Jej młodymi. Młodzi, Maryja was potrzebuje! Toruń was potrzebuje!

Pewnego razu miałem łaskę ewangelizować tutaj, w Toruniu na ulicy. Byliśmy z Michaliną i jeszcze innymi osobami. Widzieliśmy wielu młodych, którzy gubili się w narkotykach, prostytucji, dyskotekach. W pewnym momencie podszedł do nas chłopak i spytał: „Gdzie są moi przyjaciele? Zgubiłem się”. Odparliśmy: „Nie zgubiłeś się, ale znalazłeś prawdziwych przyjaciół, którzy czekali tutaj na ciebie”. Chłopak mówił, że musi iść do fontanny. Odpowiedzieliśmy: „Znalazłeś źródło, jest pośród nas [gra słów: w języku portugalskim słowo fonte oznacza zarówno fontannę, jak i źródło]. Jeśli chcesz, możesz napić się Wody Żywej i spróbować radości, której nikt inny ci nie da. Czy chcesz, żebyśmy się za ciebie pomodlili?”. Był trochę skonsternowany, ale zgodził się. Kiedy pomodliliśmy się za niego, poczuł tak mocną obecność Pana, że zaczął płakać. Zaraz później po drugiej strony ulicy pojawili się jego przyjaciele. Przyprowadził ich, żebyśmy też się za nich pomodlili.

Gdzie są młodzi? Polska miała kościoły pełne młodych, a teraz pustoszeją, bo zło nie ustaje. Bóg potrzebuje was, młodych – tak jak mówił Jan Paweł II – abyście ewangelizowali młodych. Nie bójcie się wyjść na ulicę z Maryją, z pośpiechem. Wielu młodych zabija się. Bóg poprosi o zdanie rachunku każdego z nas, swoich przyjaciół. W Słowie Bożym jest napisane: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5,8). Świat chce, żeby młodzi wchodzili w pornografię, masturbację, nieuporządkowaną seksualność, we wszystkie jej formy, żeby ukraść ich Panu, który jest miłością, wolnością, czystością i świętością. Bóg pragnie wzbudzić czystość poprzez Maryję. Proszę was, młodych, żebyście nie upadali na ziemię ze zmęczenia. Matka Boża się śpieszy, bo widzi wielu młodych, którzy umierają. Potrzebuje ciebie. Gdybyście wiedzieli, ilu młodych moglibyście zaprowadzić do Boga. Złącz teraz swoje „tak” z „tak” Maryi. Możemy usiąść, bijąc brawo dla młodych.

Słuchaj!

Pierwsze słowo to „poszła”, drugie – „z pośpiechem”. A jak brzmi trzecie? „Weszła”. Co znaczy wejść? Nie pozostawać na peryferiach problemów, relacji. Nie wystarczy żyć jeden obok drugiego, ale trzeba żyć „wewnątrz” drugiego. Maryja nie odwiedziła tylko domu Elżbiety, ale całą jej historię, Elżbieta odwiedziła zaś historię Maryi. Żona Zachariasza potwierdziła proroctwo anioła. Potrzebujemy iść razem. Potrzebujemy braci, którzy podtrzymają nas w drodze. Potrzebujemy dzielenia się doświadczeniem Bożym tak jak zrobiły to Maryja i Elżbieta. Kiedy drugi żyje w nas, kiedy dzielimy się łaskami, one się pomnażają. Wiecie, że wielokrotnie telefon czy telewizja wykonują pracę diabła. Nazywam internet „infernetem” [gra słów – port. inferno oznacza piekło]. Dlaczego? Bo wielokrotnie oddala nas od ludzi. Jeśli nie nauczymy się korzystać z niego w sposób właściwy, zbliży nas do tych, którzy są daleko, a oddali od tych, którzy są blisko – tak jak mówi papież Franciszek. Potrzebujemy ofiarować ludziom naszą uwagę, służyć im w konkretny sposób, kochając osobę, która jest obok nas, widząc jej potrzeby. Tak jak mówiła Matka Teresa z Kalkuty: uwaga jest początkiem świętości. Jeśli chcesz być święty, zobacz, czego potrzebuje twój brat, idź z pośpiechem, służ mu i uczyń go szczęśliwym. Dlaczego? Tajemnicą szczęścia nie jest szukanie mojego własnego powodzenia, ale większego szczęścia, takiego, które nie przemija. Jest nim uszczęśliwianie innych. Widzę, że wielu z was pisze. Zapisz już teraz, szybko, gest miłości, który możesz wykonać, żeby przybliżyć się do osoby, która jest daleko od twojego serca. Zdecyduj już teraz.

Pora na czwarte słowo: „pozdrowiła”. Jak już mówiliśmy, kiedy trwasz w miłości, w Duchu, twoje pozdrowienie jest Pięćdziesiątnicą.

Piąte słowo, żeby spoliczkować diabła: „usłyszała”. O tym mówi pierwsze przykazanie w Biblii: „Słuchaj, Izraelu!”. Musimy nauczyć się słuchania Słowa Bożego. To wszystko, co robimy tutaj, możecie też robić w domu. Możecie spotykać się z Nim każdego dnia.To nie dwa osły, ja i o. Antonello, ale sam Pan chce mówić do ciebie w swoim Słowie. Zawsze możesz je wziąć do ręki. Nigdy nie zaczynaj dnia bez niego. Pewna nasza przyjaciółka miała w domu wiele problemów. Była mamą trójki dzieci, miała kłopoty finansowe, nieustannie kłóciła się z mężem, a jej nastoletnia córka ciągle broiła. Kobieta ta postanowiła każdego ranka czytać i rozważać Słowo Boże. Po pierwszym tygodniu mąż poprosił ją o przebaczenie za to, że był nerwowy. Pojawiła się oferta pracy, która rozwiązała problemy finansowe. A córka spotkała cudownego chłopaka, zakochała się i teraz w grudniu pojadą z nami do Mozambiku, by tam ewangelizować. Słowo! Słowo! Słowo! „Moje Słowo jest duchem i życiem”.

Wstań, podnieś ręce. Przypomnijmy sobie te 5 palców dłoni: „poszła”, „z pośpiechem”, „weszła”, „pozdrowiła”, „usłyszała” – a teraz spoliczkuj diabła i żyj nowym życiem w Duchu Świętym! Raduj się Nim, wypełnij się Nim, chodź razem z Nim, biegaj w Nim, pozdrawiaj w Nim i słuchaj w Duchu Świętym. Podnieś obie ręce i proś z mocą o Ducha Świętego.  

o. Enrique Porcu

Konferencja wygłoszona w Toruniu 9 września 2017 r., podczas rekolekcji „Zostaniecie przyobleczeni mocą z wysoka”, opublikowana w "Posłaniu" 3/2018