Pora zaufać Bogu

Amata rozprostowuje zmęczone plecy. Jeszcze tylko kilka grządek. Żar już nie jest taki duży, słońce chyli się ku zachodowi. Od strony malin, tam, gdzie w koszyku śpi spokojnie maleńka Rita, słychać jakieś spóźnione pszczoły.

Uśmiecha się na myśl o dziecku, ogląda w jego stronę. Cóż to? Pszczoły przylatują do ust jej córeczki, zachowują się, jakby spijały nektar. Żeby tylko nie zrobiły jej krzywdy! Wstaje, aby je odgonić, ale widzi, że owady… nie mają żądeł. Przypomina sobie słowa, które usłyszała pewnego jesiennego wieczoru: Nie lękaj się, Amato. Urodzisz dziewczynkę. Antoni i ty będziecie ją bardzo kochać, ale Pan ukocha ją jeszcze bardziej. „Kim ty będziesz, maleńka?” – zastanawia się.

Małżeństwo czy męczeństwo?

Margarita (zdrobniale: Rita) Lotti rodzi się w góralskiej rodzinie w miejscowości Roccaporena, niedaleko Cascii u schyłku lat 70. XIV wieku. Rodzice – Amata i Antoni, ubodzy i pobożni ludzie, słynący w wiosce z daru rozwiązywania konfliktów – długo czekają na upragnione dziecko. Ponieważ są już w podeszłym wieku, po ludzku chcą zapewnić swojej ukochanej córeczce spokojną przyszłość. Mimo że dziewczynka spogląda tęsknie w stronę pobliskiego klasztoru augustianek (a jednym z jej przyjaciół jest staruszek kapłan, będący dla niej kimś w rodzaju kierownika duchowego), decydują, aby w wieku 12 lat wyszła za mąż. Czy nie znali dobrze Paola Manciniego? Przecież należał do stronnictwa antypapieskiego, nie stronił od bójek i awantur, prócz tego, jak pisano potem o nim, był „mężem szorstkich obyczajów”. Papież Leon XIII podczas kanonizacji Rity powie o Paolu: Wydawał się dobrym i przyzwoitym człowiekiem, lecz wystarczyło tylko kilka dni małżeństwa, aby stał się zupełnie inny. Nie tylko nie poświęcał uwagi Ricie, ale jeszcze znęcał się nad nią tak niegodziwie, iż wydawało się, że żyje w męczeństwie, a nie w małżeństwie. Powolna przemiana dokonuje się w Paolu po narodzinach dwóch synków, jednak wciąż nie jest to łatwy związek. Rita tymczasem nie skarży się, nie narzeka. Stara się postępować z cierpliwością i łagodnością. Wreszcie spełnia się to, o czym pisali św. Paweł i św. Piotr: Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez „brata” (1 Kor 7,14); Tak samo żony niech będą poddane swoim mężom, aby nawet wtedy, gdy niektórzy z nich nie słuchają nauki, przez samo postępowanie żon zostali [dla wiary] pozyskani bez nauki, gdy będą się przypatrywali waszemu, pełnemu bojaźni, świętemu postępowaniu (1 P 3,1-2). Kiedy po osiemnastu latach od ich ślubu Paolo umiera w wyniku ugodzenia sztyletem – być może padł ofiarą krwawej wendetty w trwającej wówczas wojnie gwelfów i gibelinów, stronnictw politycznych rywalizujących Pora zaufać Bogu! o wpływy we Włoszech – na łożu śmierci prosi swą małżonkę o przebaczenie. Rita, zawsze wielkoduszna, przebacza. Prosi go jednak o jedną rzecz: aby on z kolei odpuścił winę swoim przeciwnikom. Tak, zgadza się! Chce też przyjąć namaszczenie chorych! Umiera pojednany z Bogiem i z ludźmi.

Misja pojednania

Niestety, nastoletni synowie Rity pałają chęcią zemsty. Matka usiłuje wyperswadować im ten pomysł, ale emocje biorą górę. Czy wendetta nigdy się nie skończy? Sytuacja wydaje się być beznadziejna. „Panie, wolałabym, żeby sami umarli, niż żeby mieli przyczynić się do czyjejś śmierci!” – woła zrozpaczona. I… jej prośba zostaje wysłuchana. Przez Umbrię przetacza się zaraza, która dosięga także chłopców. Zanim odejdą, zdążą jeszcze wyrazić żal z powodu swoich zamiarów.

W wieku zaledwie 30 lat Rita zostaje sama – bez rodziców, bez męża, bez dzieci. Nie czuje się jednak samotną. Może wreszcie uda jej się spełnić pragnienie z dzieciństwa i wstąpić do zakonu? Augustianki z Cascii odmawiają, twierdząc, że nie przyjmują wdów. Powód jest jednak głębszy: w klasztorze przebywają siostry z rodziny, która zabiła męża Rity. Przełożona spodziewa się sporów, zemsty – dlatego mówi „nie”. Rita jednak jest wytrwała i po jakimś czasie ponownie prosi o przyjęcie. Wtedy prawda wychodzi na jaw. Przełożona mówi jej wprost, że aby mogła być przyjęta, obydwa rody musiałyby się pojednać. Czy podejmie się tak trudnego i delikatnego zadania?

Rita wierzy, że dla Boga nie ma nic niemożliwego, przyjmuje więc misję pojednania. Modli się z wiarą w tej intencji, następnie odnajduje morderców męża, ofiarowuje im przebaczenie i sama – a także w imieniu swojej rodziny – o nie prosi. Okazuje się, że Bóg przygotował jeszcze większy cud – wszystkie rodziny w okolicy zaczynają się ze sobą jednać… Kiedy jednak Rita po raz kolejny puka do sióstr augustianek z prośbą o przyjęcie – znów spotyka się z odmową. Tu już niebo musi zainterweniować – pewnej nocy zostaje w cudowny sposób przeniesiona do klasztornej kaplicy przez św. Jana Chrzciciela, św. Mikołaja i samego św. Augustyna. Nazajutrz rano siostry są niebywale zaskoczone! „Cóż, nie możemy się sprzeciwiać woli Bożej” – stwierdza przełożona.

Kochać i naśladować

Ponieważ Rita jest ubogą analfabetką, będzie należeć do sióstr z niższego chóru i wykonywać poślednie posługi w klasztorze, oprócz tego zleca się jej opiekę nad chorymi i ubogimi – którzy zresztą wkrótce zaczną nazywać ją „aniołem miłości”. Matka przełożona, aby wypróbować jej posłuszeństwo i pokorę, daje jej czasem zadziwiające polecenia – na przykład, aby codziennie rano i wieczorem podlewała suchy drag. Rita to wykonuje… i nagle kij ożywa, wypuszcza pączki, a latem rodzi przepyszne winogrona. Ona jednak wie, że nie przyszła do zakonu dla własnej chwały, ale po to, aby bardziej kochać i naśladować Chrystusa. Siostry widzą, jak nieraz ukradkiem całuje obrączkę zakonną, symbolizującą jej zaślubiny z Panem. Kiedy podczas Wielkiego Postu siostry słuchają nauk rekolekcyjnych, Rita tak bardzo współczuje umęczonemu Jezusowi, że prosi Go, aby mogła odczuć Jego ból, choćby od jednego z cierni. Nagle od gipsowej figury Ukrzyżowanego odpada kolec, który godzi siostrę w głowę. Ból jest potworny, Rita mdleje. Na jej czole powstaje niegojąca się, bolesna rana, która – niestety – wydaje okropny fetor. Siostra Rita otrzymuje więc celę na końcu klasztoru i posiłki musi jeść osobno. Kiedy jednak w 1450 r. augustianki z Cascii będą jechać do Rzymu na świętowanie roku jubileuszowego, a Rita chce udać się z nimi, Pan czyni dla Swojej małej przyjaciółki nowy cud – w tym czasie rana będzie wydawać zapach… róż. Przełożona mimo wszystko bardzo ceni tę pobożną i skromną zakonnicę, dlatego prosi, aby to właśnie ona przewodniczyła pielgrzymce. Skoro tak, to kiedy tylko podczas drogi siostry zaczynają się zamartwiać, czy starczy im oszczędności… wyrzuca wszystkie pieniądze do najbliższego strumienia. Pora zaufać wreszcie Bogu, a nie samym sobie. Mniszki są przerażone! Okazuje się jednak, że w drodze niczego im nie brakuje.

Specjalistka od spraw beznadziejnych

W klasztorze Rita spędza 40 lat. Mimo odosobnienia już za jej życia mieszkańcy Cascii uważają ją za osobę świętą i proszą o orędownictwo w sprawach beznadziejnych. Ta, która była żoną i matką, dobrze zna trudy życia rodzinnego, więc modli się, pości… a jej Oblubieniec czyni cuda – jak chociażby uzdrowienie sparaliżowanej dziewczynki czy uwolnienie opętanej. On sam też oznajmia Ricie datę jej odejścia, a przed tą chwilą daje jej bliskim jeszcze inne znaki – oto zimą odwiedza ją kuzynka, która nie zważa na niemiły zapach, wydawany przez ranę. Kiedy Rita prosi ją, aby poszła do ogrodu i przyniosła różę, ta jest zaskoczona: róże zimą? Kiedy jednak wychodzi na zewnątrz, wśród śniegu znajduje piękną, czerwoną różę. Kiedy więc kilka dni później Rita poprosi ją o kilka fig z drzewa rosnącego w zakonnym ogrodzie, już nie oponuje.

22 maja 1457 roku Pan zabiera Ritę do siebie. Dzwony w klasztorze same zaczynają bić. Jej rana zasklepia się, ciało wydziela przyjemną woń. Wiele osób zbiega się do sióstr augustianek. Kuzynka chce ją objąć na pożegnanie, a stojący obok wstrzymują oddech, bo… czyni to ręką, którą do tej pory miała sparaliżowaną! Patrzący na to stolarz, także cierpiący z powodu paraliżu rąk – co uniemożliwia mu pracę, a tym samym wyżywienie rodziny – woła: „O, gdybym i ja miał sprawne ręce, pierwszy zrobiłbym trumnę dla siostrzyczki!”. W tym momencie czuje w nich dziwne mrowienie – odzyskuje zdrowie, spełnia więc swoją obietnicę. Dzięki jego pracy wiemy, że święta była drobna i szczupła – zresztą jej ciało po dziś dzień nie uległo rozkładowi i dalej wydaje przyjemny zapach. Ta mała i delikatna kobieta – ale mocna w Panu siłą Jego potęgi (Ef 6,10) – zostaje ogłoszona błogosławioną w 1627 r., a jej kanonizacji dokonuje papież Leon XIII w 1900 r.

Dzisiaj wielu prosi ją o wstawiennictwo w sprawach po ludzku beznadziejnych i tę pomoc otrzymuje. Szczególnym wsparciem św. Rita ogarnia dzieci i małżeństwa. Jan Paweł II zaś w jednej z homilii tak mówił o niej: Śmiertelne szczątki św. Rity, które dziś tu czcimy, są znamiennym znakiem, czego może dokonać Pan w ludzkiej historii, kiedy napotyka pokorne serca otwarte na Jego miłość. Oto widzimy kruche ciało kobiety niewielkiej wzrostem, lecz wielkiej świętością; kobiety, która żyła w pokorze, lecz której heroiczne życie jako żony, matki, wdowy i zakonnicy jest dziś znane na całym świecie. Głęboko zakorzeniona w miłości Chrystusa, Rita znalazła w swej wierze niezachwianą moc, dzięki której w każdej sytuacji była kobietą pokoju (...), żyjąc duchowością św. Augustyna, Rita stała się uczennicą Ukrzyżowanego i „ekspertem od cierpienia”; nauczyła się rozumieć bóle ludzkiego serca. Dlatego też stała się orędowniczką ubogich i zrozpaczonych, uzyskując niezliczone łaski pociechy i umocnienia dla tych, którzy wzywają ją w różnorakich sytuacjach.

Renata Czerwińska

Na podstawie: strona poświęcona św. Ricie: http:// swietarita.blogspot.com/  

Artykuł z "Posłania" 3/2015