Spójrzcie w górę i uwielbiajcie Go

Niekiedy doświadczamy w naszym życiu uciemiężenia, niemocy, nędzy, ciemności. Opis takiego stanu uciśnionego ducha odnajdujemy w Psalmie 69, w którym psalmista woła: Wybaw mnie, Boże, bo woda mi sięga po szyję. Ugrzązłem w mule topieli i nie mam nigdzie oparcia, trafiłem na wodną głębinę i nurt wody mnie porywa (Ps 69,3).

Takie doświadczenie ciemności i własnej ograniczoności może stać się dla nas momentem łaski, kiedy mocniej jeszcze przylgniemy do Jezusa, schronimy się w Jego Miłosierdziu. Jest to czas intensywnej walki duchowej, zmagania między rozpaczą a nadzieją. Psalmista jednak nie upada na duchu, nie zagłębia się w otchłani słabości, lecz – uznając swoją własną niemoc – pokłada całą swoją ufność w Panu: Lecz ja, o Panie, ślę moją modlitwę do Ciebie, w czasie łaskawości, o Boże; wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci, w zbawczej Twej wierności! (…) Wysłuchaj mnie, Panie, bo Twoja łaska pełna jest dobroci; wejrzyj na mnie w ogromie swego miłosierdzia! (Ps 69,14-17). Pan posługuje się każdym doświadczeniem naszego życia, by okazać swoją łaskę i moc. Bóg pozostawia cię w ciemnościach (ducha) dla swojej chwały. [Czyni] to także dla twojego wielkiego pożytku duchowego. Bóg chce, aby twoja nędza była tronem Jego miłosierdzia, a twe słabości stolicą Jego wszechmocy (św. o. Pio, Listy). Czyż Jego drogi nie są dla nas najlepsze? Czy jako umiłowane dzieci Boże mamy się czego lękać? Czy nasze życie nie jest w Jego rękach? Czy On nie zna naszej sytuacji? Czy moje życie wiedzie ku śmierci, czy też powołany jestem do życia w pełni i obfitości? Pan ma wielką moc nade mną, On zapewnia w swoim Słowie: U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone (Łk 12,7), i dalej: Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo (Łk 12,32).

Co mamy czynić w czasie zmagania i ucisku? Jak podjąć walkę? Znajdujemy odpowiedź w Słowie Bożym. Sam Jezus pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił (…). Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: „Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” (Łk 22,44-46). Rozwiązaniem nie jest pogrążanie się w smutku, duchowym letargu i śnie, lecz ufna, pełna uwielbienia modlitwa. Podejmuje ją także uciśniony Psalmista: Pieśnią chcę chwalić imię Boga i dziękczynieniem Go wysławiać. Milsze to Bogu niźli bawół, niż cielec, co ma [już] rogi i racice. Patrzcie i bądźcie radośni, ubodzy, niech ożyje wasze serce, którzy szukacie Boga (Ps 69, 31-33). W duchowej walce potrzeba, abyśmy, uznając własną niemoc, z całą ufnością zawierzyli się Bogu, który już zwyciężył. Wzywał nas do tego także św. Paweł. Zachęcając do podjęcia duchowej walki, wskazywał: (...) bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi (Ef 6,10). Sami nie mamy siły i mocy, by zwyciężać w tych duchowych zmaganiach, lecz jeśli swą ufność położymy w Panu, możemy stanąć do walki bez lęku: Zaczynacie dzisiaj walkę przeciw wrogom waszym, niech trwoga przed nimi was nie ogarnia! Niech serce wam nie drży! Nie bójcie się, nie lękajcie się! Gdyż z wami wyrusza Pan, Bóg wasz, by walczyć przeciw wrogom waszym i dać wam zwycięstwo (Pwt 20,3-4).

Jak się uzbroić w tę bezgraniczną ufność do Pana? Wawrzyniec Scupoli w Walce duchowej wskazywał cztery sposoby, będące pomocą w przyjmowaniu tej postawy dziecka ufnego wobec Boga. Po pierwsze, powinniśmy prosić o ten dar Boga, po drugie – rozważać wszechmoc Boga, dla którego nie ma nic niemożliwego: W swojej niezmierzonej dobroci Bóg z niewypowiedzianą miłością gotów jest w każdej chwili dać nam to, czego potrzebujemy do życia duchowego i całkowitego zwycięstwa nad sobą, jeśli tylko z wiarą rzucimy się w Jego ramiona. Czy bowiem nasz Boży Pasterz, który przez trzydzieści trzy lata szukał zaginionej owieczki, przyzywając ją tak głośno, że ochrypł, i podążając drogą tak trudną i wyboistą, że rozlał na niej swą krew i stracił życie, mógłby nie usłyszeć tej owieczki, nie zwrócić na nią swego życiodajnego spojrzenia i nie wziąć na ramiona? I czy nie raduje się z przyjaciółmi i aniołami z nieba, kiedy ta owieczka, wzywając Go i błagając, idzie za Nim, posłusznie przestrzegając Jego przykazań, albo przynajmniej pragnie, choćby niezbyt mocno, być Mu posłuszna? Po trzecie, bronią jest rozważanie Pisma Świętego, w którym wielokrotnie znajdujemy potwierdzenie, że ufność położona w Bogu nie zawodzi. Wreszcie po czwarte, w swoim postępowaniu ufać nie sobie, lecz Bogu, staraj się, by rozważanie własnej słabości poprzedzało rozważanie Bożej wszechmocy, a jedno i drugie – uczynki.

Stanąć w swoim ubóstwie przed Panem, z radością Go wychwalać – to nasza broń w duchowej walce, to nasz sposób wzrastania na drodze wiary, to droga dzieci Bożych, które same z siebie nie mogą nic, a całą swą nadzieję składają w Panu. Czy będziecie szli swoją drogą – jak to uczynili ci dwaj idący do Emaus – zasmuceni i zatroskani zewnętrznymi okolicznościami, przekonani, że Bóg jest daleko? Czy pozwolicie, by wasze oczy były otwarte i będziecie wdzięczni? Przyjmijcie miłość, pokój i radość, którą proponuje wam Jezus. Uwierzcie, że Jezus jest z wami i że Bóg działa we wszystkich okolicznościach waszego życia, by spełnić wasze pragnienia. To, o czym myślicie, że jest bolesnym dowodem nieobecności Boga w naszym życiu, jest w istocie Jego wynikającym z miłości postanowieniem, by was do siebie przyciągnąć – aby wasza radość była pełna! Spójrzcie w górę i uwielbiajcie Go! On was kocha! (M. Carothers, Moc uwielbienia).

Jezus ma dla nas wielką obietnicę. Zaprasza nas do życia w swojej chwale, nie pozostawia żadnej ludzkiej sytuacji bez wyjścia, lecz wszystkim może się posłużyć dla naszego dobra. Nie ma takiej ciemności, której nie przemieniłby swoim światłem: Bo Pan wysłuchuje biednych i swoimi więźniami nie gardzi. Niechaj Go chwalą niebiosa i ziemia, morza i wszystko, co w nich się porusza. Albowiem Bóg ocali Syjon i zbuduje miasta Judy: tam będą mieszkać i mieć posiadłość; i potomstwo sług Jego ją odziedziczy, a miłujący Jego imię tam przebywać będą (Ps 69,34-37).  

Katarzyna Ciesielska

Konferencja z "Posłania" 6/2017