I nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie (Mt 6,13)

Chrześcijańskie życie duchowe – takie, jakim przedstawia je Ewangelia - niewiele ma wspólnego z nieprzerwanym błogostanem. Owszem, Bóg w początkach nawrócenia darzy duszę pokojem i lekkością. Jest to jednak stan przejściowy, który, przedłużając się, wyglądałby podejrzanie.

Gdyby po kilku latach służby Bogu człowiek nie doznał żadnego zamieszania spokoju duszy, gdyby szatan i ludzie nie wystawiali go na próby, wtedy powinien on wątpić o swojej cnocie i wnosić, że nie jest tak miły Bogu, jak mu się wydaje. Bóg bowiem doświadcza dusze, które są Mu wierne. Pomyłką jest więc sądzić - a czyni to wielu pobożnych chrześcijan - że przychodząca pokusa zawsze oznacza oddalenie się Boga albo Jego gniew. Pokusy i związane z nimi cierpienia mogą być dopuszczane, bo Bóg chce duszę wydoskonalić i uświęcić. Nie czyni tego za karę, ale niejako w nagrodę: Ponieważ byłeś miły Bogu - poucza Anioł cierpiącego Tobiasza - potrzeba było, aby cię pokusa doświadczyła (Tb 12,13). W sytuacji pokusy chrześcijanin powinien zatem przyjąć postawę wojownika, a nie smucić się czy też drobiazgowo analizować swoje zachowanie.

Pokusa jest pożyteczna dla duchowego wzrostu. Nie byłoby prawdziwej cnoty bez przeciwności, jakim jest ona poddawana. Na niedoświadczonej przez życiowe burze cnocie nie warto polegać, bo często okazuje się zbyt słaba i niepewna: Cnota, która nie była doświadczana, nie zasługuje na nazwę cnoty. Poza tym nic tak dobrze nie oczyszcza serca z pokładów miłości własnej, jak ogień doświadczeń i pokus. Walka z nimi zmusza do porzucenia wiary w siebie i zdania się na pomoc Boga. A On jej nigdy nie odmówi. Zmniejsza siłę pokusy, a kuszonemu udziela mocy. Porażka dowodzi tylko niewiary i przywiązania do siebie czy świata, a nie braku łaski. To, że się niczego pozytywnego nie odczuwa, nie ma żadnego znaczenia: Nie można dziwić się temu, że kiedy szatan sprawia w tobie zamieszanie, kiedy stara się poruszyć twoją wolę, kiedy zaciemnia twój rozum, ty nie czujesz pomocy duchowej, która działa w głębi twojej duszy. Pułapką złego może też być doszukiwanie się osobistej winy oraz chęć samodzielnego analizowania wewnętrznych przyczyn pokusy. Bezpieczniej jest to czynić w obecności swojego kierownika duchowego. Bóg udziela mu bowiem szczególnego światła odnośnie sytuacji, której sami nie rozumiemy. Ponadto dzielenie się z kierownikiem dowodzi pokory i posłuszeństwa, a więc cnót, które bardzo podobają się Bogu.

Pokus z pewnością nie powinniśmy pożądać, ale też nie należy się im dziwić, bądź też lękać: Jeżeli pokora nie pozwala nam pragnąć pokus – bo to byłoby nadmierną ufnością we własne siły – to gorliwość o nabycie doskonałości nie pozwala nam również przesadnie się ich obawiać. Trzeba się z nimi mierzyć wtedy, kiedy przychodzą, wiedząc, że wierność Boga nas nie zawiedzie. Nasze zwycięstwo bowiem przynosi korzyść nie tylko naszej duszy, lecz ponadto oddaje chwałę Bogu. Dlatego On będzie z nami.

Tomasz Kalniuk

Na podstawie: Nicolas Grou SJ, Przewodnik życia duchowego  

Artykuł z "Posłania" 6/2011