Więcej błogosławieństw

Bardzo cenne jest doświadczenie wiary płynące z posługi modlitwą wstawienniczą opisane przez ks. Jana Reczka w książce To Jezus leczy złamanych na duchu. Poprzez wiele świadectw ukazuje on nam sprawy często ukryte oraz uświadamia na nowo proste prawdy wiary, wzywając jednocześnie do gorliwości chrześcijańskiej i korzystania z darów duchowych obecnych w Kościele.

W książce odnajdziemy opis wydarzenia z biografii św. o. Pio, kiedy to przeciwny Bogu człowiek wypowiedział mocne słowa złorzeczenia skierowane pod adresem zakonnika. Człowiek ten upadł martwy. Ojciec Pio powiedział o tej sytuacji: „Ja się wtedy modliłem i byłem przed Bogiem. Przekleństwo odbiło się ode mnie i spadło na tego, który je wypowiedział”. Nie jesteśmy tak święci jak o. Pio i dlatego każdy z nas narażony jest na duchowe zagrożenie. Takie niebezpieczeństwo stwarzane jest poprzez słowa wypowiedziane nawet przez osoby bliskie, w sercu których obecne są zazdrość, zawiść, brak akceptacji życia i szacunku do bliźniego. Często można usłyszeć złe wypowiedzi skierowane pod adresem np. nauczycieli, lekarzy, kierowców, policjantów, osób zaangażowanych w dzieła ewangelizacyjne i miłosierdzia. Wśród stworzeń widzialnych nade wszystko człowiek ma moc swoim słowem przywoływać skutecznie działanie Boże. Ma też władzę dać pole do działania szatanowi, który tylko czeka na przyzwolenie – bodaj jednym słowem, bodaj jednym aktem woli człowieczej. Każdy z nas może znaleźć się w duchowym niebezpieczeństwie, nawet przez zwykły kontakt z człowiekiem lekceważącym Boga i Kościół, żyjącym w grzechu, człowiekiem, który podejmuje praktyki niezgodne z duchem wiary. Przekleństwa i złorzeczenia wypowiadane przez taką osobę mogą mieć wpływ na nasze życie i być niebezpieczne dla nas, nawet bez naszej świadomości.

Praktyka modlitwy wstawienniczej pokazuje, że złu niewiele potrzeba: każde jego przyzywanie, przekleństwo, złorzeczenie, zwracanie się do szatana – może być brzemienne w skutki. Większość ludzi chyba nawet nie podejrzewa, jak wielką moc ma słowo człowieka. (…) Jest też znaczące dla szatana, który w swojej przebiegłości czeka na uchylone drzwi, aby wślizgnąć się do ludzkiego życia. Warto wziąć to pod uwagę w dziele naszego nawrócenia. Dobrze jest uświadomić sobie użyte przez nas niepotrzebne słowa, ale także wziąć pod uwagę to, co zostało wypowiedziane pod naszym adresem. Warto podjąć osobistą modlitwę o uwolnienie od wszelkich wpływów szatana, nawet wtedy, gdy w sumieniu oceniamy, że nie daliśmy okazji, aby zło miało do nas dostęp. Warto modlić się o wolność od skutków popełnionych grzechów, zwłaszcza jeśli były skierowane przeciwko nam. Prośmy, niech Krew Chrystusa obmyje nas z wszelkiego wpływu czynów, intencji, myśli, słów złośliwych, fałszywych, oskarżających, zbędnych, które obciążyły duchowo nasze życie.

Doświadczenie wiary i modlitwy wstawienniczej wskazuje na związek między złorzeczeniem a życiem człowieka, doświadczającym nierzadko chorób fizycznych, różnorakich udręk, trudności w codziennym funkcjonowaniu, problemów w wypełnieniu woli Bożej i powołania.

Jak to możliwe, że chrześcijanin może doznawać skutecznego wpływu zła? Przecież Jezus Chrystus jest jedynym Panem, któremu została dana wszelka władza i który zwyciężył grzech i szatana. Na ile bezpieczni jesteśmy jako chrześcijanie wobec zasadzek złego? Albo bardziej trafne pytanie: jakimi chrześcijanami jesteśmy?

Często naszemu chrześcijaństwu daleko jest do doskonałości, przez co nie stwarzamy warunków ochrony i bezpieczeństwa wobec atakującego nas zła. Dopiero całkowita przynależność do Chrystusa, prawdziwe zanurzenie w Bogu daje duchową obronę. Zatem na dostęp do nas zła z jednej strony ma zasadniczy wpływ głębia i autentyczność więzi z Bogiem, czyli trwanie w łasce uświęcającej, w Słowie Bożym, czystość serca, częste korzystanie z sakramentów świętych, regularna modlitwa, a także – z drugiej strony – indywidualna wrażliwość duchowa. Gorliwe życie chrześcijańskie, głęboka relacja z Jezusem to prawdziwa gwarancja pokonywania ataków i zasadzek diabła. Pan Jezus powiedział: Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach (…), a nic wam nie zaszkodzi (Łk 10,19).

W dzisiejszych czasach, oprócz zwyczajnego kuszenia, możemy obserwować jawne ataki zła na chrześcijaństwo, na wartość życia ludzkiego oraz walkę o usunięcie Boga z życia człowieka. Istnieją sytuacje, rzeczy materialne, żywność, kosmetyki, produkty, które kupujemy w sklepach obciążone duchowym wpływem. To obciążenie powodowane jest przez złe intencje, gesty, słowa, które są niczym innym, jak przywoływaniem mocy szatańskiej. Takie praktyki to częsta droga niechrześcijańskich społeczności, które starają się zdobyć władzę nad człowiekiem. Wobec takich zagrożeń towarzyszy nam moc Jezusa. Świadomość ich istnienia niech wzywa każdego do mobilizacji sił, gorliwej modlitwy, do wykorzystania Bożych zasobów obecnych w Kościele. Do naszej dyspozycji Pan Bóg daje skuteczne środki do walki ze złem. Wśród nich jest modlitwa, szczególnie oparta na Słowie Bożym oraz uczestnictwo w Eucharystii. Dalej można wymienić różnorodne praktyki służące uświęceniu naszego życia i zanurzaniu wszystkich spraw w Bożej Obecności. Czynimy to, gdy modlimy się, podejmujemy różnego rodzaju posługi, kiedy „służymy tylko Bogu” poprzez modlitwę dziękczynienia i uwielbienia, kiedy prosimy o wstawiennictwo świętych, przyzywamy zwycięstwa zbawczej mocy Krwi Jezusa, kiedy używamy znaków religijnych (krzyżyk, medaliki), wody święconej i innych sakramentaliów, kiedy błogosławimy.

Ksiądz Reczek dzieli się swoim osobistym doświadczeniem i zrozumieniem, że wolą Bożą jest, aby błogosławić wszystko, co wchodzi w zakres naszego życia. Błogosławieństwo wyrażone chociażby w znaku krzyża czy krótkiej modlitwie to przywoływanie Bożej mocy, która sprawia, że otaczający nas lu-dzie, wydarzenia, miejsca, rzeczy zostają poddane działaniu Ducha Świętego. Poprzez błogosławieństwo przyzywamy moc i miłość Bożą oraz ogłaszamy panowanie królestwa Bożego. Tak potwierdzamy swoją przynależność do Boga, oczyszczamy nasze życie z tego, czego On nie chce. Praktyka błogosławienia chroni nas przed złem. Chyba najlepiej udokumentowana taka sytuacja miała miejsce w życiu św. Benedykta, któremu fałszywi mnisi podali do picia zatrute wino. Gdy święty pobłogosławił napój, czara pękła.

Doświadczenie, którym dzieli się ksiądz, wskazuje, aby błogosławić wszystko: ludzi, sytuacje, miejsca, zakupy przyniesione ze sklepu, żywność, przedmioty. Przez taką praktykę dokonuje się nasze uświęcenie i zanurzenie w Chrystusie. Błogosławieństwo jest zatem jak najbardziej wskazane jako częsty znak. Autor napisał: oczekuję chwili, w której ojcowie rodzin będą z wiarą kreślili znak krzyża nad domem, z którego wychodzą, nad dzieckiem, które ma wyjść do szkoły lub udać się na spoczynek, a przyjaciele (rodzeństwo, małżonkowie) naznaczą siebie krzyżykiem na krótką nawet chwilę rozstania. Czyż mało znaczący jest dla nas fakt, że ostatnim widzialnym gestem Pana na ziemi, znakiem, który zostawił Kościołowi jest Jego błogosławieństwo? (por. Łk 24, 50). My do końca nie wiemy co się dzieje w sferze ducha przez mały znak krzyża. Ale możemy być pewni, że każde z wiarą przyjęte błogosławieństwo, to nowa łaska, nowa szansa. Błogosławieństwo to również narzędzie do walki duchowej.

Oczywiście nie chodzi o jakąś dewocję czy tylko zewnętrzne mnożenie gestów, słów automatycznie sprawiających określony skutek. Ale chodzi o to, żeby wszystko, cokolwiek działacie, słowem lub czynem, wszystko [czynić] w imię Pana Jezusa (Kol 3,17). Istotą jest więź z Bogiem, która nadaje sens naszemu życiu, dziecięca zależność od Boga pozwalająca przychodzić do Ojca Niebieskiego z każdą sprawą. Te fundamenty oraz współpraca z łaską Bożą, świadome życie Ewangelią kształtują naszą ziemską historię, pozwalają działać w niej Bogu, a udaremniają ataki złego ducha.

Jezus pragnie, aby nasze życie było coraz bardziej święte i pełne Jego bliskości. Tak się stanie, gdy będziemy oddawać Jego panowaniu coraz głębsze i kolejne obszary swojego życia. Warto stawać przed Nim z najbardziej upragnionym planem, z najbardziej oczywistą decyzją, z najmniejszym drobiazgiem obecnego kwadransa. To jest droga, na której uczymy się nasłuchiwać Ducha Świętego. Bóg na drodze życia chce nam błogosławić i daje nam słowa swojego błogosławieństwa:

Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił (Lb 6,24-27).

To takie proste, aby wszystko czynić z błogosławieństwem w imię Boże.  

Izabela Surmacz

Konferencja z "Posłania" 1/2017