Bóg cię kocha!

Księdza z gitarą znali chyba wszyscy, a zwłaszcza mieszkańcy najbardziej zakazanych dzielnic Neapolu. Grał ze swadą pieśni o Bogu, a gdy brakowało mu już repertuaru, wymyślał własne. Zagadywał młodych, zapraszając ich na cotygodniowe „kaplice wieczorne”. Z uwagą słuchał zrozpaczonych matek, które nie widziały już nadziei dla swoich zagubionych życiowo dzieci: „Proszę zaufać Bogu, On nigdy nie przegrał żadnej sprawy!”.

A on właśnie przegrał, przed laty. Tylko jedną. Ale Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra (Rz 8,28).

Myśli moje nie są myślami waszymi (Iz 55,8)

Alfons rodzi się pod Neapolem u schyłku XVII wieku w rodzinie szlacheckiej. Jest pierwszym z ośmiorga dzieci Katarzyny Anny i Józefa Liguorich. Choć wychowywanie religijne należało w tamtych czasach raczej do obowiązków służących, mama sama dba o wzrost wiary w sercach swoich pociech. Do końca życia Alfons będzie przechowywać mały zeszyt, w którym zapisywała mu modlitwy. Ojciec, choć też jest pobożnym człowiekiem i co roku odprawia rekolekcje, marzy dla dzieci o karierze urzędniczej albo wojskowej. Wpada nawet na pomysł, aby synowie raz w tygodniu spali na kamiennej podłodze, przyzwyczajając się do niewygód, w razie gdyby w przyszłości mieli obrać sobie ów ciężki stan. Duże nadzieje pokłada zwłaszcza w pierworodnym, który jest niezwykle inteligentnym i utalentowanym chłopcem. Pięknie rysuje, jako nastolatek gra na klawesynie jak wirtuoz (inna rzecz, że ojciec codziennie przymusza go do wielogodzinnych ćwiczeń). Józef Liguori nie zawodzi się na najstarszym synu: już w wieku 12 lat wyjeżdża on do Neapolu na… studia prawnicze, a jako siedemnastolatek jest doktorem obojga praw (świeckiego i kanonicznego). Jako dziewiętnastolatek zostaje adwokatem i co więcej, przez kolejne osiem lat jego kariera rozwija się zaskakująco: wygrywa każdą sprawę. Nagle wydarza się tak, że na skutek intryg i nieuczciwości przeciwników – przegrywa. Przeżywa wstrząs, przez trzy dni nie jest w stanie jeść ani spać. W tak trudnym stanie nie pozwala sobie jednak na zaniedbanie czegoś niezmiernie ważnego: otóż jako młody prawnik jest członkiem Stowarzyszenia Adwokackiego, które w statucie ma również opiekę nad chorymi i opuszczonymi. Oznacza to, że choć sam jest w ciężkiej kondycji, nie może zrezygnować z cotygodniowej wizyty w przytułku dla nieuleczalnie chorych. Tam właśnie słyszy głos w sercu: „Porzuć świat, oddaj się Mnie!”. Te słowa są jak światło w ciemnościach. Ma zbyt prawe serce, żeby od lat nie widzieć nieuczciwości w prawniczym światku i żeby nie przyznać się przed sobą, że w gruncie rzeczy chce w życiu czegoś innego. Zostawia swoją szpadę w kościele i postanawia zostać księdzem. Przez rodzinę przetacza się burza z prawdziwie włoskim impetem. Przeciwnikiem powołania syna jest zwłaszcza ojciec, ale Alfons okazuje się być zbyt upartym, by nie postawić na swoim. A może raczej na… Bożym?

Nie ma takiego jak Jezus

Jako młody kapłan ks. Liguori ma szczególną wrażliwość na opuszczonych, biednych, młodzież. Stąd pomysł wędrowania po ulicach z gitarą, śpiewania o dobrym Bogu (XVIII wiek to czasy jansenizmu, prądu pokazującego Boga jako bardzo srogiego, dalekiego, zbawiającego tylko wybranych. Ta idea została ostatecznie potępiona przez Kościół), zbierania młodych – i nie tylko – na cotygodniowe spotkania, łączące modlitwę i katechezę. Jeśli niektórych to gorszy – cóż, sam biskup zgadza się na taki apostolat. Józef Liguori jest załamany – nici z kariery syna: kto tam kiedy będzie pamiętać o ks. Alfonsie Liguorim, pałętającym się w sutannie wśród szemranego towarzystwa? Do czasu. Pewnego dnia w jakimś kościele słyszy jego kazanie. Poruszony nauką, wyznaje: Drogi synu! Dzisiaj dzięki twemu kazaniu poznałem lepiej Boga. Błogosławię cię, że obrałeś sobie tak święty i wzniosły stan.

Co usłyszał ojciec Alfonsa? Może to, że także on – jako mąż, ojciec, dowódca okręgu flagowego marynarki królewskiej – jest wezwany do świętości? Bóg chce, aby każdy był świętym, i to w swoim stanie: zakonnik jako zakonnik, człowiek świecki jako świecki, kapłan jako kapłan, małżonek jako małżonek, kupiec jako kupiec, żołnierz jako żołnierz i tak można by wymienić przedstawicieli każdego stanu. Czym zaś jest świętość? Niektórzy za doskonałość uważają surowość życia, inni modlitwę lub częstotliwość przystępowania do sakramentów świętych, jeszcze inni jałmużnę; ale oni wszyscy są w błędzie – doskonałość bowiem polega na miłowaniu Boga z całego serca. Może też usłyszał któreś z płomiennych kazań pasyjnych? Alfons, rozważając tajemnicę Wcielenia i Odkupienia, napełniał się coraz bardziej wdzięcznością dla Pana i to znajdowało ujście w jego nauczaniu. Któryś ze słuchaczy powiedział mu wprost: Lubię słuchać księdza, bo ksiądz zapomina o sobie, a głosi jedynie Chrystusa ukrzyżowanego. Jak tu jednak nie kochać Boga? Szukajcie wszędzie, gdzie chcecie. Nie znajdziecie jednak nikogo, kto by bardziej umiłował was niż Jezus! Bóg nie jest kimś dalekim, ale kochającym Ojcem, nieobojętnym na los swoich dzieci. Jeżeli więc pragniesz podobać się miłującemu sercu twojego Boga, staraj się jak najczęściej rozmawiać z Nim w zaufaniu. On nigdy nie gardzi rozmową z tobą. Zapewne nie usłyszysz Go zmysłem słuchu, lecz w sercu usłyszysz jego głos... On będzie do Ciebie przemawiał, objawiając swoją dobroć poprzez natchnienia, wewnętrzne światło, delikatne poruszenia serca, znaki przebaczenia, pokój, którym cię obdarzy, poprzez nadzieję raju, radość wewnętrzną, słodycz Jego łaski, poprzez pełne miłości przygarnięcie do Jego serca. Będzie więc przemawiał głosem miłości, tak dobrze znanym ukochanym przez Boga duszom, które nie szukają niczego poza Nim.

Popularność spotkań modlitewnych wzrasta – początkowo odbywają się one w domach albo „u fryzjera”, „u szewca”, „u krawca”, potem zaś, na życzenie arcybiskupa, zostają przeniesione do kościołów i kaplic (stąd właśnie nazwa „kaplice wieczorne”). Alfons formuje więc katechetów (także wśród świeckich!), którzy będą zajmować się wiernymi. Co ciekawe, kiedy w mieście wzrasta pobożność, automatycznie zmniejsza się liczba przeróżnych przestępstw. Czy mogło go to dziwić, skoro zapewniał: Bóg nikomu nie odmawia łaski modlitwy, która pomaga przezwyciężyć wszelką pożądliwość i pokusę. Mówię, powtarzam i póki będę żył, zawsze będę powtarzał, że całe nasze zbawienie jest w modlitwie.

Radosnego dawcę miłuje Bóg (2 Kor 9,7b)

Dynamiczna praca ewangelizacyjna, pokuty, które narzuca sobie w intencji zbawienia dusz, podkopują zdrowie młodego przecież księdza. Marzy o dalekich wyprawach do ludów pogańskich, tymczasem w wieku 35 lat zostaje wysłany na przymusowy odpoczynek w góry pod Neapolem. Tu spotyka się z ludźmi chociaż dobrymi, ale tak zaniedbanymi religijnie, że jest zadziwiony, jak to możliwe: tak blisko wielkiego miasta zupełnie nie znają Boga. Teren misyjny znajduje się tuż obok! Choć sam jest gruntownie wykształcony, stara się tak prosto, jak tylko się da, opowiadać im o Bogu, o prawdach wiary. Wróci tam jeszcze, ale już nie sam: wraz z innymi zaprzyjaźnionymi kapłanami założy Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela (redemptoryści), którego zadaniem są właśnie misje ludowe. Docierali nawet do najdalszych osad, nawoływali ludzi do nawrócenia i do wytrwałości w życiu chrześcijańskim z pomocą przede wszystkim modlitwy. Wsparciem są też powstałe krótko wcześniej siostry redemptorystki, wspierające apostolat modlitwą (co ciekawe, jedna z nich, przyszła błogosławiona, Maria Celesta Crostarosa, miała wcześniej prorocze widzenie takiej właśnie posługi wśród opuszczonych duchowo). Znamienne, że krótko po tym, jak Alfons poczuł wezwanie do kapłaństwa, myślał o tym, żeby zostać zakonnikiem, ale nie mógł zdecydować się na konkretne zgromadzenie. Po kilku latach Pan sam spełnił pragnienia jego serca (por. Ps 37,4-5).

Ksiądz Liguori ofiarnie głosi, a Bóg wzywa go do nowych posług, pomnażając jego obdarowanie. Jako apostoł i spowiednik widzi on konkretne problemy duchowe, nękające wiernych (choćby kryzys wiary, wynikający zarówno z jansenizmu, jak i coraz intensywniejszych wpływów prądów oświeceniowych) i zaczyna pisać książki odpowiadające na te pytania. To z jednej strony poważne dzieła teologiczne, jak Teologia moralna, w której, jak wskazuje papież Benedykt XVI, przedstawia zrównoważoną i przekonującą syntezę wymogów prawa Bożego — wypisanego w naszych sercach, objawionego w pełni przez Chrystusa i w autorytatywny sposób głoszonego przez Kościół — i wzajemnego oddziaływania sumienia i wolności człowieka, które właśnie dzięki przylgnięciu do prawdy i do dobra umożliwiają dojrzewanie i samorealizację osoby. Tworzy jednak także pisane prostym językiem lektury dotyczące życia chrześcijańskiego, takie jak: Prawdy wieczne, Modlitwa – środek zbawienia, Zjednoczenie z wolą Bożą, Wysławianie Maryi i Umiłowanie Jezusa Chrystusa w życiu codziennym. Łącznie napisze 160 przeróżnych pozycji, które do naszych czasów doczekają się tłumaczeń w 61 językach.

Kiedy zbliżają się jego 66. urodziny, coraz bardziej schorowany, postanawia zwolnić obroty. Ale wtedy właśnie… zostaje mianowany biskupem małej, zaniedbanej diecezji pod Neapolem. Ojcze Święty, ponieważ byłeś łaskaw uczynić mnie biskupem, proś Boga, abym nie zgubił swej duszy – odpowiada papieżowi Klemensowi XIII. Znów pasterzuje opuszczonym, troszcząc się szczególnie o najmłodszych i ubogich, zaostrza swoje pokuty, ofiarowując cierpienie za swoje dzieci duchowe. Kiedy diecezję dotyka klęska nieurodzaju czy trzęsienie ziemi, Boży szaleniec nakazuje wyprzedaż dóbr biskupich, aby wspomóc potrzebujących (jak notują historycy, zadłużenie „biskupa Liguori” diecezja spłacała jeszcze przez dwa lata po jego odejściu). Dba także o formację kapłanów, zakładając seminaria i nadal pisząc. Układa między innymi książeczkę o mocy modlitwy, uważając ją za najważniejszą spośród tekstów, które do tej pory napisał. Tymczasem artretyzm dokucza mu tak mocno, że coraz trudniej mu się poruszać, nie może wyprostować pleców. Widać to na niektórych obrazach, na których jest przedstawiany w stroju biskupim, z dziwnie przekrzywioną, pochyloną głową, wpatrujący się z zachwytem w Krzyż. Bo też w tym trudnym czasie coraz bardziej zagłębia się w kontemplację Zbawiciela. W czasach, w których Komunię świętą przyjmowano niezwykle rzadko, zachęca wiernych do adoracji i częstej komunii duchowej. Pisze dziełko Nawiedzenie Najświętszego Sakramentu i Najświętszej Maryi Panny (najnowsze wydanie nosi tytuł Stając przed Bogiem), które zyska niezwykłą popularność. Zachęca: Bóg cię kocha, więc i ty także Go kochaj. Jego upodobaniem jest przebywanie z tobą, niech twoim upodobaniem będzie przebywanie z Nim. (...) Nabierz zwyczaju rozmawiania z Bogiem sam na sam, szczerze i z pełnym miłości zaufaniem, jak z najdroższym przyjacielem, który prawdziwie cię miłuje.

Ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, [będą świecić] jak gwiazdy (por. Dn 12,3)

Po trzynastu latach pasterzowania prosi o możliwość rezygnacji z urzędu i po kilku prośbach ją otrzymuje. Wraca do swoich braci, redemptorystów w Salerno. Nie jest to łatwy czas. Wskutek zatargów politycznych podzielono zakonników na dwie grupy; redemptorystów neapolitańskich pozbawiając wszelkich przywilejów. Pogłębiająca się w błyskawicznym tempie choroba przykuwa zawsze tak aktywnego księdza do fotela. Do tego dochodzą ataki skrupułów, oschłości i pokus.

Do czasu. Choć duchowość Alfonsa Liguoriego jest wybitnie chrystocentryczna, nie można zapomnieć o jego szczególnym umiłowaniu Matki Bożej. Wiele lat wcześniej, nim ogłoszono dogmat, ma wewnętrzne przekonanie o Jej niepokalanym poczęciu, zapewnia też, że jest Ona szczególną orędowniczką w godzinie śmierci. Sam modli się niejednokrotnie: Moja Królowo, wybacz mi śmiałość, ale przyjdź sama, zanim wydam ostatnie tchnienie, aby mnie pocieszyć swą obecnością.

31 lipca 1787 roku prosi o obrazek Matki Najświętszej. Bracia zauważają, że gdy wpatruje się weń w milczeniu, nagle jego twarz rozpromienia się. W godzinę później w podobnej sytuacji to samo zjawisko się powtarza, są zatem przekonani, że Maryja wysłuchała jego prośby. Odchodzi do Pana następnego dnia w wieku 91 lat. Papież Pius VI na wieść o tym oświadcza: „Umarł święty!”.

Już w 1816 roku Pius VII dokonuje jego beatyfikacji, a Grzegorz XVI w 1839 roku – kanonizacji. W 1871 r. Pius IX ogłasza św. Alfonsa Liguoriego Doktorem Kościoła.

Pieśni, które święty założyciel redemptorystów układał, chodząc ulicami Neapolu i przemierzając górskie szlaki, do dziś są śpiewane we Włoszech.

Renata Czerwińska

Na podstawie: portal kaznodziejski oo. redemptorystów http://www.slowo.redemptor.pl/, o. Piotr Koźlak CSsR, Rekolekcje ze św. Alfonsem Liguorim, papież Benedykt XVI, Święty Alfons Maria Liguori, audiencja generalna z 30 marca 2011 r.  

Artykuł z "Posłania" 1/2017

Zdjęcie z portalu: www.redemptor.pl