Umiłowanie Jezusa

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić (Mt 11,25-27).

Bóg objawia swoje tajemnice ludziom prostego serca, tym, którzy szukają Go szczerze.

Święta siostra Faustyna wiodła w klasztorze życie ciche, wypełnione ciężką pracą, a jednocześnie pełne wzgardy i upokorzeń ze strony najbliższego otoczenia. W ten sposób biegła drogą wyznaczoną jej przez Opatrzność, osiągając w krótkim czasie wyżyny świętości. Ogołocona ze wszystkiego, całą ufność złożyła w swoim umiłowanym Oblubieńcu, który wybrał ją i przeznaczył, by była sekretarką Jego Miłosierdzia. Jezus poufale z nią przestawał, obdarzając hojnie łaskami, bo, jak sam stwierdził, ona Mu ich nie kradła. Człowiek często ulega pokusie przypisywania sobie tego, co pochodzi do Boga i szukania własnej chwały, a nie Jego. Św. Faustyna wszystko czyniła z miłości do Jezusa, wyrzekając się siebie. Naśladując Go, pragnęła jedynie zbawienia dusz i gotowa była podjąć każdą ofiarę w tej intencji. W Dzienniczku, który pisała na polecenie spowiednika, odnajdujemy nie tylko objawienie Bożego Miłosierdzia, ale całe bogactwo jej życia duchowego. Odsłaniając w nim najintymniejsze myśli, uczucia i przeżycia związane z Jezusem, przenosi nas w świat nadprzyrodzony. W pewnej chwili zastanawiałam się o Trójcy Świętej, o istocie Bożej. Koniecznie chciałam zgłębić i poznać, kto jest ten Bóg... W jednej chwili duch mój został porwany jakoby w zaświaty, ujrzałam jasność nieprzystępną, a w niej jakoby trzy źródła jasności, której pojąć nie mogłam. A z tej jasności wychodziły słowa w postaci gromu i okrążały niebo i ziemię. Nic nie rozumiejąc z tego, zasmuciłam się bardzo. Wtem z morza jasności nieprzystępnej wyszedł nasz ukochany Zbawiciel w piękności niepojętej, z ranami jaśniejącymi – a z onej jasności było słychać głos taki: Jakim jest Bóg w istocie swojej, nikt nie zgłębi, ani umysł anielski, ani ludzki. – Jezus mi powiedział: Poznawaj Boga przez rozważanie przymiotów Jego. Po chwili Jezus zakreślił ręką znak krzyża i znikł.

Jej doświadczenie Trójcy Przenajświętszej pokazuje nam, że nie jesteśmy w stanie pojąć rozumem, kim jest Bóg. Rzeczywistość nadprzyrodzona przekracza nasze możliwości poznawcze. Zamiast prowadzić abstrakcyjne rozważania nad Jego istotą, święci zachęcają nas, abyśmy szli drogą naśladowania Jezusa. Bóg najpełniej objawił się w Swoim Synu. Nie mógł bardziej przybliżyć się, jak stając się jednym z nas, przyjmując ludzką naturę. Dlatego, patrząc na czyny Jezusa, słuchając Jego słów, kontemplując Jego Oblicze, najlepiej poznajemy naszego Stwórcę.

Kto doświadczył osobistego spotkania z Chrystusem Zmartwychwstałym, może zaświadczyć, że On jest najdoskonalszym wzorem do naśladowania, natchnieniem w szukaniu i coraz doskonalszym wypełnianiu woli Bożej, umocnieniem w codziennych trudach życia. Jego Serce, które jest gorejącym ogniskiem miłości, rozpala nas i pociąga do miłowania Go ponad wszystko. Przynagla zarazem do dzielenia się z innymi dobrem, którego doświadczamy. On jest spełnieniem ludzkich pragnień o szczęściu, które się nie kończy. Tak wielu szuka tam, gdzie go nie znajdzie. Wielu traci czas na substytuty, które dają ukojenie na krótko, a jeszcze częściej zniewalają, przynosząc cierpienia i udręki. Jezus pragnie przebywać z nami, ale od nas zależy, czy otworzymy się na miłosną relację z Nim. Zdarza się, że nawet pobożne osoby gorszą się możliwością tak bliskiego obcowania z Bogiem. A jednak miłość niejako domaga się odpowiedzenia miłością. Nic innego jej nie nasyci, nie zaspokoi. Jeśli my w relacjach ludzkich tego oczekujemy, z utęsknieniem pragniemy, to dlaczego odmawiamy wzajemności Bogu, który jest samą Miłością? Zanurzeni w Nim nie tylko uczymy się miłości, ona przenika nas i przelewa się przez nas na innych. Nie ma nic większego ponad to – poznać Boga, pokochać i do Niego należeć. Wszystko inne z tego wypływa. Każde zaangażowanie apostolskie, dzieła miłosierdzia muszą być poprzedzone osobistą relacją z Jezusem, który mówi do naszego serca i posyła do określonych zadań. Bez zasłuchania w Jego głos, bez przylgnięcia do Jego Serca, trudno o wytrwałość, o autentyczność, łatwo natomiast popaść w rutynę, a w konsekwencji – w zniechęcenie. Poznawanie Boga wyłącznie na drodze rozumowej, poprzez gromadzenie wiadomości, stawanie się erudytą, bez umiłowania także nie wystarcza. Sama wiedza nie uświęca, tylko zaparcie się siebie i pełnienie woli Bożej z miłości do Niego. Jeśli chcemy, żeby nasze słowa pociągały innych do Boga, muszą one wypływać z głębi rozmiłowanego serca.

Św. Faustyna kończy swój Dzienniczek modlitwą. Niechaj łaska Twoja, która spływa na mnie z litościwego Serca Twego, umocni mnie do walki i cierpień, bym pozostała Ci wierna, a choć taką nędzą jestem, nie lękam się Ciebie, bo znam dobrze miłosierdzie Twoje. Nic mnie nie odstraszy od Ciebie, Boże, bo wszystko jest mniejsze nad poznanie moje – widzę to jasno. To proste, a zarazem przejmujące wyznanie osoby, której czas ziemskiej tułaczki dobiegał końca, może być także przesłaniem dla nas, żeby poznawanie Boga sercem utwierdzało nas w osobistym powołaniu. Obyśmy nigdy nie ustali w naszych wysiłkach, by wypełnić wolę Bożą do końca. Nie dajmy się też zastraszyć przeciwnikowi, który w momencie próby będzie nas nękał naszą nędzą. Miłosierdzie Boże jest nieskończone i w Nim pokładajmy ufność. Cóż z tego, że jesteśmy niczym ziarnko piasku wobec ogromu oceanu? Miłość wyrównuje przepaść, która nas dzieli. Nie obawiajmy się, że nie jesteśmy zdolni miłować Boga tak, jak tego jest godzien lub nie potrafimy pociągnąć innych do Niego. Nie zapominajmy, że miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,5). On to prowadzi nas do komunii z Trójcą Świętą oraz nadaje moc naszym słowom i czynom.  

Dagmara Krzyżanowska

Konferencja z "Posłania" 1/2017