I bądźcie wdzięczni!

Ten prosty nakaz świętego Pawła często trudno realizować w życiu codziennym.

Przygniatają nas troski doczesne, ulegamy pokusom porównywania się z innymi, a przecież zawsze znajdzie się ktoś, kto ma, znaczy, potrafi więcej. Zagonieni w codziennych obowiązkach tak łatwo zapominamy, że wszystko jest łaską. Ulegamy także pokusie bycia samowystarczalnym, co zatrzymuje nas w odpowiadaniu wdzięcznością na dar bezwarunkowej miłości Boga, który dał nam wszystko. O ile łatwiej popaść w zgorzknienie, pretensjonalność czy pychę, zamiast uwielbiać i być wdzięcznym. Jak ważne jest, byśmy zrobili rachunek sumienia, przyjrzeli się naszej postawie serca, na ile trwamy w dziękczynieniu. Święty Ignacy wskazał, że to właśnie niewdzięczność jest korzeniem wszelkiego zła i grzechu: Kiedy się to rozważa w obliczu Jego Boskiej dobroci, to wśród wszelkich wyobrażalnych niegodziwości i grzechów niewdzięczność należy do najbardziej obrzydliwych rzeczy wobec naszego Stwórcy i Boga i wobec stworzeń, które uczynił On dla swojej Boskiej i wiecznej chwały; jest ona zapoznaniem otrzymanych dóbr, łask i darów; przyczyną, początkiem i źródłem wszelkiego zła i grzechów.

Dlaczego tak trudno trwać w postawie wdzięczności? W ludzkim życiu istnieją przede wszystkim trzej „zabójcy wdzięczności”. Pierwszym jest duma, która wierzy, że wszystko musi sama zrobić i być „sobą” tylko wtedy, kiedy sama wszystkiemu podoła i wszystko jedynie sobie zawdzięcza. Drugim jest łatwość, z jaką wszystko się przyjmuje; nie uświadamia się już sobie, że zdrowie, udane przedsięwzięcie, wspaniała pogoda itd. są darami. Trzecim „zabójcą wdzięczności” jest fałszywe myślenie wymaganiami, które sądzi, że do wszystkiego ma prawo, i wymaga tego, co może być jedynie darowane (Willi Lambert SJ, Słownik duchowości ignacjańskiej). Tak bardzo promuje się dziś samowystarczalność – zamiast uznać, że wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia (Flp 4,13). Niekiedy tak postępujemy, jakbyśmy sami mogli zaradzić każdemu problemowi – dominuje samodzielność, samowystarczalność, samorealizacja – nasze bożki, z „ja” w centrum, bez Boga i należnej Mu czci. Takiej pokusie ulec możemy także i my – wystarczy przyjrzeć się swoim codziennym wyborom, myślom, temu, na co przeznaczamy czas… Największą przeszkodę w byciu wdzięcznym stanowi bezbożność, zarówno teoretycznie uzasadniana, jak ta praktycznie panująca w naszym sercu. O ile człowiek pobożny cały zwraca się do Boga, to bezbożny – siebie stawia w centrum. Żywi on błędne przekonanie, że wszystko zawdzięcza sobie. Na tępą głupotę tego pogańskiego przekonania trudno znaleźć sposób. Święty Paweł w takiej sytuacji mówił bez ogródek: „choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi” (Rz 1, 21-22) (Krzysztof Osuch SJ, O byciu wdzięcznym jak święty Ignacy Loyola).

Kolejni dwaj ze wskazanych „zabójców” wdzięczności to niedostrzeganie wszystkiego, co mam, jako daru, przyzwyczajanie się do tego, co mam, jako oczywistości i wreszcie pokusa uznania czy dążenia do tego, że wszystko mi się należy. Prawdą natomiast jest to, że codziennie mamy za co dziękować naszemu Panu: za kolejny dzień, który otrzymaliśmy, rodzinę, zdrowie, siłę w przeciwnościach. Najstraszliwszą i najbardziej pozbawioną serca niesprawiedliwością jest bowiem odmawianie naszemu Stwórcy i Odkupicielowi wdzięczności za bezmiar Jego darów, których nam udziela. Jeżeli rzeczywiście będziecie starali się być sprawiedliwi, będziecie też często zastanawiać się nad waszą zależnością od Boga – bowiem „cóż masz, czego byś nie otrzymał?” – i napełnicie się wdzięcznością i pragnieniem odwzajemnienia się Ojcu, który nas kocha aż do szaleństwa. Odżyje w was wówczas dobry duch synowskiej miłości, dzięki któremu będziecie się zwracali do Boga z czułością serca. Nie dajcie się omamić obłudnikom, kiedy wokół was zaczną siać wątpliwości, czy Bóg ma prawo żądać od nas aż tak wiele. Stańcie w obecności Boga bezwarunkowo, ulegli jak glina w ręku garncarza i wyznajcie z pokorą: Deus meus et omnia! Jesteś mi Bogiem i wszystkiem! (św. Josemaria Escriva, Przyjaciele Boga). Tymczasem z większą łatwością wskazać możemy, w czym nie dostajemy, w czym odczuwamy braki, czego nie posiadamy, a co byśmy chcieli, co inni mają. Łatwiej jest popaść w niezadowolenie, zgorzknienie, szemrać niż dostrzegać ogrom łask, które Pan darmo nam dał: Kupiec mieni szczęśliwym rolnika z powodu jego bezpieczeństwa; rolnik kupca z powodu bogactwa. W ogóle rodzaj ludzki jest jakiś niezadowolony, przygnębiony i narzekający na swój los. Nie ma nic marniejszego od sławy ludzkiej. Piastujący urząd człowiek twierdzi, że nie ma nic mozolniejszego, jak troszczenie się o cudze potrzeby, a poddany, że nie ma nic podlejszego, jak podleganie cudzej władzy (św. Jan Chryzostom). Naród wybrany tak długo wędrował do Ziemi Obiecanej także z powodu szemrania, niezadowolenia i niewdzięczności: Ojcowie nasi w Egipcie nie pojęli Twych cudów, nie pamiętali ogromu łask Twoich, lecz zbuntowali się przeciw Najwyższemu nad Morzem Czerwonym. Ale ocalił ich przez wzgląd na swoje imię, aby objawić swoją potęgę. Zgromił Morze Czerwone i wyschło, i poprowadził ich przez fale jakby przez pustynię. I ocalił ich z ręki ciemięzcy, i z ręki przeciwnika uwolnił. Wody pokryły ich wrogów: ani jeden z nich nie pozostał. Słowom więc Jego uwierzyli i śpiewali Jemu pochwały. Szybko o dziełach Jego zapomnieli: na Jego radę nie czekali. Pałali żądzą na pustyni, na próbę wystawiali Boga na odludziu (…). Zamienili swą Chwałę na wizerunek cielca jedzącego siano. Zapomnieli o Bogu, który ich ocalił, który wielkich rzeczy dokonał w Egipcie, dziwów – w krainie Chama, zdumiewających – nad Morzem Czerwonym (Ps 106,7-14.20-22). Czy i my nie zapominamy łatwo o Tym, który nas wielokrotnie ocalał, dokonał wielkich i zdumiewających rzeczy?

Jak walczyć z tymi pokusami, jak ćwiczyć się we wdzięczności? Słowo Boże zachęca nas: Ogłaszajcie przed wszystkimi ludźmi dzieła Boże, jak są godne uwielbienia, i nie wahajcie się wyrażać Mu wdzięczności (Tb 12,6). Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego, Jezusa Chrystusa! (Ef 5,20). Jak jednak to czynić? Podpowiedzią może być pierwszy punkt ignacjańskiego rachunku sumienia, w którym św. Ignacy zachęca, aby każdego dnia podziękować Bogu, naszemu Panu, za otrzymane dobrodziejstwa (ĆD, 43). Jak podkreśla ojciec Józef Kozłowski SJ: Żyjąc we wdzięczności Bogu za wszystko, zgadzamy się na prowadzenie nas przez Ducha Świętego, nie dajemy okazji pokuszeniom przychodzącym przez nieuporządkowane zmysły i nie zaniedbujemy dobra, które zostało nam dane. Zawsze, gdy dziękujemy, przybliżamy nadejście wewnętrznego pocieszenia, radości i pokoju (Rachunek sumienia, s. 11). I bądźcie wdzięczni! Słowo Chrystusa niech w was przebywa z [całym swym] bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko [czyńcie] w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego (Kol 3,15b-17).  

Katarzyna Ciesielska

Artykuł z "Posłania" 1/2016