Nie do ogarnięcia?

Czasami mówimy, że sytuacja jest nie do ogarnięcia, że nie ogarniamy życia, domu, pracy, ciągłych spraw, pieniędzy, drugiego człowieka, dzieci, choroby, itd.

W bardzo trudnej sytuacji znalazł się Achaz, król Judy, o którym mowa w Księdze Izajasza. Ciekawą interpretację jego imienia oraz przeżywanej przezeń sytuacji zaproponował w jednej z homilii o. Augustyn Pelanowski OSPPE.

Achaz w języku hebrajskim dałoby się przetłumaczyć: „oby ogarnął”, w znaczeniu domyślnym: „oby ogarnął Bóg”. Achaz objął tron Judy w okolicznościach wojny syro-efraimskiej (por. Iz 7). Był złym i nieprawym królem. Pewnie źle o sobie myślał i nie oczekiwał żadnej pomocy od Boga. Może nawet jej nie chciał, bo uważał, że na nią nie zasługuje. O Achazie jest napisane, że swojego syna spalił, składając ofiarę bogu Molochowi, aby wyjednać sobie powodzenie (por. 2 Krl 16,3). Jako król znalazł się w sytuacji zagrożenia, bo Jerozolima została oblężona przez wojska koalicji Syrii i Izraela. Achaz nie mógł nad tym zapanować. Uciekł się do pomocy najeźdźcy – pogańskiego króla asyryjskiego podbijającego cały Bliski Wschód. W takich okolicznościach Achazowi wyszedł naprzeciw prorok Izajasz wysłany przez Boga, aby objawić Bożą wolę: Pan chce uratować Achaza i jego lud. Izajasz skierował do króla zachętę, aby ten wezwał na pomoc Boga: Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze! (Iz 7,11). W słowach tych jest obietnica, że Bóg chce pomóc każdemu, bez względu na osobisty stan człowieka. Achaz był obciążony grzechem, zabił własnego syna. Również w takiej sytuacji Bóg zapewnia o swojej pomocy. Lecz Achaz odpowiedział: Nie będę prosił, i nie będę wystawiał Pana na próbę (Iz 7,12). Ta odmowa nie wynikała z pokory wobec Boga i woli zachowywania Prawa.W rzeczywistości była brakiem wiary i zaufania, wyrażała pychę i niechęć wobec łaski Bożej. Achaz ufał bardziej sobie, własnym pomysłom i wolał realizować swoje plany. Nie zawierzył się Opatrzności Bożej. Jego decyzja miała tragiczne w skutkach konsekwencje: Jerozolima została zdobyta przez Asyryjczyków, którzy wprowadzili religię pogańskich bogów.

Czasami ktoś jest tak doświadczony życiem, cierpieniem, grzechem, że już nie chce prosić Boga o pomoc, o znak, o łaskę. W takich trudnych, nie do ogarnięcia sytuacjach można ulegać pokusom polegania tylko na sobie, na własnej logice, wierze we własne możliwości, działania na własną rękę. Może Achaz miał przekonanie, że sam musi nad wszystkim zapanować, że powinien dać sobie radę i rozwiązać problem. Jak zauważył o. Pelanowski, jest to przypisywanie sobie cech boskich, a tym samym uleganie pokusie wszechmocy. Słowo Boże nie wskazuje, że mamy sami coś robić, osiągać, realizować, radzić sobie. Bóg mówi, że beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,5). Zatem wszystko mamy robić z Bogiem, według Jego zamysłu, z Jego błogosławieństwem.

Z drugiej strony w takiej sytuacji można ulec pokusie beznadziei, bierności i rozpaczy, że nie warto już nic robić, albo że nie zasługujemy, aby Bóg coś dla nas zrobił. Można wtedy jedynie poddać się biegowi wydarzeń. Uleganie tym pokusom sprawia, że zamykamy się na pomoc Bożą i uniemożliwiamy wypełnienie Jego woli albo ją odsuwamy w czasie. Natomiast Bóg chce być z nami w każdej sytuacji, daje nam potrzebną pomoc i znaki, zapewnia, że z każdej trudności wyprowadzi dobro. Bóg mówi: Uważaj, bądź spokojny, nie bój się!… Niech twoje serce nie słabnie… (Iz 7,4).

Nasze życie wymaga całkowitej ufności w Nim, a szczególnie sytuacja trudna, kryzysowa skłania do zawierzenia Mu i powiedzenia: „Boże, Ty to ogarnij”. W przeciwnym wypadku Bóg ostrzega nas: Jeżeli nie uwierzycie, nie ostoicie się (Iz 7,9b). Nasze postępowanie według tylko swojej logiki, swoich pragnień i planów, swoich zdolności często kończy się porażką i błędem. Bóg kontaktuje się z nami, wychodzi nam naprzeciw i daje łaskę. Musimy po nią nieustająco sięgać poprzez modlitwę osobistą czy wstawienniczą, sakrament pokuty, Eucharystii, rozważanie Słowa Bożego, rozmowę z kierownikiem duchowym czy z osobą doświadczoną duchową. Tak wiele Bóg daje nam do pomocy… Słowo Boże wzywa: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7,7). Musimy w to uwierzyć i do skutku realizować. A kiedy nie ogarniamy spraw i przytłaczają nas troski, nie ulegajmy pokusie wszechmocy albo beznadziei, ale wybierajmy i zachowujmy priorytety – pierwszy jest Bóg. Oddajmy Mu chwałę przez modlitwę zawierzenia i szczere poszukiwanie Jego woli w naszym życiu. Każdy dzień tak naprawdę zaczynamy od nowa. Święta Teresa Benedykta dzieliła się swym doświadczeniem: Rano, gdy budzimy się, usiłują nas zaraz przytłoczyć obowiązki i rozmaite troski, jeśli nie odebrały nam już nocnego spokoju. Powstaje trwożliwe pytanie: jak w ciągu jednego dnia uporać się z wszystkimi kłopotami, kiedy wykonać to, a kiedy tamto, w jaki sposób zabrać się do tego czy tamtego? Ma się ochotę zerwać i natychmiast pobiec do pracy. Lecz właśnie wtedy trzeba chwycić cugle i powiedzieć sobie: spokojnie! Teraz nic nie może zakłócić mi spokoju, gdyż pierwsza godzina poranna należy do Pana. Dopiero z Jego pomocą wykonam zadanie, jakie na mnie nakłada.  

Izabela Surmacz

Konferencja z "Posłania" 1/2018