Szukajcie wpierw Królestwa Bożego

Dobra Nowina Ksiądz Rufus Pereira - gość tegorocznego spotkania modlitewno-ewangelizacyjnego „Jezus uzdrowiciel mojej osoby” w Gdańsku-Matemblewie - wobec tłumów zgromadzonch podczas całodniowego czuwania od początku podkreślał, że najważniejszą rzeczą na świecie jest głoszenie Dobrej Nowiny.

Już przy narodzeniu Jezusa aniołowie nie objawili się królom, ale najbiedniejszym - pasterzom i ogłaszali im właśnie „dobrą nowinę” (zob. Łk 2,8-14). Nie jest nią coś, ale Ktoś. Nowina ta przynosi radość, a nie smutek i przeznaczona jest dla wszystkich ludzi, nie tylko dla wybranych. Jej sens zawarty jest w słowach: „Bóg tak bardzo ukochał świat, że dał mu to, co miał najlepszego – Swojego Syna”. Jezus zaś szedł wszędzie, by czynić dobro – czyli uzdrawiał tych, którzy są w mocy szatana. Dlaczego był On do tego zdolny? Bo Bóg był z Nim (hebr. Emmanuel).

Tajemnica całkowitego uzdrowienia

Ks. Rufus przypominał, że chrześcijaństwo nie jest teorią, ale praktyką. Mówi o tym, co Bóg czyni teraz, jak teraz uzdrawia. Dlaczego więc ludzie ciągle są chorzy, skoro Jezus już przyszedł na świat? Dla Boga przecież nie ma ograniczenia czasu. Może uzdrowić człowieka w jednej chwili. Jak przynosi On tę łaskę do naszego życia? Ilustruje to jedna z historii, opowiedzianych przez ks. Rufusa.

Któregoś dnia rekolekcji w Wielkim Poście, które głosił w Indiach w kościele księży salezjanów, przyszedł do niego młody człowiek. Miał ze sobą laskę, kulał, nie mógł zgiąć nogi w kolanie. Okazało się, że kilka lat temu miał wypadek w pracy – fabryce produkującej maszyny; po wielu tygodniach hospitalizacji lekarze stwierdzili, że do końca życia zostanie inwalidą. Szukajcie wpierw królestwa Bożego… Ks. Rufus Pereira jest indyjskim księdzem katolickim, egzorcystą. Od ponad 35 lat prowadzi działalność na całym świecie, głosząc konferencje, posługując modlitwą uzdrowienia i uwolnienia, a także pisząc książki o tematyce duchowości i walki duchowej. Mężczyzna ten stracił pracę i otrzymał skromną rentę. Jego żona razem z dziećmi opuściła go. Poruszony konferencją o miłości Boga i przebaczeniu, chciał wyspowiadać się z całego życia. Bardzo wzruszające były jego szczerość i łzy szczęścia z przebaczenia Bożego. Na propozycję modlitwy o uzdrowienie ciała nie zapałał entuzjazmem. Nie przyszedł przecież prosić o uzdrowienie nogi, ale o odzyskanie Jezusa w swoim życiu. Ks. Rufus mimo to położył rękę na jego kolanie, którego nawet delikatne dotykanie powodowało ogromny ból. Kiedy się modlił, kolano stopniowo zaczęło się zginać, aż mężczyzna mógł uklęknąć, a potem chodzić i pokonywać schody. Na koniec pobiegł do domu z okrzykiem na ustach, że to cud. Kolejnego dnia pojechał do fabryki na rowerze, którego nie używał przez sześć lat. Wobec kolegów z pracy i szefa zaświadczył o Jezusie, który go uleczył. Wydarzenie to zostało opisane w gazecie firmowej ze szczegółowym opisem cudu, a mężczyzna odzyskał swoją pracę. Ale to nie koniec interwencji Bożej w jego życiu. Jeszcze tej samej nocy jego żona wróciła do niego z dwójką dzieci. Bóg dał więc temu młodemu człowiekowi inne uzdrowienia, o które ten nawet nie prosił: uzdrowienie fizyczne, finansowe (przywrócenie pracy) i rodzinne. Stało się tak, gdyż ten mężczyzna przyszedł do ks. Rufusa z intencją pojednania się z Bogiem, postawienia Go na pierwszym miejscu w swoim życiu.

Co mówi na to Słowo Boże? „Szukajcie wpierw królestwa Bożego, a wszystko inne będzie wam przydane” (zob. Mt 6,33). Jezus obiecał, że da nam wszystko, o co poprosimy, jeśli to On będzie najważniejszy w naszym życiu. Jak więc to możliwe, że ludzie cierpią choroby przez tyle lat? Bo nie stawiają na pierwszym miejscu Boga. Powinniśmy więc najpierw szukać królestwa Bożego, a o wszystko inne Bóg się zatroszczy w naszym życiu. Musimy także pamiętać, że uzdrowienie nie jest techniką, ale relacją z samym Uzdrowicielem, którym jest Jezus. On zaś chce tworzyć najgłębsze więzi z człowiekiem. Jakże często zdarza się, że ludzie nie po to właśnie przychodzą na rekolekcje, ale aby prosić o modlitwę za bolącą głowę czy inne cierpienia ciała, upadające firmy, otrzymanie pracy, sprawy w sądzie lub za problemy rodzinne, błądzące dzieci czy rozpadające się małżeństwa. To wszystko inne stanie się, jeśli – jak mówi Jezus – najpierw będziemy szukać królestwa Bożego w swoim życiu.

Ks. Pereira - w kontekście tych słów - podał trzy najważniejsze uzdrowienia, o które powinniśmy najpierw prosić:

- uzdrowienie duchowe, które dotyczy zerwanej relacji z Bogiem przez grzech. Dokonuje się ono, gdy doświadczamy uzdrawiającej, przebaczającej miłości Boga w sakramencie pokuty. Warunkiem koniecznym jest tu szczery żal za wszystkie grzechy, jakie popełniliśmy.

- uzdrowienie emocjonalne, którego doświadczamy w rodzinie, wśród krewnych, przyjaciół i wszystkich ludzi, którzy nas w życiu zranili. Biblia mówi, że musimy się pojednać nie tylko z Bogiem, ale z każdą osobą w naszym życiu.

- uzdrowienie ze związania nałogami, zniewoleniami, każdą praktyką okultystyczną. Szokująca jest liczba katolików w Europie uwikłanych w okultyzm - jest ich nawet więcej, niż w Afryce, którą zwykliśmy uważać za kontynent pogański.

Kiedy nie wiesz, jak się modlić…

Kiedy ks. Rufus pracował w swojej diecezji w Bombaju, przyszła do niego kobieta w ósmym miesiącu ciąży, która przez kilka ostatnich dni nie czuła życia w swoim łonie. Poszła z tym do lekarza, który stwierdził, że serce dziecka nie bije. Udała się jeszcze do pięciu najsłynniejszych ginekologów w mieście, którzy potwierdzili tę diagnozę i kazali poddać się aborcji, bo martwe dziecko stanie się zagrożeniem dla jej życia. Co miała zrobić? O co się modlić? W Liście do Rzymian padają słowa, że kiedy nie wiemy, jak się modlić, Duch Święty przychodzi nam z pomocą. Podczas modlitwy dar poznania i mądrości udziela się w sposób szczególny. Kiedy ks. Rufus położył na nią ręce, przyszła mu na myśl historia biblijna o nawiedzeniu św. Elżbiety przez Maryję. Ta tajemnica różańcowa wydaje się mało ważna, ale wszystko, co jest napisane w Biblii, ma swoje znaczenie. Tak jak na powitanie Jezusa Jan Chrzciciel z radością poruszył się w łonie swojej matki, tak w czasie tej modlitwy nagle dziecko poruszyło się w łonie tej kobiety. Poczuła, jakby duch śmierci wychodził przez jej brzuch i nogi. Była przekonana, że było ono martwe i podczas tej modlitwy właśnie ożyło. Najwyraźniej jakiś krewny rzucił na nie urok z zazdrości. Jezusa przecież też uśmierciła ludzka zazdrość. Ksiądz Rufus polecił kobiecie trwanie na modlitwie, bycie nieustanne w obecności Jezusa. Po siedmiu latach przyprowadziła ona do księdza rekolekcjonisty swojego syna, któremu lekarze przewidzieli, że nawet jeśli się urodzi, to będzie chory, niepełnosprawny fizycznie lub umysłowo. Okazało się jednak, że chłopiec był najlepszym uczniem w najlepszej szkole w Bombaju i radością swojej matki.

Jeśli więc nie znasz Biblii, to nie wiesz, o co i jak się modlić. W Piśmie Świętym znajdziesz praktyczne przykłady, odnoszące się do twojej sytuacji życiowej.

Jeżeli Bóg jest z nami, któż przeciwko nam? (Rz 8,31b)

„Będę z wami zawsze” – to ostatnie słowa Jezusa, skierowane do uczniów (zob. Mt 28,20). Powiedział On Apostołom, że mimo, że odchodzi, nie zostawi nas samymi. Pośle nam Swego Ducha. Wiemy, że Jezus przez trzy lata Swojej posługi robił tylko dwie rzeczy: nauczał (ogłaszał Dobrą Nowinę) oraz uzdrawiał chorych i wypędzał złe duchy (czynił dobrze). Jaka była tajemnica Jego sukcesu? Biblia mówi: „bo Bóg był z Nim” i dał Mu moc, która nie była czymś, ale Kimś – Duchem Świętym. Taka jest tajemnica i cel posługi Jezusa, jakie powinny stać się i naszym udziałem.

Każde zdanie, które głosił Jezus, ma zastosowanie do naszego życia. Biblia mówi, że nie przyszedł On na ziemię tylko po to, by głosić Dobrą Nowinę, ale dawać nam uzdrowienie i uwolnienie. Ludzie czasami przywiązują jednak zbyt wielką wagę do uzdrowienia fizycznego. Tymczasem jest ono znakiem o wiele głębszego uzdrowienia: duchowego, które oznacza naprawienie zerwanej relacji z Bogiem i drugim człowiekiem. Najważniejsze uzdrowienie, jakiego potrzebujemy, to uzdrowienie emocjonalne. Ono jest kluczem do dalszego uzdrowienia. Często osoba nie może być uzdrowiona fizycznie, uwolniona od nałogu lub innego grzechu, uzdrowiona duchowo z jakiegoś problemu, uwolniona od wpływu wroga na jego życie czy uwolniona od działania demona, dopóki nie otrzyma właśnie uzdrowienia wewnętrznego, uzdrowienia swojego złamanego serca. Człowiek - podkreślał ks. Pereira - potrzebuje całkowitego, głębokiego uzdrowienia wewnętrznego, a nie tylko jakiegoś powierzchniowego, cząstkowego. Jezus mówił: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście chorzy i złamani na duchu, a dam wam pokój i odpoczniecie”.

Potrzebujemy uzdrowienia wewnętrznego

Sekty chrześcijańskie mówią czasami, że nie potrzebujemy pomocy lekarza, by zostać uzdrowionymi. Lekarze i medycyna są jednak również darem Boga. On uzdrawia zarówno przez medycynę, jak i przez łaskę uzdrowienia, wyproszoną w modlitwie. Nawet najlepsi lekarze na świecie zdają sobie sprawę z ograniczeń medycyny. Kiedy pojawiają się takie sytuacje, Bóg w Swojej litości staje na drodze tych potrzebujących. Jest większy niż niewystarczalność najlepszych leków i terapii, nie opuszcza nas, tylko przejmuje nad tym kontrolę.

Musimy sobie uzmysłowić, że najważniejszy moment naszego życia to poczęcie i jego skutki uwidaczniają się przez całe, nawet dorosłe życie. Więcej, możemy doświadczać wpływu naszego drzewa genealogicznego i całego zła, które w poprzednich pokoleniach w naszej rodzinie się wydarzyło. Ciąży na naszym życiu na przykład to, gdy ktoś urodził się po ciężkim porodzie lub jako wcześniak, został poczęty w wyniku gwałtu, lub jego matka miała doświadczenia okultystyczne czy nałogowe, myśli samobójcze lub też doświadczyło śmierci ojca. Wszystko to może mieć wpływ na nasze życie. Mówi o tym historia, którą opowiedział ks. Rufus o młodym człowieku, zdrowym, dobrze zbudowanym, którego spotkał w Chorwacji. Kiedy miał on cztery lata, jego ojciec zginął w trudnych okolicznościach: partyzanci komunistyczni napadli na niego spacerującego z synem po ulicy i na oczach dziecka zabili go. Potem porzucili jego nagie ciało. Ten obraz prześladował syna przez całe życie. Dopiero gdy ten człowiek przeszedł rekolekcje uzdrowienia wspomnień, doznał uzdrowienia wewnętrznego i odzyskał pokój serca. Dał o tym publiczne świadectwo.

Każdy powinien przynajmniej raz w życiu przejść modlitwę o uzdrowienie wewnętrzne. Najtrudniejsze w mojej posłudze – mówił ks. Rufus - są sytuacje, gdy ktoś do mnie przychodzi i oczekuje, że jeśli nałożę na niego ręce, to jego problem cudownie zniknie. A to przecież nie wystarczy. Człowiek musi być gotowy na współpracę z Bogiem. Osoby, które przychodzą na indywidualną modlitwę, rzadko są do niej przygotowane. Ks. Pereira podaje kolejne etapy, niezbędne do tego, by uzdrowienie mogło się dokonać.

1. Diagnoza

Muszę, zobaczyć, gdzie potrzebuję uzdrowienia (dostrzec objawy nie tylko fizyczne, ale też emocjonalne, symptomy mojej choroby, a także rozpoznać ich przyczyny), tak jak ma to miejsce w postępowaniu medycznym. Główne problemy, które możemy zauważyć, to: poczucie odrzucenia, niskiej wartości, poczucie winy w relacji z Bogiem, strach w relacjach różnego rodzaju. Przyczyn takiej choroby można dopatrywać się w drzewie genealogicznym naszej rodziny, w momencie poczęcia lub życia w łonie matki, w dzieciństwie, a także okresie młodości i dorastania. Powinniśmy dokładnie „przebadać” wszystkie te miejsca, by rozpoznać „zasięg” naszej choroby.

2. Usunięcie blokad w uzdrowieniu

Odnalezienie przyczyny mojego problemu jest warunkiem przejścia dalszych etapów procesu uzdrowienia. Wiąże się to także z potrzebą przebaczenia tym, którzy wobec nas zawinili, o czym mówi już modlitwa Ojcze nasz: I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy… Istnieje także potrzeba uzyskania przebaczenia ze strony tych, których my skrzywdziliśmy. Może się bowiem okazać, że to właśnie my bardziej skrzywdziliśmy innych, niż oni nas. Ważne jest w tym momencie wzbudzenie w sobie żalu za to, co się stało naszym udziałem, a także uwolnienie od uczestnictwa w różnego rodzaju zniewoleniach czy praktykach okultystycznych: nieprzypadkowo w czasie liturgii w Wielkim Tygodniu wyrzekamy się szatana i wszystkich jego dzieł.

Biblia mówi, że szatan cały czas działa. Czyni to na różne sposoby, między innymi poprzez praktyki okultystyczne. Św. Jan w Ewangelii pisze, że świat jest pod władzą szatana. Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy modlił się, by Bóg ustrzegł Jego uczniów od złego. Różne dokumenty Kościoła potwierdzają istnienie szatana, a okazuje się, że dzisiaj ludzie, a nawet księża podważają tę prawdę. Najpilniejszą potrzebą Kościoła jest więc współcześnie posiadanie wiedzy, jak bronić się przed szatanem. Św. Piotr mówi, że naszym największym wrogiem jest szatan, który skrada się jak lew, szukając, kogo by pożreć. Musimy więc być ostrożni, ale także możemy być spokojni, gdyż jak mamy jedynego wroga - szatana, tak mamy też wielkiego przyjaciela – Jezusa. Dlatego nie powinniśmy uciekać przed diabłem, ale stawiać mu czoła. On nas nie skrzywdzi, tylko próbuje rozproszyć. Stara się przychodzić w postaci uzależnień, poprzez nowe ruchy religijne (jak reiki), wzbudzać w nas lęk, atakować na płaszczyźnie relacji, szczególnie małżeńskich, rodzinnych, a także atakować osoby, które są autorytetami w społeczeństwie, jak księża czy biskupi. Działać też może poprzez obciążenia drzewa genealogicznego, którego członkowie byli zaangażowani w pseudoreligijne ruchy (szczególnie młodzi ludzie są podatni na te niebezpieczne nowe trendy). Może też działać przez innych ludzi: wzbudzając zazdrość otoczenia, fałszywych przyjaciół, złośliwych współpracowników. Często w różnego rodzaju trudnościach podsyła złych doradców, którzy zachęcają do pójścia do fałszywych uzdrowicieli, aby uzyskać tam pomoc. Szatan - kontynuował nauczanie ks. Pereira - wykorzystuje więc każdą okazję, by nas zaatakować, nawet przez pożywienie podane osobie przez kogoś, kto jej nie lubi; przez wszelkie środki komunikacji: telefon, radio, internet, a nawet prezenty, które ktoś nieżyczliwy nam daje. Okazuje się, że okultyzm jest najbardziej rozpowszechniony w Europie i nie powinniśmy go bagatelizować. Dlatego tak ważne jest, by wyrzec się wszelkich praktyk okultystycznych. Złą wiadomością jest zatem to, że cały świat jest pod władzą diabła, zaś Dobrą Nowinę głosi nam Jezus: „Nie bójcie się! Jam zwyciężył świat!”.

3. Modlitwa o uzdrowienie wewnętrzne

Już na poprzednich etapach przygotowania do modlitwy o uzdrowienie powinna nam towarzyszyć modlitwa do Ducha Świętego, aby ujawnił, jakie sfery naszego życia są pod działaniem diabła. Zanim wyciągnie się ręce, by pomodlić się nad kimś, należy podjąć się modlitwy przebaczenia wszystkim, którzy tę osobę skrzywdzili. Najlepszą modlitwą uwolnienia - mówi ks. Pereira – jest ta, której nauczył nas sam Jezus: Ojcze nasz. Pełną mocy modlitwą jest także różaniec, a także modlitwa w językach (św. Paweł mówi, że jeżeli nie wiesz, jak się modlić, proś Ducha Świętego, aby cię prowadził). Pomocne stają się tu sakramentalia, jak święcona woda czy sól. Ważne jest też, by zabezpieczyć osobę, żeby po modlitwie nie otworzyła się znowu na działanie złego ducha (potrzebna jest tu codzienna lektura Pisma Świętego, osobista modlitwa, udział w spotkaniach dobrej grupy modlitewnej). Trzeba jeszcze bardzo mocno podkreślić to, że modlitwa o uwolnienie nie jest jednostkowym wydarzeniem. To proces, w którym osoba ma uczestniczyć i w którym ma być aktywna i wytrwała. Posługa uwolnienia i modlitwy uzdrowienia zatem wzajemnie się uzupełniają i wspierają w procesie wewnętrznego uzdrowienia.

W mocy Ducha Świętego

Pewien młody mężczyzna pochodził z bogatej i wpływowej rodziny, ale był bardzo chory. Zaproszono ks. Pereirę do jego domu, aby mógł pomodlić się nad nim. Okazało się, że musiał pokonać dużą ilość wielkich, wystawnych pokoi, aż zaprowadzono go do małego ciemnego pokoiku. Tam leżał ten chłopak. Ku przerażeniu księdza okazało się, że był on trędowaty. Twarz miał wykrzywioną i powykręcane w chorobie ręce. Ks. Rufus postanowił więc pomodlić się nad nim od progu, utrzymując bezpieczny dystans od chorego. Kiedy tak stał, zrozumiał, że to on sam ma problem – lęk przed trądem zakorzeniony w nim od dzieciństwa. Wtedy przypomniały mu się słowa z Ewangelii, że Jezus miał współczucie dla tłumów, które za nim chodziły i modlił się nad ludźmi we wszystkich ich potrzebach i w każdym miejscu. Wtedy dopiero podszedł do łóżka chorego, uśmiechnął się do niego i położył na jego głowie rękę.

Są trzy rzeczy, które mogą zmienić świat: ciepły uśmiech, dobre słowo i przyjacielski dotyk. Kiedy ks. Rufus podszedł do łóżka tego chłopaka, zaczął z nim rozmawiać. Okazało się, że jego rodzeństwo było wykształcone, zwiedzało świat, a on był głęboko samotny i nie doświadczył tych radości, co inni. Czuł się gorszy i odtrącony. Biznes jego ojca upadał, a na dodatek chodził on do różnych uzdrawiaczy, aby zapewnili powodzenie jego firmie i zdrowie dla syna. Nawet teraz chłopak miał pod łóżkiem jakieś amulety, mające mu jakoby zapewnić zdrowie. Ks. Rufus postanowił modlić się w intencji uzdrowienia wewnętrznego z poczucia odrzucenia, które chłopak ten odczuwał w całym swoim życiu oraz o uwolnienie od praktyk okultystycznych. Tydzień później, gdy prowadził rekolekcje, przyszedł do niego młody człowiek, który przedstawił się jako ten chory na trąd. Jego twarz wyglądała jak twarz nowonarodzonego dziecka, a ręce były piękne. Został uzdrowiony. Dziękując za dar tamtego spotkania, poprosił księdza o modlitwę w intencji znalezienia żony, ponieważ wszyscy bali się kontaktów z nim, pamiętając o jego chorobie. Miesiąc później mężczyzna ten przedstawił go już swojej pięknej młodej żonie, a po jakimś czasie prosił o modlitwę w intencji ich poczętego dziecka. Po wielu latach ks. Pereira rozpoznał go jako starszego już mężczyznę, który nauczał z mocą wielkie tłumy, zebrane na pewnym spotkaniu charyzmatycznym w Indiach, dając nadzieję wielu ludziom, którzy go słuchali. Taka jest moc Ducha Świętego.

Początek Dziejów Apostolskich wygląda podobnie, jak moment Zwiastowania Maryi (zob. Łk 1,35) - wszystko zaczyna się zstąpieniem Ducha Świętego. Kościół, tak jak Jezus - narodził się z mocy Trzeciej Osoby Trójcy. Zatem życie, którym żyjemy, jest tym samym, którym żył Jezus - jego źródło tkwi w Duchu Świętym, dlatego możemy powiedzieć, że chrześcijanin to drugi Chrystus i jest on wezwany jak Apostołowie do głoszenia Dobrej Nowiny, przynoszenia ludziom uzdrowienia i uwolnienia w Imię Jezusa. Co więcej, Chrystus obiecał uczniom, że będą czynić jeszcze większe rzeczy, niż do tej pory widzieli. Powiedział też im, że bez Niego nic nie mogą uczynić, zaś moc, która ich do tego uzdolni, nie jest czymś, ale Kimś – Duchem Świętym. W żaden inny sposób On nie przychodzi, jak tylko na modlitwie, dlatego Apostołowie za przykładem Maryi trwali po Wniebowstąpieniu Jezusa na modlitwie w Wieczerniku (zob. Dz 1,14). Wówczas dopiero Duch Święty zstąpił na nich w postaci ognistych języków i napełnił ich jak Jezusa podczas chrztu w Jordanie. Dzięki temu nabrali odwagi, aby wyjść na ulicę i zaczęli uwielbiać Boga tak głośno i radośnie, że słuchacze myśleli, że są oni pijani (zob. Dz 2,13), a Piotr - bez przygotowania i z mocą - zaczął głosić słowo Boże i przemawiać do tłumów (zob. Dz 2,4-36).

Jeśli zatem chcemy być tacy sami jak Apostołowie, musimy spełnić trzy warunki: nawrócić się od wszelkiego grzechu, przyjąć chrzest w Imię Jezusa – uczynić Go Panem swego życia oraz prosić o napełnienie Duchem Świętym. Dzięki Niemu pierwsi uczniowie mogli żyć w jedności, troszcząc się o siebie nawzajem, a nawet z radością przyjmować prześladowanie i śmierć. Uzdolniła ich do tego moc otrzymana w dniu Pięćdziesiątnicy – moc Ducha Świętego. Jeśli więc nie przeniknie On naszego życia, wszystkich jego wymiarów, nie będziemy jak Apostołowie i nie pójdziemy za nakazem Jezusa, który nam zostawił przed Swym odejściem: abyśmy byli Jego świadkami wszędzie tam, gdzie nas pośle (zob. Dz 1,8).

Agnieszka Kozłowska

Na podstawie konferencji ks. Rufusa Pereiry, wygłoszonych w Gdańsku-Matemblewie 11 czerwca 2011 r.    

Konferencja z "Posłania" 5/2011