Trzymać się nadziei

Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę (Hbr 10,23).

Doświadczając różnych prób, przeciwności, walki z własną słabością, patrząc na otaczający nas świat i jego niepewność, możemy niekiedy ulec pokusie zwątpienia, utracić sens, załamać się wobec natłoku zła czy własnej niemocy. Pomocą w tych starciach, w duchowej walce jest nadzieja, którą złożyć mamy nie w sobie, nie w drugim człowieku, nie w świecie, ale w Jezusie, który poprzez Swoją Mękę na Krzyżu zwyciężył i ma moc zwyciężać w nas.

Mieć nadzieję, ale na co?

Otrzymaliśmy od Boga wielki dar – obietnicę życia wiecznego, życia z Nim w chwale. Ta obietnica, jeśli damy jej wiarę, jeśli zaufamy, rodzi nadzieję, nadaje sens naszym doczesnym działaniom. Bóg sam przekonuje nas w Swoim Słowie, że uczynił nas Swymi dziedzicami: wylał na nas obficie [Ducha Świętego] przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego (Tt 3,6-7). Każdy z nas pragnie szczęścia i Bóg wpisał to pragnienie w ludzkie serca. Niekiedy gubimy się w poszukiwaniu tego, co może nas napełnić, dać szczęście, a Pan sam wskazuje nam, że nasza ojczyzna jest w niebie. Nasze tu i teraz ma sens, nadzieja złożona w Bogu pozwala z pokojem przeżywać codzienność, nieraz szarą i monotonną, z ufnością przyjmować dar życia, tak abyśmy mogli za św. Faustyną powtórzyć: O, życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary. Cnota nadziei podejmuje te oczekiwania, które inspirują działania ludzi; oczyszcza je, by ukierunkować je na Królestwo niebieskie; chroni przed zwątpieniem; podtrzymuje w każdym opuszczeniu; poszerza serce w oczekiwaniu szczęścia wiecznego. Żywa nadzieja chroni przed egoizmem i prowadzi do szczęścia miłości (KKK 1818).

Jak być człowiekiem nadziei?

Z pomocą przychodzi nam Duch Święty, to On jest nam dany po to, abyśmy już nie byli sierotami, by nas wyprowadzać z niemocy i wypełniać serca ufnością: abyście przez moc Ducha Świętego byli bogaci w nadzieję (Rz 15,13). Nie możemy opierać się tylko na własnej sile, lecz wypraszać mocy Ducha Świętego i trwać w uwielbieniu, także wtedy, gdy przychodzą ciemności. Takie świadectwo o otwarciu na działanie Ducha Świętego daje kardynał Suenens: Dlaczego jestem człowiekiem nadziei? Jestem człowiekiem nadziei nie z ludzkich względów czy dzięki wrodzonemu optymizmowi, ale po prostu dlatego, że wierzę, iż Duch Święty działa w Kościele i w świecie, czy świat o tym wie, czy nie. Jestem człowiekiem nadziei, gdyż wierzę, iż Duch Święty jest zawsze Duchem Stworzycielem, który każdego ranka udziela temu, kto Go przyjmuje, nowej wolności, daje radość i ufność. Jestem człowiekiem nadziei, gdyż wiem, że historia Kościoła to historia długa i pełna cudów Ducha Świętego.

Hełm nadziei zbawienia

Nadzieja jest także bronią w duchowej walce. Święty Jan od Krzyża określa ją jako suknię o zielonej barwie, którą dusza zakłada na białą tunikę wiary, chroniąc się przed nieprzyjacielem, jakim jest świat. To nadzieja chroni przed uleganiem pokusom tego świata, gdyż kieruje nasz wzrok ku rzeczywistości nieba, dla której warto odrzucić to, co oddziela nas od Boga. W tej nadziei dusza odrzuca wszystkie suknie i szaty świata, odrywa od nich swe serce, niczego się od nich nie spodziewa i nie pragnie, a żyje jedynie nadzieją życia wiecznego. Skoro zaś ma serce tak wysoko podniesione i oddalone od świata, świat ten nie tylko nie może jej pociągać czy skrępować, lecz nawet nie może jej dostrzec (Jan od Krzyża, Noc ciemna II,21,6). Nadzieja pozwala nam trwać w Bogu, kiedy przychodzą różne ciemności i nawałnice. Kiedy przeżywamy czas próby, pozostaje złożyć ufność w Panu: Ufaj więc (duszo moja), ufaj, bo nie znasz dnia ani godziny. Czuwaj pilnie, wszystko szybko przemija, choć twoja tęsknota wątpliwym czyni to, co jest pewne, i czas krótki - długim. Pomnij, że im więcej walk tu przetrwasz, tym lepiej dowiedziesz, jak miłujesz twego Boga! Tym hojniej też potem z Umiłowanym będziesz cieszyła się rozkoszą i szczęściem, którym nie będzie końca (św. Teresa od Jezusa, Wołania duszy do Boga 15,3).

Być świadkiem nadziei

Jesteśmy dziś szczególnie wezwani, aby światu doświadczającemu bezsensu, zagubienia, tym, których spotykamy w naszym życiu, którzy pogrążeni są w samotności, niemocy, dać świadectwo nadziei. W każdym czasie i miejscu Kościół powołany jest, by głosić to przesłanie nadziei, potwierdzając jego prawdę praktycznym świadectwem świętości i miłosierdzia (Benedykt XVI). Nie wystarczy, że sami położymy ufność w Bogu. Prośmy Ducha Świętego, abyśmy z odwagą i miłością świadczyli o jedynej nadziei naszego życia, jaką jest sam Bóg.  

Katarzyna Ciesielska

Konferencja z "Posłania" 2/2011