Napełnieni ogniem miłości

Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić (Dz 2,1-4).

Ogień z nieba

Duch Święty w dniu Pięćdziesiątnicy zstąpił na Apostołów zgromadzonych w Wieczerniku wraz z Maryją i innymi uczniami pod postacią języków ognia. Symbolizują one Jego przekształcające i oczyszczające działanie. W Starym Testamencie czytamy o Eliaszu, który był człowiekiem namaszczonym przez Pana, ogarniętym gorliwością o chwałę Boga w czasach, gdy Izraelici złamali zawarte z Nim przymierze i poddali się bałwochwalczym kultom pogańskim. Następnie powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień (Syr 48,1-3). Całe jego życie ukierunkowane było na przywiedzenie do opamiętania błądzącego ludu, czego kulminacyjnym momentem stała się zwycięska walka z prorokami Baala na Górze Karmel, która doprowadziła do nawrócenia Izraela. W ten sposób objawiła się moc Ducha Świętego w życiu jednego z największych proroków, zapowiadając niejako nowe plemię uczniów Jezusa, którzy posłani w Jego Imię będą czynili cuda i znaki na wzór Swego Mistrza. Natomiast Jan Chrzciciel – ostatni prorok Starego Testamentu – działając w duchu i mocy Eliasza (por. Łk 1,17) ogłaszał przyjście Mesjasza, który chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem (Łk 3,16). Skojarzenie z żywiołem ognia może budzić pewne obawy, niepokój. Łagodny powiew wiatru czy strumień żywej wody łatwiej przychodzi nam przyjąć, gdy rozmyślamy o Duchu Świętym. Nawet słowa samego Jezusa – Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął (Łk 12,49) – nie zawsze są dobrze pojmowane, zwłaszcza, że dalej mówił On o rozłamie, który z tego tytułu powstanie w rodzinach. To pragnienie Jezusa, aby na świecie zapłonął ogień Jego miłości, było właśnie zapowiedzią Ducha Świętego, który został wylany na cały Kościół w dniu Pięćdziesiątnicy, aby kontynuował Jego misję.

Odkryć w sobie Ducha Świętego

W sakramencie chrztu i bierzmowania otrzymaliśmy Ducha Świętego, ale w praktyce wielu chrześcijan nie zna Go i nie korzysta z Jego darów oraz charyzmatów, tak potrzebnych do osobistego wzrostu i budowania wspólnoty Kościoła. Nadal pozostaje On najmniej znaną Osobą Trójcy Świętej, chociaż w czasie każdej niedzielnej Eucharystii wyznajemy: Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę, który mówił przez Proroków. Słowa pokazujące nam, że jest On równy co do istoty Ojcu i Synowi, pozostają jednak tak wielką tajemnicą, że mało kto zastanawia się nad nią. Naprzeciw tej realnej trudności poznawczej wychodzi sam Duch Święty poprzez dar miłości i odkrycie Jego obecności w głębi naszego ducha. Jak wyraził to św. Paweł w swoich listach: Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? (1 Kor 3,16) oraz (…) miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,5). Nasze duchowe zaślepienie i życiowe zabieganie sprawiają, że proces odkrywania tych oczywistych prawd jest powolny i często upływa wiele lat, zanim podejmiemy świadomą współpracę z Duchem Świętym.

Namaszczenie ogniem miłości

W czasie Zesłania Ducha Świętego rodzący się Kościół otrzymał w sposób widzialny Jego namaszczenie, aby iść i głosić Dobrą Nowinę. Podobnie i my, otwierając się na Jego rzeczywistość, doświadczamy tego na sposób duchowy. Ogień miłości Bożej rozpala i oczyszcza nasze serca, uzdalniając stopniowo do wyznaczonej każdemu z nas misji. Św. Piotr po wyjściu z Wieczernika wygłosił płomienną przemowę, po której nawróciły się około trzy tysiące dusz. W naszych czasach nie mają miejsca tak spektakularne wydarzenia, ale na różnych rekolekcjach charyzmatycznych wiele osób doświadcza uzdrowienia, uwolnienia i ostatecznie przemiany swojego życia. To zstąpienie Ducha Świętego na zgromadzonych w Wieczerniku przypomina namaszczenie Jezusa w czasie chrztu w Jordanie, gdy objawił się On w postaci gołębicy. Syn Boży rozpoczął od tamtego momentu Swoją publiczną działalność. W synagodze w Nazarecie do Siebie odniósł słowa z księgi proroka Izajasza: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana (Łk 4,18-19). Po Wniebowstąpieniu Jezusa w dniu Pięćdziesiątnicy to namaszczenie udzielone zostało całemu Kościołowi.

Życie na wzór Jezusa

Napełnieni ogniem miłości jesteśmy posłani, aby iść i przynosić owoc obfity. Doświadczenie spotkania naszej słabości z mocą Bożą sprawia, że poddajemy się prowadzeniu Ducha Świętego i stajemy się narzędziem w Jego ręku. Pamięć o tym, że sami z siebie nic nie możemy uczynić, pozwala nam chodzić Jego drogami. On kształtuje nasze życie na wzór Syna Bożego, którego Słowa i czyny daje nam zrozumieć i pomaga postępować podobnie. Rozpala też w nas i podtrzymuje to największe pragnienie Jezusa, aby każdy został zbawiony. Ono sprawia, że nie ustajemy w wysiłkach rozszerzania Jego Królestwa, aby wielu poznało godność dziecka Bożego i zapragnęło żyć nią na co dzień, oczekując spełnienia obietnicy posiadania dziedzictwa w wieczności.    

Dagmara Krzyżanowska

Artykuł z "Posłania" 4/2016