Wielbij Go!

Modlitwa uwielbienia, całkowicie bezinteresowna, wznosi się do Boga; wysławia Go dla Niego samego, oddaje Mu chwałę nie ze względu na to, co On czyni, tylko dlatego, że ON JEST– pisze Katechizm Kościoła Katolickiego (KKK 2649).

A Duch Święty, przyczyniający się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami (Rz 8,26) wtedy, kiedy nie potrafimy się modlić, sam niejednokrotnie prowadzi nas do modlitwy uwielbienia, do psalmów, hymnów i pieśni pełnych ducha (por. Kol 3,16) albo nawet do prostych słów „uwielbiam Cię, wysławiam Cię”. Modlitwa uwielbienia wiąże się bowiem z

zaufaniem dziecka.

Drzewo figowe wprawdzie nie rozwija pąków, nie dają plonu winnice, zawiódł owoc oliwek, a pola nie dają żywności, choć trzody owiec znikają z owczarni i nie ma wołów w zagrodach. Ja mimo to w Panu będę się radować, weselić się będę w Bogu, moim Zbawicielu – pisze prorok Habakuk (Ha 3,17-18). Uwielbiając Boga, wyznajemy wiarę w to, że On ma w Swoim ręku wszystkie sytuacje w naszym życiu, dobre i złe. To, co dobre, jest Jego darem i trzeba Mu podziękować. A to, co złe, On potrafi rozwiązać. Skoro mamy Ojca w niebie, nie musimy trwać w lęku, zamartwiać się o to, na co nie mamy wpływu. Możemy cieszyć się zarówno wspominając dobro, które już otrzymaliśmy: Wiele Ty uczyniłeś swych cudów, Panie, Boże mój, a w zamiarach Twoich wobec nas nikt Ci nie dorówna. I gdybym chciał je wyrazić i opowiedzieć, będzie ich więcej niżby można zliczyć (Ps 40,6), jak i z Bożych obietnic, zawartych w Jego Słowie: Jestem bowiem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was – wyrocznia Pana – zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie (Jr 29,11). Modlitwa uwielbienia to oddawanie się w ręce Ojca, wpatrywanie się w Niego, wyznawanie, że oczekujemy od Niego tego, co dobre, że przy Nim czujemy się bezpiecznie. Nawet wróbel dom sobie znajduje i jaskółka gniazdo, gdzie złoży swe pisklęta: przy Twoich ołtarzach, Panie Zastępów, mój Królu i mój Boże! (Ps 84,4). Ta modlitwa dziecka jest jednak także potężną

bronią w walce duchowej.

Święty Jan Bosko wspomina, że w jednym ze swoich snów zobaczył grupkę chłopców, którymi się opiekował, zaatakowaną przez dzikie zwierzęta. Matka Boża, która przybyła im na pomoc, zachęciła ich, aby nie patrzyli na niebezpieczeństwo, ale wznieśli myśli ku Bogu. Kiedy trwali na modlitwie, ich wiara została na tyle umocniona, że mogli stoczyć zwycięski bój. Podobną sytuację opisuje św. Faustyna: kiedy wracała z adoracji, została zaatakowana przez złe duchy, które pojawiły się w postaci psów i groziły jej, że za wyratowanie tylu dusz zostanie rozszarpana na kawałki. Odpowiedziałam, że jeżeli taka jest wola Boga najmiłosierniejszego, to szarpcie mnie w kawałki, bo na to słusznie zasłużyłam, bo jestem najnędzniejsza z grzeszników, a Bóg jest zawsze święty, sprawiedliwy i nieskończenie miłosierny. Na te słowa pokory i uwielbienia złe duchy błyskawicznie uciekły, krzycząc, że Faustyna nie jest sama, ale jest z nią Wszechmocny. I znikły jako pył, jako szum z drogi, a ja spokojnie, kończąc „Te Deum”, szłam do celi rozważając nieskończone i niezgłębione miłosierdzie Boże (Dz 320).

Uwielbienie odwraca uwagę od naszych słabości w obliczu trudności, kieruje ją na Boga. Nie chodzi o to, aby udawać, że problemu nie ma, ale nie wyolbrzymiać go, nie nadawać mu kierowniczej roli w życiu. Tak naprawdę to Bóg jest Panem. Uwielbienie nie pozwala więc odebrać wewnętrznego pokoju, tak potrzebnego w rozeznawaniu i podejmowaniu decyzji. Wbrew pozorom, modlitwa uwielbienia to

nie tylko emocje.

Paweł i Sylas, pobici i uwięzieni, nie przeżywali pozytywnych emocji, a jednak zdecydowali się, aby uwielbiać Boga. Kiedy wysławiali Pana, a więźniowie im się przysłuchiwali, nagle powstało silne trzęsienie ziemi, tak że zachwiały się fundamenty więzienia. Natychmiast otwarły się wszystkie drzwi i ze wszystkich opadły kajdany (Dz 16,25-26). Ta sytuacja doprowadziła do nawrócenia rodziny rzymskiego setnika. Świecka ewangelizatorka, Maria Vadia, w książce Twój język ma moc wspomina, że kiedy została zostawiona przez męża wraz z czwórką dzieci, wcale nie było jej do śmiechu. Postanowiła jednak mimo wszystko uwielbiać Boga, zawierzać Mu bezgranicznie. I, jak sama pisze – jej rodzina przez cały czas doświadczała błogosławieństwa, Bóg, którego uwielbiała, zatroszczył się o nich. Jan Budziaszek, organizator znanego koncertu uwielbienia – Jednego Serca, Jednego Ducha, który co roku odbywa się w Rzeszowie w uroczystość Bożego Ciała – opowiada, że jednego roku przez cały koncert jego uczestnicy, a nawet część artystów, stojących z przodu sceny, była zalewana strugami deszczu, ale… tylu uzdrowień fizycznych i duchowych nie było na żadnym koncercie.

Przypomina to ignacjańską zasadę

agere contra,

czyli działania przeciwko strapieniu. Modlitwa uwielbienia, często oparta na Słowie Bożym, demaskuje kłamstwa złego ducha, wprowadzające lęki, smutki, poczucie frustracji. A, jak zaznacza św. Ignacy z Loyoli, trzeba się przyzwyczaić nie tylko do tego, żeby stawiać opór przeciwnikowi, ale nadto żeby go powalić na ziemię (ĆD 13). Boję się o przyszłość? Ze wszystkich dobrych obietnic, które Pan uczynił domowi Izraela, żadna nie zawiodła, lecz każda się spełniła (Joz 21,45). Obawiam się, czy znajdę pracę? Pan jest ze mną, mój wspomożyciel (Ps 118,7); Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego (Ps 23,1). Czuję się pozostawiony sam sobie? Choćby mnie opuścili ojciec mój i matka, to jednak Pan mnie przygarnie (Ps 27,10). Nie wiem, jak sobie poradzić z problemami, które mnie przytłaczają? Ciężary nasze dźwiga Bóg, zbawienie nasze (Ps 68,20). Kiedy uwielbiamy, umacnia się nasza wiara i nadzieja, a tym samym serca zostają uwolnione od smutku i tego, co je przygniata. Niejednokrotnie możemy być wtedy świadkami cudów, bo przecież ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go prosili (1 J 5,14-15).

Spójrzcie na Niego!

Uwielbienie zespala inne formy modlitwy i zanosi je do Tego, który jest ich źródłem i celem (KKK 2639). Jak pisze w swoim Dzienniczku św. Faustyna, święci zawsze odnajdywali w Bogu coś, co ich fascynowało, za co chcieli Go uwielbiać. Dla niej to było miłosierdzie, ale przecież któż opowie dzieła potęgi Pana, ogłosi wszystkie Jego pochwały? (Ps 106,2). W niebie – jak pisze św. Jan – przed tronem Bożym stoi wielki tłum, którego nikt nie może policzyć i jednym głosem wychwala Pana (por. Ap 7,9-17). Psalmista zachęca: Uwielbiajcie ze mną Pana, imię Jego wspólnie wywyższajmy! (…) Spójrzcie na Niego, promieniejcie radością, a oblicza wasze nie zaznają wstydu (Ps 34,4.6); Rozmyślajcie o Panu i Jego potędze, szukajcie zawsze Jego oblicza! (Ps 105,4). Uwielbienia uczy nas Maryja, w Swoim hymnie oddając chwałę Bogu za wszystko, co uczynił dla Niej i dla Swego ludu (por. Łk 1,46-55), odnajdując w Nim nadzieję, chwaląc Go za to, co jeszcze uczyni. Uwielbienie jest tą formą modlitwy, w której człowiek najbardziej bezpośrednio uznaje, iż Bóg jest Bogiem. Wysławia Go dla Niego samego, oddaje Mu chwałę nie ze względu na to, co On czyni, ale dlatego że ON JEST. Uczestniczy w szczęściu serc czystych, które kochają Go w wierze, zanim ujrzą Go w chwale (KKK 2639). Skoro więc cała ziemia pełna jest Jego chwały (Iz 6,3), chwalcie Boga naszego, wszyscy Jego słudzy, którzy się Go boicie, mali i wielcy! (Ap 19,5).  

Renata Czerwińska

Artykuł z "Posłania" 4/2015