Przynajmniej ty staraj się nieść Mi radość

Nigdy nie czuję się tak szczęśliwa, niż kiedy przychodzi pierwsza sobota – pisze u progu lat 30. minionego stulecia młodziutka Łucja Santos. Co takiego dzieje się w pierwszą sobotę miesiąca, że przynosi tyle szczęścia? Cofnijmy się do roku 1917 i małej wioski, zagubionej w portugalskich górach.

Usta dzieci oddają Ci chwałę (Ps 8,3)

Wydawałoby się, że o objawieniach fatimskich już tak wiele napisano. Wszyscy znają historię trojga dzieci – Łucji, Hiacynty i Franciszka – którym objawiała się Matka Boża. A jednak do tych wydarzeń można nieustannie wracać, aby zaczerpnąć dla siebie coś nowego. Ksiądz Jan Drozd SDS w książce Orędzie Niepokalanej, oprócz teologicznych rozważań na temat wezwań z Fatimy, w malowniczy sposób opisuje historię życia i powołania trojga pastuszków. Zaznacza, że każde z nich było inne, otrzymały też różne zadania – energiczna i dzielna Hiacynta, zatroskana o los ginących grzeszników i o Ojca Świętego, spokojny, małomówny Franciszek, poprzez modlitwę różańcową wchodzący w coraz głębszą kontemplację, wreszcie pomysłowa i prawdomówna Łucja, która zostanie tu, na ziemi, najdłużej, aby wypełnić specjalną misję, daną jej przez Matkę Bożą. A jednak, choć tak odmienni, są zawsze jedno w modlitwie i cierpieniu. Ta jedność jest znakiem, pokazuje też, że dzieci nie kłamią (zresztą powiązane z masonerią władze podstępem usiłują przeszkodzić im w dotarciu na spotkanie z Maryją i poprzez groźby i zastraszanie udowodnić, że wszystko same wymyśliły).

Najbardziej poruszającym znakiem jest jednak ich nowy styl życia (nim objawiła się Matka Boża, mimo spokojnej natury Franciszek miał już za sobą kilka chłopięcych wybryków). Z całą swoją dziecięcą spontanicznością i ufnością przyjmują wezwania do modlitwy, pokuty i apostolstwa, stając się dojrzałymi świadkami wiary. Owszem, Łucja w swoich wspomnieniach zaznacza, że podczas każdego spotkania Maryja obdarowywała je szczególną łaską. Ale przecież z otrzymaną za darmo łaską, charyzmatem można nie współpracować… Jak często – jak pisał kardynał Leon Suenens – odkładamy chrzest i wszystko, co on oznacza, do zamrażarki? Dzieci fatimskie tęsknią za niebem (Franciszek i Hiacynta umierają zresztą w wieku zaledwie 11 i 10 lat), a ich życie jest zachętą do miłości. „Tak bardzo lubię mówić Jezusowi, że Go kocham” – mawia mała Hiacynta. Franciszek bardzo przeżywa to, że Bóg jest zasmucony grzechami i chce Go pocieszać. A listy Łucji do rodzonej matki oraz matki chrzestnej, opisujące nabożeństwo pierwszych sobót, można streścić w trzech słowach: „Kochać, kochać, kochać!”…

„Przynajmniej ty staraj się nieść Mi radość”

Nabożeństwo pierwszych sobót to jeden z elementów misji, do której została wezwana Łucja – szerzenia kultu Niepokalanego Serca Maryi. Pozostawiona przez Matkę Bożą na ziemi na jakiś czas (czyli 90 lat!), początkowo wstępuje do sióstr św. Doroty (jest ich wychowanką), by ostatecznie przenieść się do klasztoru karmelitańskiego. W 1925 roku, a więc już po śmierci Hiacynty i Franciszka, objawia jej się Matka Boża, trzymająca w jednym ręku Dzieciątko Jezus, w drugim zaś Serce otoczone cierniami. Jezus tak tłumaczy Łucji znaczenie tego, co widzi: Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał. Matka Boża zaś wyjaśnia, w jaki sposób można to wykonać i czym Ona sama chce obdarzyć tych, którzy zdecydują się Ją pocieszać: Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewdzięczność stale ranią. Przynajmniej ty staraj się nieść mi radość i oznajmij w moim imieniu, że przybędę w godzinie śmierci z łaskami potrzebnymi do zbawienia do tych wszystkich, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię świętą, odmówią jeden różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia.

Wyznaczona do rozszerzania nabożeństwa Łucja ochoczym sercem stara się to wypełnić. Pisze przede wszystkim do swojej rodziny, wskazując, że wynagrodzenie oznacza gest miłości: …będziemy szczęśliwi, mogąc dać naszej najdroższej Matce niebieskiej ten dowód miłości, którego, jak wiemy, od nas oczekuje. (…) Czy nie jest prawdą, że największym naszym szczęściem jest być całym dla Jezusa i Maryi i kochać Ich wyłącznie, bezwarunkowo? Widzimy to jasno w życiu świętych. Byli szczęśliwi, bo kochali. Zachęca, aby nie szukać w odprawianiu nabożeństwa korzyści dla siebie: …musimy starać się kochać jak oni [święci], nie tylko po to, by cieszyć się towarzystwem Jezusa, co jest najmniej ważną rzeczą – jeśli nie cieszymy się Jego towarzystwem tutaj, będziemy cieszyć się tam – ale po to, by dawać Jezusowi i Maryi pociechę bycia kochanymi. Jeżeli potrafimy zrobić to w ten sposób, że ujrzą się kochani, nie wiedząc przez kogo, i przez tę miłość wiele dusz zostanie uratowanych, to myślę, że rzecz jest warta zachodu. Zapewnia też, że rozmyślanie nad życiem Jezusa i Maryi nie wymaga ogromnego trudu: Ale to bardzo proste! Któż nie potrafi myśleć o tajemnicach Różańca? O Zwiastowaniu anielskim i pokorze naszej drogiej Matki, która widząc się tak wysławianą, nazywa siebie służebnicą? O męce Jezusa, który z miłości do nas tak wiele wycierpiał? I o naszej Najświętszej Matce stojącej na Kalwarii blisko Jezusa? Któż więc nie potrafi spędzić na tych świętych myślach piętnastu minut przy najczulszej z matek?

Pan wyznaczy czas

Można by sądzić, że nowe nabożeństwo (wbrew pozorom bardzo chrystocentryczne – spowiedź i komunia święta wynagradzająca, rozważanie życia Zbawiciela) spotka się z aprobatą… a jednak nie dzieje się tak. Trudności stwarza nawet spowiednik Łucji, prosząc o kolejny znak i przypominając, że istnieje podobne nabożeństwo 15 sobót. Pan Jezus w objawieniu dla s. Łucji przypomina jednak, że chodzi Mu tutaj o miłość, intencję tego aktu: wolę tych, którzy odprawią pięć pierwszych sobót w celu wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu twojej Matki Niebieskiej, niż tych, którzy odprawią piętnaście, bezdusznie i z obojętnością. Matce przełożonej podoba się nawet to nabożeństwo, ale zostaje zniechęcona przez własnego spowiednika, który uznaje, że… jest za słaba, aby je rozpowszechniać. Po jeszcze kilku nieudanych próbach Łucja dochodzi do wniosku, że Pan sam wyznaczy czas. I rzeczywiście: 13 maja 1981 roku, w rocznicę objawień fatimskich ma miejsce zamach na papieża Jana Pawła II. W trakcie rekonwalescencji Ojciec Święty zapoznaje się z ich treścią i wkrótce sam wypełnia jedno z pragnień Maryi: aby zawierzyć Rosję i cały świat Jej Niepokalanemu Sercu. Czy to tylko przypadek, że w kilka lat później nastąpi rozpad bloku komunistycznego? Jan Paweł II jest też wielkim propagatorem nabożeństwa pierwszosobotniego. W pierwszą sobotę miesiąca odchodzi do Domu Ojca.

Pocieszcie, pocieszcie mój lud! (Iz 40,1)

Wydaje się jednak, że ten szczególny moment wynagradzania Sercu Maryi przypada właśnie na dzisiejsze czasy. Pan Jezus wyjaśnia Łucji, że liczba sobót wiąże się z istnieniem pięciu rodzajów zniewag, którymi obraża się Niepokalane Serce Maryi: obelgi przeciw Niepokalanemu Poczęciu, przeciw Jej Dziewictwu, przeciw Jej Bożemu Macierzyństwu, kiedy jednocześnie uznaje się Ją wyłącznie jako Matkę człowieka; obelgi, przez które usiłuje się wpoić w serca dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść wobec nieskalanej Matki i bluźnierstwa, które znieważają Maryję w Jej świętych wizerunkach. Co to oznacza? Co zasmuca Serce Matki Bożej (a jeśli Jej, to tak naprawdę Serce Boga)? Obelgi przeciw Niepokalanemu Poczęciu – spójrzmy, jak bagatelizuje się pojęcie grzechu i jego społecznych konsekwencji; przeciw Jej Dziewictwu – jak bardzo deprecjonowana jest czystość; obelgi przeciw Jej Bożemu Macierzyństwu wiążą się z uderzeniem w rodzinę, w dzieci, w życie poczęte, z mentalnością antykoncepcyjną; druga część tego zdania mówi o nieuznawaniu Jezusa za Boga (a tym samym znajdowaniu sobie nowych bogów); obelgi, przez które usiłuje się wpoić w serca dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść wobec nieskalanej Matki – zobaczmy, jak przez różne przewrotne programy (nawet w przedszkolach czy szkołach), imprezy (jak chociażby halloween), zabawki (np. monster high) usiłuje się zabijać w dzieciach wrażliwość i wiarę; bluźnierstwa, które znieważają Maryję w Jej świętych wizerunkach – widzimy, ile jest takich bluźnierstw w kulturze, muzyce, sztuce, w jak pozbawiony szacunku sposób wykorzystuje się przestrzeń kościelną (np. na pokazy mody, biblioteki, restauracje)…

Jak śmierć potężna jest miłość (Pnp 8,6c)

Czy jednak może to dziwić? 13 lipca 1917 roku Maryja prosiła o poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione – dodała – Rosja nawróci się i nastanie pokój. Jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła. Dobrzy będą męczeni, Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć, różne narody zginą. Jak wiemy, pragnienia Matki Bożej zostały wypełnione bardzo późno. Jednak owo orędzie kończy się słowami pełnymi nadziei: na koniec moje Niepokalane Serce zatryumfuje. Zwycięży więc miłość – do której też jesteśmy wezwani.

Na podstawie: ks. Jan Drozd SDS, Orędzie Niepokalanej; www.sekretariatfatimski.pl    

Renata Czerwińska

Artykuł z "Posłania" 3/2014