Kroczyć w chwale

Na kartach Biblii wielokrotnie padają wezwania, aby wielbić Boga. Skoro więc Bóg powtarza coś setki razy, znaczy to, że chodzi o rzecz naprawdę istotną. Zwykliśmy ją pomijać już to na skutek zatwardziałości serca, już to poprzez zwiedzenia ze strony złego ducha. Nieprzyjaciel zagłusza bowiem Słowo Boże i kusi nas do nieposłuszeństwa – ten, który chciał okraść Stwórcę z Jemu tylko należnej chwały, odwodzi nas od podstawowego powołania, jakim jest uwielbianie dobrego Boga.

Wielu chrześcijanom, także tym skupionym w ruchu Odnowy Charyzmatycznej, wydaje się, że radosne sławienie Boga poprzez słowo, gest czy taniec dotyczą tylko niektórych – może tych młodszych, bardziej spontanicznych, czy, złośliwie mówiąc, egzaltowanych itp. Nic bardziej mylnego. Nie da się bowiem głosić Chrystusa innym ze skwaszoną miną. A ileż niestety takich smutnych twarzy jest dziś w Kościele. Brakuje nam radości i świeżości, nie widzimy Bożego prowadzenia i wątpimy w sensowność przepowiadania Ewangelii. Jak widać, to poważny problem, wykraczający daleko poza cechy osobowościowe, a hamujący misję Kościoła. Czyż nie o to chodzi właśnie demonowi!?

Jaki użytek robimy z naszych ust? Czy są one narzędziem oddawania Bogu chwały, czy może narzekania i szemrania? Nasze zmartwienia mogą mieć oczywiście realne podstawy, ale to nie zmienia faktu, że Bóg oczekuje od nas pozytywnej reakcji. Pan, wzywając Swój lud do wielbienia Go, wskazuje tym samym drogę wyjścia. Powinniśmy wyciągnąć wnioski z losu Ludu Wybranego, który gdy tylko zamknął swe serce na Boga, zgubił właściwą drogę, po czym przez 40 lat błąkał się po pustyni, choć nie taki był zamysł Boży. Niekoniecznie więc zagubienie, samotność czy rozczarowanie, które aktualnie przeżywamy, są Bożą inicjatywą. Mogą być one skutkiem wewnętrznych zranień i działania złego ducha, który wypacza w naszych umysłach plan Zbawcy, tak że zamykamy się na Jego prowadzenie.

Potrzebujemy nowego skoncentrowania uwagi na Chrystusie, a porzucenia nadmiernej troski o siebie. Uwielbienie jest na to najlepszym sposobem; ono sprawia, że kruszy się nasz egoizm i już nie jesteśmy w centrum: Mamy tendencję do nieustannego zajmowania się sobą i „górami problemów” w naszym życiu - pisze w książce Uwolnij swoje źródła Maria Vadia - a to powoduje depresję, pesymizm, użalanie się nad sobą, gniew, niepokój, strach. Uwielbienie łamie moc naszego ego i moc nieprzyjaciół w naszym życiu… Prawdopodobnie wiele trudnych doświadczeń nie miałoby w naszym życiu miejsca, trwałoby krócej albo mielibyśmy wobec nich więcej siły i cierpliwości, gdybyśmy otwierali się na pełne uwielbienie.

Podawani nam za biblijne przykłady do naśladowania patriarcha Abraham czy król Dawid nie byli, o czym dobrze wiemy, doskonali w sensie moralnym, nie brakowało im też życiowych rozterek, ale, niezależnie od okoliczności, potrafili zdobyć się na uwielbienie, co ujmowało Serce Boga. Mieli z Nim synowską relację. A my? Często z obawy przed ludzką opinią blokujemy w sobie ducha dzięcięctwa. Wstydzimy się i nie pozwalamy na radosny śpiew czy głośne uwielbienie. Egoizm, nasz śmiertelny wróg, niewoli nas i okrada należną Bogu chwałę poprzez pewne wyrażenia, jak np. „jestem zbyt zmęczony”, „jestem załamany”, „jestem za bardzo zdenerwowany”, „miałem ciężki dzień”, „głupio wyglądam”, „co sobie ludzie o mnie pomyślą”, „nie mam na to ochoty”, „to głupie”, „to szaleństwo”, „jestem za stary”, „mam nieskoordynowane ruchy”, „to nie pasuje do mojego typu osobowości”.

Listę wymówek można by z pewnością wydłużyć, ale już ta wystarczy, aby zrozumieć, że niejednokrotnie padliśmy ofiarą kłamstwa. Czas, by dotychczas mroczne obszary w nas zostały oświecone łaską. Kiedy decydujemy się uwielbiać Boga, demaskujemy nieprzyjaciela i chodzimy w świetle. Odzyskujemy sens życia i posługiwania. Albowiem radość, która płynie z oddawania Bogu chwały, a nie choroba smutku i zwątpienia, jest naszym przeznaczeniem: „Mamy Boga, który chce pomyślności swego sługi” (zob. Ps 35,27b).

W chwale - stwierdza rzeczowo Maria Vadia - jest wszystko, czego potrzebujemy dla duszy, ducha i ciała! Co więcej, Bóg zamieszkuje w chwale swojego ludu i działa poprzez niego znaki: Walczmy o namacalną obecność Boga, z której będzie płynąć ogrom chwały, cudów i znaków (…). Kiedy chwalimy Pana, stwarzamy Mu przestrzeń, w której może działać z mocą. A wtedy uwalniają się nasze źródła i ujawnia się potężna Boża obecność, która powoduje przemianę, cuda, uzdrowienia i znaki pośród nas!

Tomasz Kalniuk

Na podstawie: M. Vadia, Uwolnij swoje źródła!    

Artykuł z "Posłania" 4/2012