Rozbity flakonik

Maria, siostra Marty i Łazarza, obrała najlepszą cząstkę. Tak powiedział o niej sam Pan Jezus, a było to w trakcie spotkania w Betanii, gdy Maria usiadła u stóp Jezusa i słuchała Jego słów, a Marta zajęta była usługiwaniem Jemu i Jego uczniom. Czy tą najlepszą cząstką jest postawa modlitwy, wyniesiona ponad postawę służby, zaangażowania? 

Niezapomniany gest Marii 

Jest jeszcze jedna scena z uczty w Betanii, kiedy to ponownie Marta usługiwała przy stole, a Maria - ku zaskoczeniu wszystkich zebranych - rozbiła alabastrowy flakonik nardowego olejku i namaściła nim stopy Jezusa. Dom napełnił się wonią olejku… Nikt nie spodziewał się, że jej gest zostanie przyjęty przez Jezusa w taki sposób – namaściła Go na dzień Jego pogrzebu i nigdy ten gest nie zostanie zapomniany. Ale już wówczas nie wszyscy rozumieli postawę Marii. Judasz wolał, aby ten flakonik został sprzedany, a pieniądze za niego zostały rozdane ubogim, był bowiem wiele wart. Czy Judasz myślał rzeczywiście o ubogich, czy kradł z tego co składano do wspólnej kasy? Pan Jezus nie odniósł się do tej kwestii. Powiedział, że zawsze będziemy mieć ubogich, a Jego - nie zawsze, to znaczy, że gest Marii w odniesieniu do Jezusa był w tym momencie ważniejszy. 

Oddać życie Jezusowi 

Wspaniała jest symbolika rozbitego flakonika. Ona pozwala nam przybliżyć się do właściwej interpretacji postawy Marii, która wybrała najlepszą cząstkę. Ludzkie życie jest delikatne i kruche jak alabastrowy flakonik. Jednak w tym nietrwałym naczyniu zawiera się bezcenny skarb – zadatek życia wiecznego. Niewielu zdaje sobie z tego sprawę, że nasz czas szybko przeminie, że musimy go jak najlepiej przeżyć, bo on zadecyduje o naszej wieczności. Często ulegamy złudzeniu, że sami najlepiej wiemy, jak go wykorzystać, jak rozwinąć posiadane talenty. Tylko oddanie swego życia Jezusowi jest najlepszą gwarancją, że nie zmarnujemy tego daru. Oddanie życia jest jak rozbicie flakonika. Nie jest to takie proste ani bezbolesne. Jednak dopiero po rozbiciu flakonika dom w Betanii napełnił się wonią olejku. Najpierw muszą zostać rozbite nasze plany, marzenia, nasze pomysły na przyszłość, na szeroko pojęte szczęście, aby z wnętrza kruchego naczynia, jakim jesteśmy, Duch Święty mógł roznieść woń Bożego życia, sprawiając, że stanie się ono darem dla wielu. Czy Maria rozumiała wymowę swego gestu, zanim go wykonała? Pewnie nie, ale kierowana głosem serca, czyli odruchem miłości i chęci oddania czci Panu Jezusowi, rozbiła flakonik i schyliła się do Jego stóp. To dopiero Jezus uświadomił jej i wszystkim zebranym, że namaściła Go na dzień Jego pogrzebu. Działo się to wszystko, jak zaznaczył św. Jan Ewangelista, na sześć dni przed Świętem Paschy. Oczywiście, to oświadczenie Jezusa przed Jego Męką również mogło pozostać niezrozumiałe dla tych, którzy je słyszeli. I tak właśnie wygląda całe nasze życie, nasz dialog z Bogiem. Jak napisał prorok Izajasz: Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami (Iz 55,8). Nie jesteśmy w stanie pojąć do końca Boga i Jego planów względem nas. Możemy jedynie starać się podążać za Nim, za Jego wolą, odczytując znaki Jego Opatrzności, idąc za natchnieniami Ducha Świętego. 

Zgoda na Boże plany

Rozbity flakonik symbolizuje naszą zgodę na Boże plany, jest gestem ufności wobec Dawcy Życia. Od tej zgody wszystko się zaczyna. Stajemy się uczniami Jezusa. On nas poucza, my Go słuchamy. On nas prowadzi, my idziemy za Nim. Wydaje się to takie proste… Tak proste, jak postawa Marii, która usiadła u stóp Mistrza, aby Go słuchać. Nie chodzi więc o to, czy modlitwa jest ważniejsza od uczynków, od pracy. Chodzi tylko o to, aby wszystko wypływało z tego zasłuchania w głos Pana, w Jego natchnienia. Najpierw musimy słuchać Jezusa, a potem dla Niego się trudzić. Nie mamy wartościować, co jest lepsze - kontemplacja czy akcja. Aby nasze wysiłki nie były daremne, muszą być osadzone w rozpoznaniu woli Bożej. Chcę czynić to, co Ty chcesz, Panie, a nie to, co ja chcę. Bóg ma być zawsze na pierwszym miejscu, a my mamy za Nim podążać, wszystkie nasze wysiłki Jemu podporządkować. Wybierać lepszą cząstkę - to wybierać to, co jest zgodne z wolą Bożą - na tym właśnie polega rozeznawanie duchowe. 

Tajemnica szczęścia

Pan Jezus powiedział nie tylko, że Maria obrała najlepszą cząstkę, ale dodał, że nie będzie jej pozbawiona. W tym drobnym szczególe jest jeszcze jedna podpowiedź dla nas. Siedzieć u stóp Mistrza, słuchać Jego słów symbolizuje bycie uczniem. Ale patrząc głębiej, jest to postawa oddania. Mój miły jest mój, a ja jestem jego - wyznaje oblubienica w Pieśni nad pieśniami. Należeć do Jezusa, być przy Nim i z Nim w każdych okolicznościach - to jest najlepsza cząstka naszego życia, naszego przeznaczenia. Jak wyznał św. Augustyn: Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest nasze serce, dopóki w Tobie nie spocznie. Tajemnica szczęścia duszy zjednoczonej ze swym Oblubieńcem jest spowita ciszą, tak jak Maria trwa u stóp Jezusa mimo gwaru otoczenia, jakby wyłączona z ziemskich spraw i cała zanurzona w Nim. Tej cząstki Maria nie będzie pozbawiona, tak jak każdy, kto należy do Jezusa, nie może zostać oderwanym od Jego miłości. Jak napisał św. Paweł: Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk, czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? (Rz 8,35). 

Wybrać najlepszą cząstkę

Idąc za przykładem Marii, wybierzmy najlepszą cząstkę. Nie bójmy się rozbić dla Jezusa flakoniku naszego życia, aby woń Jego poznania mogła roznosić się po wszystkich miejscach, pociągając innych ku Niemu. Dajmy się ogarnąć Jego miłości, która przetrzyma wszystko, dając nam szczęście już tu, na ziemi, i obietnicę życia w wieczności z Nim. 

Dagmara Krzyżanowska 

Konferencja z "Posłania" 1/2009