Tylko Ty możesz wypełnić serca głód

Kiedy patrzę na różne zachowania swoich dzieci, uczę się wielokrotnie prawdy także o moim życiu. Ostatnio po całym dniu spędzonym w domu z dziećmi na wspólnej zabawie, czytaniu, malowaniu, rysowaniu, tańczeniu itd., wychodząc na codzienną Eucharystię usłyszałam skargę jednej z pociech: „Mamo, czemu ciągle wychodzisz?”.

Zrodziła się wówczas we mnie refleksja, że nikt i nic nie jest w stanie zaspokoić naszego serca, najgłębszych pragnień miłości i bliskości. Jedynie Bóg daje pełnię i nasycenie, pokój i wolność. Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu (J 4,14).

Miotamy się, szukając nasycenia naszych serc w drugiej osobie, posiadaniu, znaczeniu, nabywaniu, jednak w tym wszystkim doświadczamy jedynie niepokoju i nowego braku. Dopiero spotkanie z miłością i bliskością Boga prowadzi nas do odkrycia, w którym możemy powiedzieć za św. Augustynem: Stworzyłeś nas (...) jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie (Wyznania I, 1).

Niekiedy możemy ulec pokusie gonienia za marnością pozornie słuszną. Trzeba przecież zaspokoić własne potrzeby, zadbać o byt swojej rodziny, troszczyć się o to, by mieć co jeść, gdzie spać, jak wykształcić dzieci itd., a w tym wszystkim zdać się jedynie na własne siły, nie szukając woli Bożej, nie troszcząc się o relacje z Nim i o tych, do których zechce nas posłać, bo przecież ciągle jest tyle spraw do załatwienia. Wir codziennych obowiązków łatwo wciąga, rodząc zabieganie, ciągły niedosyt i frustracje. A przecież powołani zostaliśmy do czegoś więcej! Nasz skarb jest gdzie indziej! Jezus w Swoim Słowie woła: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. (Mt 6,19-21). Czy usłyszę Jego głos? Czy zawierzę Jego wezwaniu, czy przestanę żyć połowicznie, niby trochę ufając w to, że zatroszczy się On o moje życie, a więcej budując na sobie, swoich zdolnościach i staraniach? Wystarczy zrobić rachunek sumienia z czasu, który daje nam Bóg. Ile jest w tym, co robię, czym zaprzątam moje myśli, co czynię, budowania relacji z Jezusem, a ile innych trosk i spraw niepoddanych Jemu? Czy jestem, jak chce Bóg, podobny do kupca, który znalazł piękną perłę i nie zawahał się sprzedać wszystko, co miał, by ją kupić albo jak człowiek, który odnalazł skarb w roli i uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę (por. Mt 13,44-46)? Czy sprzedaję, oddaję wszystko dla Królestwa niebieskiego i do tego czynię to uradowany?

Potrzeba, abyśmy pielęgnowali żywą i osobistą relację z Jezusem, by dać się Jego Miłością nasycać. Tym miejscem naszego zakotwiczania w Bogu jest modlitwa. Pan chce nas przemieniać, wypełniać sobą i posyłać. Chce dawać nam życie w sobie, życie w pełni i obfitości, abyśmy niczego więcej nie pragnęli oprócz Jego samego: O, gdybyś znała dar Boży! (J 4,10). Cud modlitwy objawia się właśnie tam, przy studni, do której przychodzimy szukać naszej wody: tam Chrystus wychodzi na spotkanie każdej ludzkiej istoty; On pierwszy nas szuka i to On prosi, by dać Mu pić. Jezus odczuwa pragnienie, Jego prośba pochodzi z głębokości Boga, który nas pragnie. Modlitwa – czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie – jest spotkaniem Bożego i naszego pragnienia. Bóg pragnie, abyśmy Go pragnęli (KKK 2560). Pan chce nas napełnić Swoją miłością, pokojem i obdarzyć wolnością dzieci Bożych, którym niczego nie brakuje. Pragnie obdarzyć nas Swoim dziedzictwem, z którym żadne ziemskie dobra nie mogą się równać. Potrzeba więc, byśmy wzrastali w poznawaniu Jezusa i dali Mu się prowadzić ku pełni. Niech słowa św. Pawła odnoszą się też do nas, by Bóg Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu Jego samego. [Niech da] wam światłe oczy serca, byście wiedzieli, czym jest nadzieja [naszego] powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących – na podstawie działania Jego potęgi i siły (Ef 1,17-19).  

Katarzyna Ciesielska

Konferencja z "Posłania" 6/2016