Przyjąć swój krzyż

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania». (Mt 16,24-27)

Zaprzeć się siebie

Pan Jezus wzywa swoich uczniów do naśladowania Go poprzez przyjęcie własnego krzyża i podążania drogą, którą On wyznaczył i przeszedł. Jednak istnieje wiele nieporozumień na temat tego, co jest tym krzyżem, który mamy brać na siebie. Często dzieje się tak, że ludzie nazywają krzyżem to, czego powinni się wyzbyć, co jest ich zniewoleniem. Są bowiem rzeczy, sytuacje, relacje, które należy odrzucić, a jeśli tego nie potrafimy uczynić, powinniśmy prosić Jezusa, aby nas od nich uwolnił. Natomiast to, co rzeczywiście jest naszym krzyżem, wiąże się ze słowami: Niech się zaprze samego siebie, czyli wymaga naszego samozaparcia, aby naśladować Jezusa. Dotyczy to pracy nad sobą i przyjęcia okoliczności życia, w jakich się znajdujemy – tego, czego nie możemy zmienić, a co musimy zaakceptować. Przebywamy wśród innych ludzi, którzy w pewien sposób nas ograniczają, ale są jednocześnie wyzwaniem dla nas, aby zaprzeć się siebie i w każdej sytuacji być uczniem Jezusa - nieść pokój i światło, nawet pośród otaczających ciemności.

Dać się poprowadzić Bogu

Tajemnica krzyża jest kluczowa w życiu chrześcijanina, ale trudno o jej właściwe zrozumienie. Św. Paweł w Liście do Kolosan pisał o dopełnianiu udręk Jezusa: Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (1,24). Nie, żeby zbawczemu cierpieniu Pana Jezusa czegoś brakowało, ale byśmy mogli mieć swój udział w Jego Krzyżu. Jednak nie mamy wyszukiwać cierpień i nakładać na siebie ciężarów, których potem nie jesteśmy w stanie udźwignąć, bo to byłaby fałszywa asceza. Wystarczy, że damy się poprowadzić Bogu tak, jak On tego pragnie. Wbrew pozorom, to nie jest mało, bo wymaga właśnie zaparcia się siebie, często przyjmowania nie tego, co nam jest miłe, co nam się wydaje, że jest słuszne. Z powodu upadłej natury chcielibyśmy we wszystkim sami o sobie stanowić, nawet podejmując służbę Bogu zdarza się, że chcemy Nim dyrygować i sami wybierać sposób jej realizacji. Poprzez życie i posłannictwo św. Tereski Pan Jezus ukazał nam małą drogę. Jednak ta droga, jak się jej bliżej przyjrzeć, nie jest taka mała, bo właśnie wymaga wielkiego zaparcia się siebie i bezgranicznego zdania się na Boga. Człowiek natomiast wciąż podlega pokusie bycia wielkim i samostanowienia, a bycie małym, uniżenie nie przychodzą tak łatwo. Trudno jest przyjąć zwykłą, szarą codzienność i te wyzwania, które stają przed nami każdego dnia.

Dokonać właściwego wyboru

Jezus, stawiając warunki naśladowania Go przed każdym, kto chce być Jego uczniem, na szali kładzie nasze zbawienie – Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? To jest ta stawka, o którą toczy się walka w naszym życiu. Do nas należy wybór: gonić za wielkością, za posiadaniem, narażając się na utratę zbawienia, czy też szukać tego, co przybliży nas i innych do wieczności z Bogiem.

Pełnić dobre uczynki

Naśladowanie Chrystusa jest związane również z pełnieniem dobrych uczynków. Jest taka pokusa, której w naszych czasach niektórzy ulegają, żeby oderwać duchowość od rzeczywistości zewnętrznej, zredukować ją do świata wyłącznie wewnętrznego. A jednak Pan Jezus zapowiada: Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z Aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania. Miłość do Jezusa musi wyrażać się w relacji do innych i w podejmowaniu konkretnych wyzwań. Nie żyjemy bowiem w próżni i nie żyjemy tylko dla siebie. Wartość naszego postępowanie przejawia się w pełnieniu dobrych uczynków względem bliźniego. Nasza duchowość musi być bardzo głęboko osadzona w krzyżu, który mamy przyjąć, by naśladować Jezusa i w pokornym pełnieniu Jego woli. O to mamy zabiegać i troszczyć się, by wolę Bożą poznawać i każdego dnia wypełniać.

Dagmara Krzyżanowska

Artykuł z "Posłania" 2/2014