Drugie nawrócenie

Na drodze duchowego wzrostu wyróżnia się trzy główne okresy: oczyszczenie, oświecenie i zjednoczenie, które św. Tomasz z Akwinu porównuje z trzema okresami życia cielesnego: dzieciństwem, młodością i wiekiem dojrzałym. Na szczególną uwagę zasługuje nie tylko dynamika każdego z tych etapów, ale również momenty przejściowe z jednego okresu życia duchowego do drugiego. Są to momenty przełomowe, bardzo często związane z przeżywaniem jakiegoś kryzysu.

Jednym z takich przełomów jest przejście z okresu oczyszczenia na wyższy poziom życia duchowego, zwany oświeceniem. Kryzys ten w teologii mistycznej jest określany jako drugie nawrócenie, oznaczające głębokie nawrócenie się do Boga. Chodzi o to, by - rozpoznawszy Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela - przylgnąć do Niego z całego serca.

Według o. Lellemanta z powodu własnego niedbalstwa nie wszyscy, którzy oddali się na służbę Bogu, przechodzą przez drugie nawrócenie, bez którego nie będzie wzrostu duchowego, a co za tym idzie - nie wejdzie się na wyższy stopień życia duchowego. Dodatkową przeszkodą jest to, że okres ten bywa dość ciężki i trudny. Jednakże trzeba dać się wprowadzić Bogu w ten okres cierpień wewnętrznych i zmagań duchowych, by mógł On oczyścić duszę z nieuporządkowanej miłości własnej, która pozostaje w nas mimo, czasem nawet wieloletniej, służby Bogu. Bez tego przełomu może się nam wydawać, że jesteśmy dobrymi chrześcijanami, ale w rzeczywistości prawie we wszystkich swoich decyzjach kierujemy się tylko tzw. mądrością ludzką, nie dając się prowadzić Duchowi Świętemu. Konieczność drugiego nawrócenia wynika również z tego, że na nasze wybory i postępowanie ma istotny wpływ także miłość własna i egoizm, których często nie rozpoznajemy w sobie, a także niewierność w rzeczach małych. Przestajemy rozpoznawać wielkie skarby łaski Bożej ukryte w codzienności, a poszukujemy namiastek niezwykłości i wielkości. O. Lellemant napisał o tym: Nawet w zakonie jest mały światek, na który składa się cenienie talentów ludzkich, urzędów, godności i czołowych miejsc, zamiłowanie i poszukiwanie blasku i pochwał, wypoczynku i łatwego życia. Są to marionetki w ręku szatana, którymi stara się nas zabawić i oszukać. Porusza to wszystko przed naszymi oczyma tak, byśmy się nad tym zatrzymali i pozwolili się zwieść, przedkładając próżne pozory ponad prawdziwe i trwałe dobra. I zaraz dodaje, że przed tym pokuszeniem ducha złego może nas ustrzec jedynie modlitwa, przez którą Bóg udziela nam światła i sprawia, że z łatwością możemy rozpoznać fałszywy blask i fałszywy urok rzeczy

O potrzebie drugiego nawrócenie czytamy również u innego mistrza duchowego, św. Katarzyny Sieneńskiej. Pisze ona, że wśród naśladowców Chrystusa wielu jest takich, których miłość jest niedoskonała, bo w jakimś sensie służą Bogu dla własnej korzyści i zadowolenia. Tę niedoskonałość i interesowność można poznać po tym, że ich miłość szybko słabnie i oziębia się z chwilą, gdy Pan odbiera im pociechy duchowe i dopuszcza różne walki i przeciwności. Zdarza się, że dusze niedoskonałe często w takich momentach niecierpliwią się czy wręcz zawracają z drogi wiary. Bóg wprowadza dusze w ten okres próby (w te ciemności) by udoskonaliły się i wyrwały z siebie korzeń duchowej miłości własnej. 

Różne są okoliczności, poprzez które wchodzimy w to doświadczenie. Może tak być, że Pan, aby uleczyć nas z zarozumiałości, abyśmy stali się pokorni i przestali pokładać ufność w sobie, dopuści na nas jakiś grzech bardzo wyraźny. Tak więc św. Piotr upokorzony, opłakujący na kolanach swój grzech, jest większy niż był na Taborze, gdzie nie znał jeszcze dobrze swojej słabości. Czasami punktem wyjścia dla naszej głębokiej przemiany jest doświadczenie jakiejś formy niesprawiedliwości lub niegodziwości, kiedy dusza nie podda się naturalnym odruchom pragnienia rewanżu i zemsty. Przebaczenie ciężkiej krzywdy ściąga niejednokrotnie na duszę wielką łaskę, która sprawia, że wchodzi ona w wyższy krąg życia duchowego. Zdarza się, że dusza otrzymuje wtedy nowe spojrzenie na rzeczy Boże i poryw, którego dotąd nie miała. Tym doświadczeniem przełomowym może być także śmierć bardzo drogiej osoby lub inna strata czy niepowodzenie. Św. Katarzyna ze Sieny podkreśla konieczność tego przejścia od miłości interesownej do bezinteresownej dla postępu duchowego. Pisze ona, że wiele jest osób, które pragną dojść do Boga Ojca nie przechodząc przez Jezusa Ukrzyżowanego. I kieruje słowa pełne zachęty, by przestać szukać siebie, a iść prawdziwie na poszukiwanie Boga drogą wyrzeczenia, która jest drogą głębokiego pokoju

Bł. Henryk Suzo, który przeżył drugie nawrócenie po kilku latach życia zakonnego, zauważył, że osoby oddane na służbę Bogu mogą wpaść w pułapkę dwóch błędnych postaw, uniemożliwiających im wzrost duchowy. Jedną grupę stanowią osoby, które oddane są wyłącznie studiom i w nich pokładają swoją nadzieję, a drugą stanowią osoby głównie zwracające uwagę na praktyki i umartwienia zewnętrzne. Bł. Suzo pisze o nich: Te dwie kategorie osób krążyły wokół krzyża Zbawiciela, nie mogąc dojść do niego, ponieważ w studiach czy praktykach zewnętrznych tak naprawdę szukały siebie, zamiast wzrastać w poddaniu się woli Bożej. 

Bóg, wprowadzając dusze w doświadczenie drugiego nawrócenia (św. Jan od Krzyża nazywa ten okres biernym oczyszczeniem zmysłów), niejako ściga duszę, a w niej ożywia się głębokie pragnienie Boga. To pragnienie przejawia się pośród walki przeciw własnej słabości, nieuporządkowanym skłonnościom uczuciowości i niecierpliwości, co z kolei rodzi w duszy niepokój o to, czy dojdzie ona do upragnionego celu. Mistrz dominikański Tauler pisze o tym: Ach, dzieci moje, gdy człowiek jest pogrążony w tym niepokoju i zdaje sobie sprawę z tego pościgu Bożego w jego duszy, wtedy niewątpliwie Jezus przychodzi i wstępuje do niego. Lecz gdy się nie odczuwa tego pościgu i nie doświadcza tego niepokoju, Jezus nie przychodzi. 

W odpowiedzi na to wołanie Boga dusza, wzorem niewiasty kananejskiej, powinna iść do Jezusa i wołać wielkim głosem, to znaczy z gorącym pragnieniem: „Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawidowy”. To błaganie duszy nie pochodzi tylko od niej samej, ale jest inspirowane przez Ducha Świętego, który w niewysłowionych błaganiach wstawia się za nami. I mimo oschłości, których dusza boleśnie doświadcza, zostaje wprowadzona w szczególne życie mistyczne, w początek kontemplacji. Od niewiasty kananejskiej mamy uczyć się także pokory i wyrzeczenia się siebie, które prowadzą do zjednoczenia z Bogiem. Ach, dzieci moje - mówi Tauler - gdyby można było tak przeniknąć do dna prawdy (naszego sumienia) nie przez uczone komentarze, słowa lub zmysły, ale do prawdziwego dna! Wtedy ani Bóg, ani żadne stworzenie nie mogłoby was zdeptać, unicestwić, pogrążyć tak głęboko, byście się prawdziwie sami nie pogrążali jeszcze głębiej. Moglibyście znosić obelgi, wzgardę i obmowy, a mimo to wasza wytrwałość byłaby zawsze równie stała, pogrążalibyście się jeszcze głębiej; ożywieni zaś pełną ufnością wzrastalibyście jeszcze bardziej w gorliwość. O tak, moje dzieci, wszystko od tego zależy: a ten, kto dojdzie do tego punktu, osiągnie cel. Te drogi, i tylko one, prowadzą prawdziwie, bez żadnych pośrednich stacji aż do Boga. Ale niektórym wydaje się niemożliwe dojść do tego stopnia bezgranicznego unicestwienia i pozostać na tym dnie, z wytrwałością, z całkowitą i prawdziwą ufnością, jak ta biedna niewiasta kananejska. 

Dlatego otrzymała odpowiedź: „O, niewiasto! Wielka jest wiara twoja: niechaj ci się stanie jako chcesz”(Mt 15,28). Zaiste, tę samą odpowiedź otrzymają ci wszyscy, którzy znajdują się w takim usposobieniu i na tej drodze. 

Ewa Leszczełowska 

Na podstawie: Reginald Garrigou–Lagrange OP, Trzy okresy życia wewnętrznego  

Artykuł z "Posłania" 1/2008