Miłosierdzie odnosi triumf nad sądem (Jk 2,13)

Prawdziwie stanąć przed Bogiem mogę tylko jako grzesznik w łachmanach, pokryty wrzodami. Taka jest moja kondycja i kosmetyka na nic się tu zda. 

Prawda mojego grzechu wyrywa mnie z uśpienia i stawia w obliczu Tego, który jest Prawdą. Diabeł to ojciec kłamstwa i nie chce on, bym znał siebie, bo wie, że grozi to spotkaniem na mej drodze Tego, który jest Drogą. W Sercu Jezusa prawda mojego grzechu zostaje przemieniona miłosierdziem Boga. Spotykając Tego, który jest Życiem, wiem, że nie umrę, ale żyć będę! (por Ps 118,17). 

Boże miłosierdzie topi swoim żarem skorupę nieszczęśliwego i złego życia, na które chciał mnie wydać grzech i szatan. Uciekając od prawdy, staję się zakładnikiem diabła, podejmując zaś jej trud, staję się przyjacielem Boga bogatego w miłosierdzie. Już nie jestem skazany, bo mam Odkupiciela, który samego Siebie wydał za mnie. 

W świetle Bożego miłosierdzia nawet prawda mojego grzechu przynosi zwycięstwo nad złem i mocami ciemności. Nie słucham więc diabła i nie chowam się ze swoim grzechem przed Bogiem, ponieważ On czeka na spotkanie ze mną, by w ogromie Swego miłosierdzia zgładzić całą moją nieprawość (por. Ps 51,3). 

Tomasz Kalniuk 

Artykuł z "Posłania" 1/2008