Potrzeba jedności

Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował, tak jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata (J 17,20-24).

Potrzeba jedności, o którą modlił się Jezus przed Męką, dotyczyła nie tylko Apostołów, nie tylko pierwszych uczniów, ale wszystkich, którzy po nich przyjdą, aby nieść światu Dobrą Nowinę o Zbawieniu.

Jedność we wspólnotach

Poznajemy stąd, że jedność w naszych wspólnotach jest sprawą kluczową dla skuteczności ewangelizacji. Tylko będąc jedno w Chrystusie, możemy złożyć o Nim wiarygodne świadectwo. Takiej jedności nie osiąga się własnym wysiłkiem, tak jak nie jest to możliwe w przypadku pokoju. Na skutek grzechu pierworodnego jesteśmy bardzo podzieleni, łatwo ranimy się wzajemnie. Każdy z nas ma inny charakter, inną historię życia, pochodzimy z różnych rodzin i środowisk, więc nie trudno o animozje. Gdyby nie łaska Boża, trudno byłoby nam się ostać. Najczęściej diabeł, chcąc zniszczyć jakieś dzieło, atakuje jedność tych, którzy je prowadzą. Na różne sposoby dzieli ludzi, wyolbrzymiając czyjeś wady, podsycając do niezdrowej rywalizacji, do kultywowania własnych zranień, przesadzając w postrzeganiu zdarzeń, które mogły do nich doprowadzić. Jeśli we wspólnocie zabraknie formacji, zwłaszcza w dziedzinie rozeznawania, w wyćwiczeniu się do przebaczania, do służenia i rezygnowania ze swego zdania, w którymś momencie każdy pójdzie swoją drogą, powróci do własnych tylko spraw. Jeśli zaś przeważy duchowe wyrobienie, świadomość wagi podejmowanych dzieł, na które składa się cząstka wysiłku i modlitwy każdej z osób, to jedność zostanie zachowana.

Na wzór Ojca i Syna

Jezus, modląc się o jedność Swoich wyznawców, ukazuje jej wzór i źródło: Jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie. Ten wzór to komunia osób, życie Trójcy Świętej. Ojciec miłuje Syna, a Syn Ojca, a miłość, która ich łączy, to Duch Święty. Następnie Jezus dodaje: Ja w nich, a Ty we Mnie. To jest źródło naszej jedności – Jezus, który jest obecny pośród nas. Obecny poprzez życie sakramentalne każdej z osób, ale też w szczególny sposób przychodzący w mocy Ducha Świętego podczas charyzmatycznych spotkań modlitewnych i w czasie naszego posługiwania. Jedynie w Bogu jest nasza siła, On nas jednoczy i uzdalnia do pełnienia Jego woli. To Jego miłość sprawia, że jesteśmy jedno w Nim. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował, tak jak Mnie umiłowałeś. Dopiero miłość Boża, która nas zespala, pozwala na złożenie dobrego świadectwa w wierze. Tak było w przypadku pierwotnego Kościoła, że miłość uczniów Chrystusa poruszała innych, budziła wręcz ich zdumienie: Zobaczcie, jak oni się miłują (Tertulian, Apologetyk). Również dzisiaj, gdy egoizm na nowo wkrada się do rodzin i całych społeczeństw, tylko jedność w braterskiej miłości, wspólne dążenia i działania, mogą przypomnieć światu utracony ideał.

Przeznaczeni do chwały

Jezus prosi też Ojca, aby Jego uczniowie byli tam, gdzie On. Naszym miejscem docelowym jest przebywanie w niebie wraz ze swym Mistrzem i oglądanie Jego chwały. To pragnienie Jezusa dotyczy każdego z nas. Trudno to pojąć, a tym bardziej wyobrazić sobie. Św. Faustyna miała łaskę oglądania nieba i tak opisała to doświadczenie w Dzienniczku: Dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te niepojęte piękności i szczęście, jakie nas czeka po śmierci. Widziałam, jak wszystkie stworzenia oddają cześć i chwałę nieustannie Bogu; widziałam, jak wielkie jest szczęście w Bogu, które się rozlewa na wszystkie stworzenia, uszczęśliwiając je, i wraca do Źródła wszelka chwała i cześć z uszczęśliwienia, i wchodzą w głębie Boże, kontemplują życie wewnętrzne Boga – Ojca, Syna i Ducha Świętego, którego nigdy ani pojmą, ani zgłębią. To Źródło szczęścia jest niezmienne w istocie swojej, lecz zawsze nowe, tryskające uszczęśliwieniem wszelkiego stworzenia. Rozumiem teraz św. Pawła, który powiedział: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani weszło w serce człowieka, co Bóg nagotował tym, którzy Go miłują”.

Tak wielkie rzeczy przeznaczył Bóg tym, którzy Go z dziecięcą prostotą miłują. Służmy zatem z całym poświęceniem tej Miłości Niepojętej. Zachowajmy jedność z braćmi i siostrami w wierze, aby naszym przykładem pociągać innych do Niego.  

Dagmara Krzyżanowska

Konferencja z "Posłania" 5/2012