Tajemnica Bożego Narodzenia

Boże Narodzenie w tradycji polskiej pobożności zaskarbiło sobie zupełnie wyjątkowe, naczelne miejsce w dorocznym cyklu obrzędowym. Ważąc argumenty tylko liturgiczne niełatwo to wyjaśnić. Nie dziwią mnie zatem trudności, na jakie napotykają chcący to pojąć obcokrajowcy. „Jak to możliwe - pyta mnie znajomy chrześcijanin, Arab z pochodzenia – że aż tyle uwagi poświęcacie tym świętom?” 

Działa tu jakaś tajemnica, której nie da się wyczerpać, sprowadzając Boże Narodzenie do samej tylko nastrojowości, tak bliskiej słowiańskim sercom. Przyjemna atmosfera kojarzona ze świętami, miłe doznania estetyczne i emocjonalne na pewno tej tajemnicy towarzyszą, ale raczej nie są jej wiernym opisem. 

Tajemnica Wigilii to tajemnica Małego Boga, kruszącego wszelki dystans, będącego dla człowieka na wyciągnięcie ręki. W Jego obecności serce ludzkie otwiera się szerzej, budzi się w nim wiara w cud przemiany, której z mocą życzy sobie i innym. Wigilia staje się czasem bardzo napiętym duchowo. Do głosu dochodzi wiele pragnień, kumulują się wydarzenia minione i przyszłe, którym usiłuje się nadać pożądany kierunek i kształt. Życie dopiero się rodzi, więc w zasadzie wszystko jest możliwe! 

Piękne to i dobre, lecz potrzeba naszego zaangażowania, aby wypowiedziane słowa mogły stawać się ciałem, a nasze życie - miłością. Wyjątkowa i budująca klimat wzajemnej życzliwości atmosfera Wigilii nie musi być jednorazowym wydarzeniem. Ona domaga się rozciągnięcia w czasie. Każda niedziela, co więcej, każda msza święta dają okazję do tego, by obcować z Małym Jezusem, ukrytym w kruszynie Chleba i uczyć się od Niego miłości ofiarnej. 

Tomasz Kalniuk 

Artykuł z "Posłania" 6/2007