Ciasna brama

Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! (Mt 7,13-14)

Jezus zaprasza nas do wejścia ciasną bramą i wąską drogą do Jego Królestwa. Z natury człowiek wzdryga się przed trudnościami, dlatego wybiera łatwiejsze rozwiązania, szuka wygody i przyjemności, a ucieka od cierpienia. Chciałby ustabilizować się i wieść spokojne życie. Boża Opatrzność sprawia, że napotykamy na różne przeszkody, jak choroby, niepowodzenia w szkole czy pracy, zawody w relacjach z bliskimi nam osobami. Jeśli przyjmujemy je z ufnością - wzrastamy. Jeśli natomiast buntujemy się, chcemy ułatwić sobie życie, to zwykle wydłuża się czas naszego dojrzewania - gromadzą się w nas zranienia, narasta rozgoryczenie. Jest wielu świadków wiary, którzy uczą nas, jak postępować właściwie, by być prawdziwie uczniem Jezusa i Jego naśladowcą.

Klauzura serca

Jedną z nich jest sługa Boża Rozalia Celakówna (1901-1944), która pragnęła oddać się Bogu w zakonie kontemplacyjnym, ale On postawił ją w szpitalu - pośród chorych wenerycznie kobiet - aby tam, pracując ofiarnie jako pielęgniarka, wynagradzała za ich grzechy i pocieszała Najświętsze Serce Pana Jezusa. W notatkach na temat własnych przeżyć duchowych, które spisywała na polecenie spowiedników, pozostawiła wiele cennych dla nas uwag: Pan Jezus doskonale wie o tym, że nie jestem zakonnicą za klauzurą, więc daje mi zrozumienie i poznanie Siebie wśród otoczenia ludzkiego. Klauzurę pragnę mieć w duszy, a o tym przecież może nikt nie wiedzieć. Jeżeli mnie postawił Pan Jezus w takich warunkach, uczynił to w tym celu, bym tu, w szpitalu mogła uświęcić swą dusze i wcale na to nie narzekam, dlaczego nie jestem zakonnicą, bo ani klauzura, ani suknia zakonna czy też reguły i konstytucje nie uczynią duszy świętą, jeżeli ona sama nie będzie pracowała z łaską Bożą. Na każdym miejscu, na którym z Woli Bożej jesteśmy postawieni, można się uświęcić! Wprawdzie w świecie trzeba napotykać wiele przeszkód i olbrzymich trudności na drodze zjednoczenia się z Panem Bogiem, ale Pan Bóg jest Wszechmocny i mocen jest nas uczynić wielkimi świętymi nawet w największym wirze światowym.

Wewnętrzne skupienie

Czyż to nie jest wspaniała wiadomość dla nas, żyjących w świecie? Niezależnie od warunków zewnętrznych możemy uświęcić się, jeśli tylko damy się poprowadzić Bogu. Często narzekamy na brak czasu, na natłok obowiązków jako przeszkody do zbliżenia się do Niego poprzez modlitwę. A jednak pośród zwykłych zadań związanych z naszym powołaniem życiowym i zawodowym możemy doświadczyć bliskości Boga i trwać przy Nim nie tyle przez godziny ofiarowanych modlitw, co przez kontemplowanie Go w swoim sercu. Tak pisała o tym Rozalia Celakówna: Dusza szukająca Jezusa szczerze i prawdziwie wszędzie Go znajdzie, nawet wśród nawału prac. W każdej duszy żyje Pan Bóg przez łaskę, więc i w nas (mówię: w każdej duszy mającej łaskę uświęcającą). I aby słyszeć Pana Jezusa, trzeba z naszej strony uwagi, by się przejąć Nim i całą naszą uwagę skierować na Niego, jednym słowem – trzeba się zupełnie oderwać od rzeczy stworzonych, kochać samotność i milczenie. W pokoju i ciszy Jezus lubi mówić do duszy.

Bezcenne cierpienie

Podczas posługi w szpitalu Rozalia doświadczyła pracy ponad swe siły, wielkich upokorzeń, niezrozumienia i prześladowań ze strony bezpośrednich przełożonych. Jednak nigdy nie narzekała i była uległa woli Bożej. Mimo tych cierpień, doświadczała wewnętrznej wolności i czuła się szczęśliwą, gdyż była na miejscu, które przeznaczył jej Bóg. Tak zdecydowanie pisała w swoich notatkach na temat cierpienia: Jestem przekonana, że życie bez cierpienia to życie bez wartości. Cierpienie jest szkołą, w której uczymy się kochać prawdziwie Pana Jezusa; cierpienie odrywa nas od rzeczy stworzonych, od tego wszystkiego, co nie jest Bogiem. Pan Jezus, Ten najdoskonalszy Mistrz w sztuce krzyżowania dusz, obdarza takim krzyżem dusze, który jest najboleśniejszy i najwięcej kosztuje. Nikt by nie potrafił sam wybrać takiego cierpienia, jakie wybiera i daje On Sam duszy.

Ostatnie miejsce

Po ludzku nie jest to możliwe, aby w tak ukryty sposób cierpieć i mieć się za nic, przyjąć ostatnie miejsce, jak sama to określiła, ale Bóg może to sprawić Swoją łaską. Upokorzenia, które mnie obecnie spotykają, łączą ściślej moją duszę z Panem Jezusem i pomagają mi do coraz głębszego trwania w obecności Bożej. (…) Jeżeli Jezus cierpiał najniewinniej, dlaczegóż dusza, która chce Go naśladować, mogłaby się dziwić, że cierpi zupełnie niewinnie? Idąc tą drogą, Rozalia zdążała do zjednoczenia z Bogiem. Miała też wielu przyjaciół wśród świętych, którzy wspierali jej wysiłki. Szczególnie bliska jej była duchowość Karmelu i ją realizowała w swoim świeckim, pracowitym i naznaczonym cierpieniem życiu. Tak jak oni, szła „królewską drogą krzyża” (por. O naśladowaniu Chrystusa) aż do zupełnego wyniszczenia się w duchu ekspiacji za grzechy innych.

Miłość ponad wszystko

Jednak to nie cierpienie nas inspiruje, ale miłość, która do niego uzdalnia. Gdyby to życie, tak bardzo proste, jak na przykład życie Najświętszej Rodziny w Nazarecie, nie było możliwe dla nas, albo raczej nie miało znaczenia w Oczach Bożych, to wielu z nas musiałoby się pożegnać ze świętością, gdyż wielkie czyny są jedynie możliwe dla dusz i umysłów wielkich, lecz inaczej się to przedstawia w Oczach Boga. Nie to, co wielkie u ludzi, jest również wielkim u Pana Boga. Wielkim u Pana Boga jest to, co jest przepojone wielką miłością. Miłość wszystkiemu, każdej najmniejszej sprawie nadaje charakter Boży i podnosi ją do wartości nieskończonej! Rozalia w sposób heroiczny ukochała Boga i bliźniego. Oddała się całkowicie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i wynagradzała za zniewagi Jemu zadane. Troszczyła się ofiarnie o potrzeby innych, zarówno te materialne, jak i duchowe. Tej miłości nie osiągnęła o własnych tylko siłach. Aby poznać i ukochać Pana Jezusa aż do nieskończoności, do najwyższych granic, potrzeba nam się modlić w sposób szczególniejszy do Ducha Przenajświętszego. Jego musimy błagać o światło, w jaki sposób i co mamy czynić, aby we wszystkim podobać się Panu Bogu.

Mała droga

Jej miłość do Jezusa miała rys dziecięctwa duchowego, na wzór Małej Tereski. Miała głęboką świadomość, że bez miłości jest niczym i zachęcała innych do umiłowania Boga. Ogromnie mnie zachwyca mała droga. Pragnę gorąco, by nią kroczyły wszystkie dusze pragnące dojść do najwyższych szczytów miłości Bożej, do najściślejszego zjednoczenia się przez tę miłość z Jezusem Chrystusem. (…) Jest to pocieszająca dla nas prawda, że kochać Pana Boga wszyscy możemy, że od miłości zależy nasza świętość i doskonałość.

Dla ratowania dusz

Miłość do Pana Jezusa przynaglała Rozalię do ratowania dusz za cenę każdego cierpienia, których On jej nie szczędził. Nie możemy być uczniami Jezusowymi, ani też Jego kochać, jeżeli nie kochamy dusz naszych bliźnich, nie troszcząc się o ich nawrócenie do Pana Boga. Ta sama miłość sprawiła, że zabiegała o Jego cześć i należną miłość ludzi i całych narodów. Jest to najważniejsza sprawa w naszym życiu, by dać poznać światu Pana Boga, Jezusa Chrystusa, Jego Najświętsze Serce, Ducha Przenajświętszego, Tę Miłość zapomnianą i wzgardzoną.

Na przestrzeni dziejów Kościoła Bóg dał nam wielu świętych, aby nas zachęcali i prowadzili na drodze naśladowania Jezusa. Bądźmy wdzięczni za tak liczne przykłady heroicznych świadków wiary, również tych z nieodległej przeszłości, a także za tych, którzy żyją pośród nas. I sami zapragnijmy, tak jak oni, ukochać Boga ponad wszystko: O, Ukochany i Najsłodszy Jezu, do ostatniego tchnienia mojego życia pragnę Cię kochać, kochać za siebie i za cały świat.

Dagmara Krzyżanowska

Cytaty pochodzą z: Rozalia Celakówna, Wyznania z przeżyć wewnętrznych  

Artykuł z "Posłania" 1/2013