Twoje słowo jest lampą dla moich stóp

Każdego dnia staję przed wyborem, czy chcę dziś doświadczyć życia w Jezusie, a więc życia w pełni i obfitości, czy wybieram śmierć, często przybierającą kształt pozoru życia, życia na mieliźnie. Ten wybór dotyczy konkretnych sytuacji, tego, o czym myślę, o czym rozmawiam, co czynię, czym się otaczam, czego słucham. 

Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (J 6,63)

Przeżycie rekolekcji ignacjańskich, które polegają głównie na rozważaniu, wsłuchiwaniu się w Słowo Boże, bardzo konkretnie pozwoliło mi doświadczyć tego, że każdego dnia Jezus chce mnie karmić Swoim Słowem, chce dawać Siebie obficie każdemu i jest tak blisko – wystarczy dać Mu czas, by mówił do serca przez Swoje Słowo. Każdego dnia toczy się też walka, aby dochować Mu wierności. Wokół nas jest tyle „zagłuszaczy” Słowa, dającego ocalenie, które jest prawdziwe: to może być moja słabość, lenistwo, miliony ważnych spraw, które trzeba podjąć, przygnębienie troskami, wirtualna rzeczywistość, medialny hałas. Każdy może rozpoznać, co lub kto staje mu na przeszkodzie, by dać Bogu czas (który przecież właśnie On mi dziś daje, którego to On jest Panem). Uczę się tej wierności w słuchaniu Słowa Bożego, widzę, jak łatwo zboczyć na manowce, łudząc się, że idzie się za Jezusem. Na piasku buduje ten, kto liczy na rzeczy widzialne i dotykalne, na sukces, karierę, pieniądze. Pozornie te właśnie rzeczy stanowią prawdziwą rzeczywistość. Ale pewnego dnia to wszystko przeminie. Widzimy to dziś na przykładzie upadku potężnych banków: ich pieniądze znikają, stają się niczym. I tak wszystkie rzeczy, które wydają się prawdziwą rzeczywistością, na którą można postawić, są rzeczywistościami mniej ważnymi. Kto buduje swoje życie na tych realiach, na rzeczach materialnych, na sukcesie, na wszystkim, co widzialne, ten buduje na piasku. Jedynie Słowo Boże jest fundamentem wszelkiej rzeczywistości, jest trwałe jak niebo, a nawet trwalsze od nieba, jest rzeczywistością. Zatem musimy zmienić naszą koncepcję realizmu. Realistą jest ten, kto w Słowie Bożym, tej na pozór jakże kruchej rzeczywistości, rozpoznaje fundament wszystkiego. Realistą jest ten, kto buduje swoje życie na fundamencie, który będzie trwał zawsze (Benedykt XVI). 

Pytanie o moją wierność w słuchaniu Słowa Bożego to pytanie o miłość: czy chcę przyjąć tę miłość, którą jest Jezus, którą objawia i której daje doświadczać przez Swoje Słowo? Słowo, które Chrystus wypowiada, buduje nas i uświęca. Poprzez Swoje słowo Jezus tchnie do naszych wnętrz Ducha Swego, który daje życie: „Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (J 6,63)” (o. J. Kozłowski).

Podstawą Twego słowa jest prawda (Ps 119,160)

Rozważanie, medytowanie Słowa Bożego to doświadczenie stawania w prawdzie o sobie i miłości Boga. To dostrzeżenie niekiedy niełatwej do przyjęcia prawdy o własnej słabości i nędzy jest możliwe do przyjęcia właśnie dzięki delikatnej miłości Boga, którego Słowo jest prawdziwe i jest prawdą, która wyzwala. Doświadczam wielokrotnie trudności w przyjęciu prawdy o sobie samej. Może ją wypowiedzieć ktoś inny, ale gdy usłyszę ją w Słowie Bożym, Jego moc kruszy zatwardziałość mojego serca. 

Ty jesteś obrońcą moim i moją tarczą, pokładam ufność w Twoim słowie (Ps 119,114)

Bóg w Swoim Słowie przychodzi z łaską, daje pokrzepienie i nadzieję. Niejednokrotnie zmagając się w walce duchowej, z podszeptami złego ducha, własną słabością czy też doświadczając przeciwności, trudu, sytuacji po ludzku bez rozwiązania doświadczam przemieniającej łaski, jaką Bóg daje przez Swoje Słowo. Ono - wypowiadane z mocą czy to podczas spotkania modlitewnego, czy przeczytane na osobistej modlitwie - zrywa ciemną zasłonę z oczu i serca, budzi ufność i przywraca nadzieję. Uchwycenie się tego Słowa, w którym Bóg przekonuje o Swojej bliskości, daje siłę, by nie poddać się w walce, by nie dać wyrwać ze swego serca pokoju i radości. 

Katarzyna Ciesielska

Konferencja z "Posłania" 4/2010