Stań do walki!

Będziemy dzisiaj mówić o walce duchowej. Kiedy zbliżamy się do Pana, kiedy przyprowadzamy innych ludzi, aby przybliżali się do Boga i do Królestwa Bożego, wówczas wrogowi - a mówiąc to, mam na myśli szatana - nie podoba się to. Będzie robił wszystko, co w jego mocy, aby przeszkodzić wam w tym, co robicie, skupić waszą uwagę na tym, co nie jest ważne. Dzisiejszego wieczoru wskażę wam pewne fragmenty Pisma Świętego, których możecie użyć w tej walce. 

Tak, jak wam mówiłam, konieczne jest, żebyście czytali codziennie Pismo Święte, nawet, jeżeli to ma być jeden psalm, wers, jeden rozdział. Jest to konieczne, by Słowo Boże mogło wchodzić w was i wypełniać wasz umysł, duszę i ducha. Chcę, abyście pamiętali, że jesteście dziećmi Boga. I dzieciom Bożym Jezus powiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca (J 14,12) - a On ześle na nas Ducha Świętego. Otrzymaliśmy Ducha Świętego, aby mieć moc do czynienia tych rzeczy, które Jezus działał, a nawet większych. Inną rzeczą, którą mówi Pismo Święte, jest to, że żadna broń wymierzona przeciwko nam nie może zadziałać. Jeśli przechodzicie przez jakieś trudności, boicie się o coś, powtarzajcie te słowa, przedstawiajcie je Panu Bogu. Inny fragment, który jest naprawdę bardzo istotny i który musicie znać, to Psalm 91. Zaczyna się tak: Kto przebywa w pieczy Najwyższego i w cieniu Wszechmocnego mieszka… Dobrze jest czytać i powtarzać cały ten psalm. Kiedy modlę się w ten sposób za mojego męża, mówię: „George, który, przebywa w pieczy Najwyższego i w cieniu Wszechmocnego mieszka, George mówi do Pana: »Ucieczko moja i Twierdzo, mój Boże, któremu ufam«”. Za każdym razem wstawiam imię mojego męża w miejsce, gdzie jest wymieniana jakaś osoba. Ten psalm jest jak bomba przeciwko nieprzyjacielowi, jedna z wielu w waszym arsenale.

Chcę wam opowiedzieć o pewnym doświadczeniu (gdy o czymś mówię, zawsze jest to poparte doświadczeniem moim lub kogoś z mojej rodziny). Mój syn jest policjantem. Kiedy przebywałam na rekolekcjach, w tym samym tygodniu on był na ćwiczeniach ze swoimi współpracownikami. Ćwiczyli z gumowymi kulami. W pewnym momencie jego przyjaciel - nie potrafię wyjaśnić, w jaki sposób - wycelował w niego i postrzelił go w głowę. Mój syn został odesłany do domu i dopiero następnego dnia trafił do szpitala. Kiedy lekarz go zobaczył, powiedział: „Wszystko jest w porządku, idź do domu”. Jednak syn miał nadal bóle głowy. Poszedł jeszcze raz do szpitala, zrobili mu prześwietlenie i okazało się, że ma coś w głowie. Lekarz powiedział: „Nie ma potrzeby, żebyś był operowany, ponieważ gdybyś potrzebował operacji, to byłoby to zrobione od razu”. W międzyczasie wróciłam z rekolekcji. Mój mąż jest taką cudowną osobą, że zawsze czeka, aż wrócę do domu, żeby mi przekazać złe wiadomości. Jak tylko zdążył mnie pocałować, od razu zapytał, czy chcę najpierw usłyszeć złą nowinę. Odpowiedziałam, że nie chcę żadnej wiadomości na początek, tylko chcę położyć się do łóżka - ponieważ byłam tak zmęczona, że wracając do domu chciałam po prostu się wyspać. Powiedział mi jednak tę złą nowinę. Kiedy ją usłyszałam, pierwsze, co zrobiłam, to zadzwoniłam do mojego syna, ale nie mogłam się do niego dodzwonić, próbowałam więc dodzwonić się do synowej, ale też bezskutecznie. Pan ma taki zwyczaj, że jeśli chce, żebym najpierw padła na kolana i zaczęła się modlić, to nie pozwala mi skontaktować się z tym, z kim chcę. Nie mogłam więc zrobić nic innego, jak tylko paść na kolana. Modliłam się Psalmem 91 za mojego syna Johna. Modliłam się tak kilkakrotnie, zanim wstałam, modliłam się nadal, dopóki nie usłyszałam czegoś o moim synu. Następnego dnia zadzwoniłam do niego. Nie zwracam się do moich dzieci po imieniu, tylko np. mojego syna nazywam „przystojniakiem”. Zapytałam go: „Cześć, przystojniaku, jak się czujesz?”. A on odpowiedział: „W porządku”. „Słyszałam, że poszedłeś do lekarza zrobić badania”. „Tak, to prawda, poszedłem, ale będę miał wyniki dopiero za dwa dni”. Powiedziałam: „Pozwól mi się modlić nad tobą”. Za każdym razem, kiedy modlę się za męża, dzieci, a zwłaszcza, kiedy modlę się przez telefon, mówię, żeby położyli rękę na tej części ciała, która jest chora. John położył więc rękę na głowie i modliłam się Psalmem 91, wstawiając jego imię w miejsce, gdzie jest mowa o jakiejś osobie. Wtedy modliłam się tymi słowami: „żadna bron użyta przeciwko Johnowi nie może zadziałać”. I powiedziałam: „Panie, cokolwiek jest przyczyną tego, że to się stało, wiem, że Ty jesteś z moim synem i że go chronisz. Chcę Ci dziękować za cud, jaki uczyniłeś w moim synu”. John dostał w końcu wyniki badań ze szpitala i okazało się, że wszystko jest w porządku. Pracuje nadal, nie opuścił żadnego dnia. I tak właśnie robię, kiedykolwiek któreś z dzieci dzwoni do mnie z jakimś problemem. Wy też, bracia i siostry, jeśli jesteście żonaci lub zamężni, macie dzieci, musicie chronić swoich bliskich za pomocą duchowej broni, którą Pan Bóg nam dał.

Dwa najmocniejsze rodzaje broni, jakie mamy, to Pismo Święte, Słowo Boże - ponieważ nigdy nie powraca niewypełnione - i różaniec. Różaniec to modlitwa, którą możecie się modlić i modlić, i modlić. Nie jest to żadna magia, to działa. Różaniec jest bardzo silną modlitwą. Proszę was, żebyście jej używali tak często, jak tylko możecie. Wracając do Pisma Świętego - Pan Jezus powiedział w Apokalipsie: A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa (Ap 12,11). Barankiem jest Jezus. Kiedy Bóg robi coś dobrego, kiedy czyni jakiś cud dla was, chcecie mówić o Nim jak największej liczbie osób, bo to jest słowo waszego świadectwa. I wtedy ono ma moc. Wróg tego nie lubi, nie podoba mu się to. Nienawidzi Imienia Jezusa. Zawsze mu powtarzam, że musi się pokłonić przed Imieniem Jezusa. Wyobraźcie sobie, że on słucha takiej modlitwy. Wy też możecie tak do niego mówić. To jest pełne mocy. List do Efezjan mówi nam, że będziemy spotykać ludzi, którzy będą stawać przeciwko nam. Będą starać się zrobić wszystko, co w ich mocy, żeby nas zdenerwować, zaniepokoić. Słowo Boże mówi: Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich (Ef 6,12). Jeżeli pokłócę się o coś z moją siostrą, to ta sprzeczka nie jest przeciwko niej, ale jest to interakcja między mną a wrogiem naszej duszy, który chce nas podzielić, dlatego nie mam prawa jej nienawidzić. Mogę ją błogosławić. Jezus powiedział na Krzyżu: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedza, co czynią”. Jeżeli Jezus, który wisiał na Krzyżu, mógł to powiedzieć o wrogach, którzy Go zabili, to kimże ja jestem, żeby nie przebaczyć komuś, kogo widzę i o kim wiem, że nie jest moim wrogiem? Nieprzyjaciel będzie to powtarzał w waszych myślach: „O, ona to zrobiła przeciwko mnie, ona to zrobiła i to naprawdę mnie boli”. Kiedy nie możecie wyrzucić tego z waszych umysłów, powtarzajcie: „Ojcze, przebacz jej, bo nie wiedziała, co uczyniła”. I zanim się spostrzeżecie, nie będzie już tego w waszych głowach. Wojna, jaką szatan toczy przeciwko nam, jest w naszych umysłach. Nie możemy wyrzucić z głowy słów, które ktoś powiedział przeciwko nam, rzeczy, które się nam przytrafiły. Pismo Święte mówi: Wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi (2 Kor 10,5), bo mamy w naszych umysłach rozwijać myślenie Chrystusa. W Liście do Rzymian jest napisane: Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu (Rz 12,2). Niektórzy mówią, że mamy zmieniać nasze śmierdzące myślenie - czyli to, co podsuwa nam zły duch [od red.: gra słów: think - myśleć, stink - śmierdzieć]. Jezus daje nam dobre myślenie. Kiedy był kuszony na pustyni, odpowiadał szatanowi słowami z Pisma Świętego, np. Powiedziano: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”. Jeśli spojrzycie na te trzy pokusy, to zobaczycie, że w ten sam sposób jesteśmy dzisiaj kuszeni. A to, co było dobre dla Jezusa, jest dla was dobre dzisiaj. Jezus nie tylko nauczył nas, jak żyć w tym czasie, kiedy żył na ziemi, ale przygotował nas też, abyśmy żyli życiem, które będzie zwycięstwem po tym, jak On odejdzie do Ojca. Powiedział, że dał nam całą władzę. Teraz mam Jezusa w moim sercu. Jeżeli mam Go w sercu i On dał mi całą władzę, to czego się obawiam? Dlaczego chodzę i jestem jak żebrak? Przychodzi, dajmy na to, depresja, ale mogę powiedzieć; „W Imię Jezusa nakazuję tej depresji odejść”. Na początku tego tygodnia cały dzień miałam alergię i czułam się strasznie.

Podczas tej godziny, którą miałam między konferencjami, poszłam na duchową bitwę i powiedziałam: „Ojcze, w Imię Jezusa, Ty jesteś moim uzdrowicielem. Ty powiedziałeś, że mogę przyjść do Ciebie, a Ty mnie ochronisz przed strzałami nieprzyjaciela, tak, że żadna broń wymierzona przeciwko mnie nie zadziała i zostanę uzdrowiona. Nosie, w Imię Jezusa nakazuję ci, żebyś się wysuszył. Bólu głowy, tobie też w Imię Jezusa nakazuję, żebyś odszedł. Odsuwam od siebie zmęczenie, nakładam na siebie pokój i siłę, energię i oświadczam, że pójdę tam i przekażę im to Słowo, które kazałeś mi przekazać”. I wszystko się zmieniło, już nie musiałam wydmuchiwać nosa. Ale mimo to na 15 minut przed konferencją poczułam straszne zmęczenie. I powiedziałam: „Nie, nie przyjmę tego zmęczenia. Zostałam uzdrowiona przez Jezusa i prosiłam o energię i siłę. Nie przyjmę tego”. I wiecie co? Odeszło. Zaczęło się na głowie i potem na całym ciele. Bóg odnowił moje siły jak orła. Tak bardzo bym chciała, żebyście zaufali Bogu we wszystkim. Bracia i siostry, nie ma nikogo innego, naprawdę, nikogo innego, do kogo moglibyśmy przyjść w ten sposób. Czy z Maryją i Jezusem możemy pomylić drogę?

Zawsze modlę się do Matki Bożej, aby otoczyła Swoje dzieci bezpieczeństwem i miłością. Moje modlitwy to nie mantry. Wiecie, co to jest mantra: coś, co się ciągle powtarza na szczęście. Ale ja nie proszę o szczęście. Dla mnie szczęście, dobry los to złe słowo. Ja chcę błogosławieństwa, błogosławieństwa od Ojca i Syna, i Ducha Świętego. To jest tak bardzo inne od szczęścia i bardzo różne od wypowiadania mantry. Mantry nie są dla chrześcijan. Jeżeli koś z was odmawia mantry, to przykro mi, ale Duch Święty do niego nie przychodzi. Przyjdźcie do Boga i porozmawiajcie z Nim o tym.

Biblia jest pełna słów, które mówią, jak wygrać waszą wojnę. Inna zasada to „wkładać zbroję Bożą”. Nigdy nie wychodźcie z domu bez jej założenia. List do Efezjan mówi: Weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko (Ef 6,13). Jest jeszcze modlitwa do św. Michała Archanioła: Św. Michale Archaniele, broń nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a ty, wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich krążą po świecie, mocą Bożą strąć do piekła. To jest zadanie złych duchów - rujnowanie ludzkiego życia przez alkohol, narkotyki, papierosy, co właśnie robią. Kiedy chodzicie po waszym mieście, módlcie się za alkoholików, za uzależnionych od narkotyków. Oni czegoś szukają, a tylko Jezus jest tym, czego oni naprawdę szukają. Alkohol, narkotyki tylko wyciszają ich ból, ale nigdy ich nie wyleczą. Więc módlcie się za nich, bo oni potrzebują uzdrowienia, tak bardzo potrzebują Jezusa, ale nie wiedzą o tym, że potrzebują właśnie Jego. Ktoś im musi o tym powiedzieć, a jedyna możliwość, żeby ktoś mógł to zrobić, jest wtedy, kiedy są trzeźwi. Więc módlmy się, aby byli trzeźwi.

Kiedy się modlę codziennie za moją rodzinę, idę na duchową wojnę nie tylko za moje dzieci i wnuki, ale i za dzieci moich dzieci, za tysięczne pokolenia, ponieważ w ten sposób modlił się Daniel - modlił się do tysięcznego pokolenia. Zostawcie swojej rodzinie dziedzictwo duchowe po waszej śmierci, módlcie się do tysięcznego pokolenia. Miałam bardzo pobożną babcię. Ona wymodliła nam wiele obietnic Bożych. Nie zdawałam sobie z tego sprawy do momentu, kiedy weszłam bliżej w relację z Bogiem. Poprosiłam Pana: „Jeśli moja babcia wymodliła łaski, obietnice dla nas, dzieci, jeżeli są one w niebie, gdzie jest ogromny magazyn wypełniony obietnicami, które czekają, aby być spełnione, to teraz, w Imię Jezusa, proszę, żeby te modlitwy spełniły się na nas. Jeżeli wróg zatrzymuje je, rozkazuję, aby zdjął z nich precz swoje brudne ręce. Te obietnice należą do mnie i do mojej rodziny, i ja teraz domagam się ich”. Bóg był tak dobry dla naszej rodziny, dla mojego męża i dla mnie, dla naszych dzieci. Nie twierdzę, że to było życie usłane różami, w żadnym wypadku. Byłam ciężko chora, ale użyłam obietnic Bożych, aby domagać się od Boga uzdrowienia. Zostałam uzdrowiona i chwalę Pana za to. Zawsze oddaję chwałę Panu, wszystkie zasługi daję Jemu, ponieważ one do Niego należą. Jeżeli ktoś mówi do mnie: „Masz ładną sukienkę”, odpowiadam: „Chwała Panu!”. Biblia mówi, że Bóg jest Bogiem zazdrosnym i nigdy nie chce dzielić Swojej chwały z nikim innym. Jedyną przyczyną, dla której komuś podoba się moja sukienka, jest to, że Bóg mi ją dał. Dziękuję wam za wysłuchanie. Dałam wam narzędzia do walki z wrogiem, jeżeli on przyjdzie jak lew ryczący. Ale wiedzcie, że Jezus ma większą moc.

Terry Bork

Konferencja wygłoszona w Zamku Bierzgłowskim koło Torunia 25 kwietnia 2009 r. podczas sesji o modlitwie wstawienniczej za miasto, opublikowana w "Posłaniu" 2/2010.