Boże pragnienie

Matka Teresa z Kalkuty - jej imię stało się w naszej świadomości synonimem współczucia i dobroci. Jej drobna, niepozorna postać i wspaniałe dzieło na rzecz ubogich przyciągały wzrok wielu. Stała się świadectwem Bożej dobroci i miłości dla całego świata, dla najbiedniejszych z biednych żyjących w slumsach Kalkuty oraz dla wielu zamożnych i wykształconych.

W dniu, w którym ogłoszono Matkę Teresę laureatką Pokojowej Nagrody Nobla, media nie kryły zdziwienia, jakie wywołał fakt, że nagrody nie otrzymał tym razem naukowiec czy polityk. Po raz pierwszy Pokojową Nagrodę Nobla przyznano pokornej zakonnicy, która nie pracowała w blasku reflektorów, ale wśród pogrążonych w nędzy ubogich, która nie posiadała żadnych nadzwyczajnych zdolności, tylko ofiarną miłość i współczucie dla wszystkich opuszczonych i pozbawionych nadziei. Co było motywem jej działania i ogromnej pracy? Co było istotą jej powołania, któremu pozostała wierna aż do momentu odejścia do domu Ojca? Co było ukrytym ogniem jej duszy, który nie pozwalał jej zawrócić z drogi, nawet pośród doświadczanej przez wiele lat wewnętrznej ciemności? 

„Dzień natchnienia” 

10 września 1946 r. siostra Teresa, wówczas jeszcze loretanka, wsiadła do pociągu, opuszczając Kalkutę i udała się w podróż do Dardżylingu, gdzie miała odbyć ośmiodniowe rekolekcje. W pewnym momencie tej podróży coś szczególnego stało się w jej duszy. Matka Teresa doświadczyła niezwykłego spotkania z Bogiem, które przemieniło całe jej życie. Przez wiele lat jedyną rzeczą, którą opowiadała swoim siostrom o tej chwili, było to, że Bóg dał jej „ponowne wezwanie” do opuszczenia klasztoru i posługi pośród ubogich. Jednak tego dnia, który Matka Teresa nazywała „dniem natchnienia”, wydarzyło się coś o wiele donioślejszego i głębszego, co przeniknęło ją całą, o czym zaczęła otwarciej mówić dopiero w ostatnich latach swego życia. Jak opisywała to później, było to doświadczenie o ogromnej sile i głębi, o wielkim świetle i miłości. 

Boże pragnienie 

Kluczem do zrozumienia tego doświadczenia okazało się jedno słowo, które Matka Teresa umieszczała na ścianie kaplic Zgromadzenia Misjonarek Miłości na całym świecie. Było to słowo Zbawiciela, wypowiedziane z wysokości Krzyża: „Pragnę”. Boże przesłanie, otrzymane w „dniu natchnienia”, zawarte było w tym jednym słowie Jezusa, a łaska otrzymana podczas podróży pociągiem była bardzo osobistym, przejmującym i dogłębnym doświadczeniem pragnienia Jezusa, oddającego Swoje życie za zbawienie świata. Jak rozumiała je Matka Teresa? Tajemnicę Bożego pragnienia objaśniała pisząc: „On, Stwórca wszechświata, poprosił Swoje stworzenie o miłość”. 

„Nieskończona tęsknota” Boga za człowiekiem przeniknęła wówczas całe jej życie i stała się ogniem, który z wielką siłą zapłonął w jej duszy. Całą sobą zapragnęła dać świadectwo tej nieskończonej miłości Boga do człowieka i temu, że w Jezusie Ukrzyżowanym Bóg objawia Swoją tęsknotę za każdym z nas. W listach do sióstr Misjonarek Miłości w 1993 r. pisała: On tęskni za tobą. Pragnie Ciebie… Moje dzieci, gdy już doświadczycie pragnienia, miłości Jezusa do was, nigdy nie będziecie potrzebować, nigdy nie będziecie pragnąć tych rzeczy, które mogą jedynie oddalić was od Niego, prawdziwego i żywego Źródła. (…) Jak zbliżyć się do Jezusowego pragnienia? Jest tu tylko jedna tajemnica: im bliżej przychodzisz do Jezusa, tym lepiej poznasz Jego pragnienie. „Nawracajcie się i wierzcie”, mówi sam Jezus. Z czego mamy się nawracać? Z naszej obojętności, zatwardziałości naszych serc. 

W tym samym roku Matka Teresa pisała list ogólny do całej wspólnoty - „List z Waranasi” - w którym otwarcie dzieliła się swoim doświadczeniem i przesłaniem, pisząc do sióstr jak matka troszcząca się o swoje dzieci z właściwą sobie czułością i wrażliwością: Jezus nie tylko was kocha, więcej nawet, On tęskni za wami. Brakuje Mu was, gdy nie przychodzicie do Niego. (…) Zawsze was kocha, nawet gdy nie czujecie się tego godne. Nawet gdy nie jesteście akceptowane przez innych, a czasem nawet przez same siebie, On jest tym, który zawsze was przyjmuje. Moje dzieci, nie musicie być inne, aby Jezus was kochał. Uwierzcie tylko - jesteście mu drogie. Przynieście do Jego stóp całe wasze cierpienie. Po prostu otwórzcie wasze serca, aby kochał was takimi, jakimi jesteście. On uczyni resztę. 

„Pójdź, bądź moim światłem” 

Jezus, udzielając Matce Teresie łaski swojego światła i miłości, jednocześnie posyłał ją do świata, aby była Jego światłem pośród ciemności dla tych wszystkich, którzy Go nie poznali i pozbawieni byli często jakiegokolwiek dowodu Bożej miłości. Matka Teresa zgodziła się dzielić nie tylko zewnętrzne ubóstwo, ale również wewnętrzną noc z najuboższymi, aby utorować w ich sercach drogę dla Światłości, którą jest Chrystus. W jej listach znajdujemy ogromne świadectwo wiary, nawet w obliczu wewnętrznego bólu i przeciwności. Matka Teresa pozwoliła się prowadzić Jezusowi i stała się dla nas świadectwem tego, jak wielkie może być zwycięstwo wiary i miłości w nas, gdy zaufamy miłości Chrystusa. 

Wezwanie do świętości 

W ostatnich latach życia Matka Teresa wzywała każdego, kogo spotykała na swojej drodze, do podjęcia wezwania do dążenia do świętości. „Chcę - postanawiam - z pomocą Bożej łaski - być święta”. I my poczujmy się zaproszeni do podjęcia tego wezwania i dążenia całym sercem do tego, aby „kochać Boga i pragnąć Go znaleźć”, do tego, aby ofiarować Mu swoje cierpienie i zaspokoić Jego pragnienie naszej miłości. 

Magdalena Książczak

Na podstawie: Joseph Langford MC, Matka Teresa. Ukryty ogień

Konferencja z "Posłania" 1/2011. Fot. Stacja7.pl