Drugie skrzypce

A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: „Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu” (Mk 1,42-45).

Pokusa znaczenia i dominacji

Każdy, kto poważnie myśli o życiu duchowym, musi walczyć z pokusą znaczenia i dominacji, pokusą pychy. Doświadczyli jej, jak czytamy w ewangeliach, nawet Apostołowie, którzy przecież wzrastali przy Jezusie. Jeśli oni zmagali się z nią, to tym bardziej my. To dążenie do wynoszenia się nad innych, do stawiania siebie na pierwszym miejscu jest wynikiem zranienia naszej natury przez grzech pierworodny, a także przez grzechy nasze i innych. Czasami pokusa ta jest tak subtelna, że trudno ją od razu dostrzec. Jezus, znając bardzo dobrze słabość naszego ducha, nie gorszy się nią, ale podaje nam lekarstwo, które jest diametralnie różne od tego, co zaleca świat. W Ewangelii wg św. Marka czytamy: Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie sługą waszym. Jeśli chcemy, żeby nasz duch wzrastał, musimy wejść na drogę służby, drogę zapomnienia o sobie. Tak jak Jezus, który, chociaż jest Panem Nieba i Ziemi, nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć. Może ktoś powie: trudna jest ta mowa, ale nie ma innej drogi, jak naśladowanie naszego Pana. Każda inna wyprowadzi nas na manowce. Jezus mówi: Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Wielokrotnie, kiedy ulegamy pokusie wielkości, myślimy, że w ten sposób znajdziemy szczęście i pokój, tymczasem okazuje się, że jest to droga donikąd. Nie znajdujemy na niej spełnienia. Jej destruktywny charakter objawia się zarówno w naszym życiu osobistym, jak i społecznym, niszcząc nasze relacje z innymi ludźmi – rodzinne, wspólnotowe.

Szukanie własnej chwały

O. Błażej Sekuła, franciszkanin, wieloletni duszpasterz, zapytany o to, co najbardziej szkodzi wspólnotom we wzroście duchowym, stwierdził, że przyczyną rozpadu wielu wspólnot jest nasza pycha, która wyraża się w nadmiernych ambicjach, szukaniu własnej chwały i znaczenia, z czego rodzi się: szemranie, nieposłuszeństwo, krytykanctwo, a w końcu podział i rozłam. To samo można chyba powiedzieć o wspólnotach małżeńskich, które też często są niszczone przez naszą pychę i szukanie swego, nawet kosztem drugiej osoby. Tom Forrest i Jose Prado Flores w książce Jezus Chrystus uzdrowiciel mojej osoby przytoczyli wypowiedź słynnego kompozytora i dyrygenta Leonarda Bernsteina na temat najtrudniejszego instrumentu w orkiestrze: Drugie skrzypce. Wszyscy chcieliby grać pierwsze skrzypce i jest bardzo mało takich, którzy z tym samym entuzjazmem i zainteresowaniem chcieliby grać drugie. Wszyscy starają się być pierwszymi skrzypcami i niewielu rozumie wagę drugich. Najsławniejsze orkiestry świata to te, które mają lepsze drugie skrzypce, podczas gdy wszyscy liczą na wspaniałe pierwsze. Bez drugich skrzypiec nie ma harmonii…, a to samo można powiedzieć o drugiej trąbce czy drugim flecie. Autorzy książki komentują to stwierdzenie, odnosząc je do życia duchowego: Rzeczywistość jest taka, że nikomu nie imponuje rola drugich skrzypiec w orkiestrze i dlatego walczy się na śmierć i życie, aby być „numerem jeden” i tak chwalić się okazanym zaufaniem, które pozwala czuć się lepszym od innych. Zatem żeby wzrastać indywidualnie i we wspólnocie, musimy iść za radą naszego Mistrza i wejść na drogę służby Bogu i ludziom, nie możemy troszczyć się tylko o własne sprawy, ale trzeba nam wydać swoje życie dla dobra tych, do których Pan nas posyła.

Sen księdza Bosko

Jak wielkie znaczenie ma pokonywanie wady pychy w naszym życiu, możemy przekonać się na podstawie nauki, jaką przekazał nam ks. Bosko. Wiele prawd o życiu duchowym otrzymywał on od Boga w snach. W jednym z nich ksiądz i jego podopieczni zostali pouczeni, jak mają się bronić przed atakami rozszalałego byka o siedmiu rogach wyrastających naokoło głowy. Byk był obrazem odwiecznego wroga dusz ludzkich – demona, a jego rogi, służące do rozszarpywania ludzi – siedmioma grzechami głównymi. Przewodnik, który prowadził księdza w śnie, powiedział, że jak tylko usłyszą ryk byka, mają paść na ziemię i leżeć tak z twarzą zwróconą do ziemi, dopóki byk nie przejdzie, bo kto się poniża, będzie wywyższony, a kto się wywyższa, będzie poniżony. Kiedy byk się zbliżył i dał się słyszeć jego straszliwy ryk, ksiądz zawołał do swoich chłopców, żeby padli na ziemię. Większość z nich wykonała polecenie swojego opiekuna, ale kilku chciało zobaczyć byka, więc pozostało w pozycji stojącej. Kiedy byk był już blisko, przewodnik powiedział, że teraz zobaczą, jakie są skutki pokory. W jednej chwili ci, którzy się uniżyli, unieśli się w górę, tak że byk nie mógł już im zrobić żadnej krzywdy. Natomiast ci, którzy się nie uniżyli, nie zostali uniesieni, ale rozszarpani przez byka. Żaden z nich się nie uratował. W dalszej części tego snu ksiądz i jego podopieczni zostali przeniesieni do pięknego kościoła, gdzie trwali na adoracji Najświętszego Sakramentu. W tym czasie zostali zaatakowani przez całe stado rozszalałych byków, które jednak nie mogły im nic zrobić, więc odeszły. Adoracja jest również aktem uniżenia naszego wybujałego „ja”, przed Tym, który Sam się uniżył dla naszego zbawienia. Jest oddaniem chwały nie sobie, ale Bogu. Dlatego ksiądz Bosko, komentując ten sen, powiedział: Przed straszliwymi uderzeniami tego piekielnego byka ratuje nas Eucharystia i pokora – podstawa oraz fundament każdej cnoty.

Zatem zamiast tracić siły i energię na czynienie z siebie centrum wszechświata, które o wszystkim decyduje i któremu inni mają być podporządkowani, posłuchajmy Słowa Bożego i nie dajmy się zwodzić złemu. Naśladujmy Jezusa, który nie pełnił woli Swojej, ale Ojca, który Go posłał. Uczmy się od Niego, jak wzrastać w miłości i trosce o innych.  

Ewa Leszczełowska

Konferencja z "Posłania" 4/2013