Zatrute strzały

Święty Ignacy, autor Ćwiczeń duchownych, przekonuje, że kształtowanie życia duchowego to proces długotrwały: Albowiem jak przechadzka i bieg są ćwiczeniami cielesnymi, tak podobnie ćwiczeniami duchowymi nazywa się wszelkie sposoby przygotowania i usposobienia duszy do usunięcia wszystkich uczuć nieuporządkowanych, a po ich usunięciu – do szukania i znalezienia woli Bożej w takim uporządkowaniu swego życia, żeby służyło dla dobra i zbawienia duszy (ĆD, 1). Zatem zerwanie z grzechem, szczególnie ciężkim, i nawrócenie to jedynie początek drogi.

Przed nami jest jeszcze czas wewnętrznego oczyszczania z nieuporządkowania, które pozostaje w sercu jako skutek grzechu, a także współpraca z łaską w rozpoznawaniu woli Bożej względem dalszego życia. Niezbędne na tym etapie jest rozeznawanie duchowe i ćwiczenie się w wierności Bogu w małych rzeczach. W ten sposób budujemy duchowy fundament życia – ponawiając codziennie nasze „tak” Jezusowi. Jak pisze o. Józef Kozłowski, reguły rozeznawania duchowego zawarte w drugim tygodniu Ćwiczeń ignacjańskich, ujawniają jakość tego „fundamentu”, stopień „zakotwiczenia się” w Bogu: Czy mamy do czynienia ze stałością wewnętrzną i wyłącznym przylgnięciem do osoby Jezusa Chrystusa […]? Czy też mamy do czynienia ze słomianym zapałem w nas, który z byle powodu (np. względów ludzkich) gaśnie, a my, ulegając miłości własnej, wycofujemy się, i często kończymy jako frustraci życiowi czy niedokończone budowle w poczuciu ludzkiego niespełnienia – „Czy jesteście aż tak nierozumni, że zacząwszy duchem, chcecie teraz kończyć ciałem?” (Ga 3,3).

Konieczna czujność

Postęp duszy po nawróceniu ku większemu dobru i jednoczenie się jej ze swym Panem jest nieraz trudem. Na tej drodze nieprzyjaciel naszego zbawienia również nie jest bezczynny. Nie rezygnuje z człowieka, który odwrócił się od grzechu, różnymi sposobami będzie więc próbował zawrócić go z drogi Bożej. Musimy pamiętać, że nasze wnętrze jest terenem poruszeń i działania różnych duchów. Powinniśmy zatem nieustannie zachowywać czujność serca, aby w czas rozpoznawać niebezpieczeństwo i mu przeciwdziałać.

Kiedy staramy się żyć w jedności z Jezusem, doświadczamy delikatnych natchnień Jego Ducha. Odczuwalna jest w nas dobroć i miłość Boga. […] Zatem jeśli trwamy w tym, co dobre, troszcząc się o coraz pełniejsze przylgnięcie do osoby Zbawiciela, pozostaje otwarte pytanie: w jaki sposób możemy być zwodzeni przez złego ducha, skoro nie ma on dostępu do duszy ludzkiej? Diabeł w takiej sytuacji będzie używał podstępów, aby zakłócić naszą wierność i trwanie przy Bogu, by zniechęcić do stałych pobożnych praktyk. Idąc pierwotnie po myśli człowieka, zacznie podsuwać mu pseudoracje i sugestie, które wydają się słuszne. Zwykle początek pokuszenia rozpoczyna się więc w myślach człowieka. Szatan mąci duchowe uporządkowanie, podsuwając myśl z pozoru dobrą, a wewnątrz pełną zatrutego jadu. Św. Jan w swoim liście przestrzega więc nie bez powodu: Umiłowani, nie każdemu duchowi dowierzajcie, ale badajcie duchy, czy są z Boga (1J 4,1a). Zatem nie każda myśl, która wydaje się dobra, będzie prowadziła do dobra. Może być ukryty w niej jakiś podstęp, który przyniesie w skutkach pomniejszenie dobra, a nawet zwiedzie ku złu. Szatan wykorzysta ku temu np. niejednoznaczność czyjegoś przekazu, przekonując do błędnej jego interpretacji, a co za tym idzie – do zakłamania jakiejś prawdy. Sposób jego podstępnego działania przedstawia św. Ignacy w jednej z reguł rozeznawania duchowego: Właściwością anioła złego jest to, że przemienia się w anioła światłości, idzie razem z duszą pobożną, a potem stawia na swoim, to znaczy podsuwa myśli dobre i święte dla takiej duszy sprawiedliwej, a potem krok po kroku stara się dojść do swego celu i wciąga duszę w swoje zakryte sidła i przewrotne zamysły (ĆD, 332). Zły duch będzie więc atakował z ukrycia, szukając miejsca, po którym nie spodziewamy się zwodzenia, będzie mamić pozorami dobra, wykorzystując także nasze słabości i nieuporządkowanie. Taka podstępna myśl - jak zatruta strzała - rozleje się w ludzkim wnętrzu i doprowadzić może do skażenia, a nawet śmierci duchowej. Często człowiek w początkowej fazie nie podejrzewa, że w danej myśli może mieć udział zły duch, dopiero po skutkach odkrywa jego podstęp.

Zatrute myśli

Przykłady manipulacji nieprzyjaciela człowieka są liczne, ale można zauważyć też wiele schematów pokuszeń diabelskich. Wśród nich są myśli o odkładaniu na coraz późniejszą porę modlitwy osobistej lub rezygnacja z częstego uczestnictwa w Eucharystii lub ze spotkań modlitewnych pod pozorem nawału obowiązków, pracy czy nauki. Innym przykładem jest pochopny wybór powołania jako owoc zniecierpliwienia oczekiwaniem na odczytanie woli Bożej względem własnego życia czy lęku przed samotnością. Wobec młodych ludzi, ale nie tylko, zły duch może stosować z kolei manipulację argumentem „wolności do samostanowienia”, przekonując do odwlekania decyzji o podjęciu obowiązków stanu, ucieczki przed odpowiedzialnością za swoje życie i szukania wyłącznie satysfakcji dla egoistycznych pragnień. W relacje małżeńskie duch zły będzie z kolei chciał zasiać ziarno rozłamu, prowokując frustracje z powodu niespełnionych oczekiwań, niezrealizowanych marzeń o idealnym związku, potęgować nadmiernie żal i wzajemne pretensje. Szatan stara się też uśpić czujność rodziców, którzy nie muszą borykać się z problemami wychowawczymi wobec swoich „ułożonych” dzieci, a pragną im zabezpieczyć dostatnie życie. W tym celu podejmują się coraz większej ilości obowiązków w pracy, a przez to stają się coraz częściej nieobecni w domu, nie dostrzegając przy tym, że dzieci niezaspokojony głód miłości zaczynają zaspokajać poza domem. Z kolei osoby trwające w swoim powołaniu, a przeżywające na tej drodze piętrzące się trudności, mogą być zwodzone argumentem, że skoro tak się dzieje, to najwyraźniej nie nadają się do tego powołania, a w konsekwencji – są kuszone do rezygnacji z obranej drogi.

Innym przypadkiem zwodzenia człowieka jest pokusa stawiania na siebie, uleganie złudzeniu o własnej mocy, postępie duchowym, a nawet samowystarczalności. Gdy w naszym życiu wewnętrznym, posłudze położymy choć na chwilę nadzieję w sobie samym, to wówczas, już po krótkim czasie przekonamy się, jak jesteśmy słabi, bardzo szybko zabraknie nam sił, opadnie pierwotny entuzjazm, dobra wola ulegnie rozleniwieniu i ogarnie nas senność względem spraw Bożych i ludzkiego dobra. Wtedy tracimy czujność wobec duchowych poruszeń, czas wypełniony jest jałowym działaniem, godziny wymykają się naszej kontroli, nawet jednej z nich nie potrafimy spędzić na modlitwie, dochować wierności łasce powołania, jak apostołowie w Ogrodzie Oliwnym. […] Są to niebezpieczne okresy w naszym życiu duchowym, które, jeśli zostaną przez nas przeoczone, spowodują erozję duchową, niszczenie naszego fundamentu, tj. stopniowe odrywanie serca od osoby Jezusa.

Odtrutka

Niebezpieczeństwo ulegania podstępom szatana dotyczyć więc może każdego, kto kroczy drogą uświęcenia. Wolna wola jest przywilejem człowieka, ale również stać się może źródłem zagrożenia duchowego. Co zatem robić, by nie ulec zwodniczym podszeptom? Jak rozpoznać, czy dana myśl jest natchnieniem Bożym? Powinniśmy nieustannie pytać Ducha Świętego, oddając Mu swoją wolę i uczucia, jaki jest Jego zamysł względem nas. Nie należy więc polegać jedynie na własnym osądzie w myśl zasady, że człowiek nie może być sędzią w swojej sprawie. Powinniśmy szukać światła w rozmowie z osobą bardziej doświadczoną w rozeznawaniu duchowym, tym samym dając sposobność do ujawnienia ukrytych intryg diabelskich. Musimy ciągle badać stan naszej duszy, szukać miejsc osłabionych i, współpracując z łaską Bożą, wzmacniać w sobie człowieka wewnętrznego. Powinniśmy też pamiętać o postawie pokory w szukaniu woli Bożej i posłuszeństwie jej, mimo niechęci naszej natury do zapierania się siebie.

Agnieszka Kozłowska

Na podstawie: o. Józef Kozłowski SJ, Śladami Ducha. Podręcznik do rozeznawania duchowego  

Konferencja z "Posłania" 2/2012