Miłosierdzie Boga wyśpiewywać będę

Nieraz zadajemy sobie pytanie, jaki jest Bóg? Kim dla Niego jestem? Jak On na mnie patrzy? Często te pytania przesycone są lękiem, bowiem nosimy w sobie zdeformowany obraz Boga. Podejrzewamy Go o to, że jest bezwzględny, surowy, że patrzy na nas z dezaprobatą, gotów wymierzać różnorakie kary za nasze występki.

Ten fałszywy obraz Boga, podsycany przez różnego rodzaju media, jest duchową chorobą rozprzestrzeniającą się w zawrotnym tempie, szczególnie w naszych czasach. Opanowuje ona dusze młodych ludzi, a nawet dzieci, sprawiając, że szukają wsparcia, miłości i szczęścia tam, gdzie ich znaleźć nie można, w ciemnej stronie rzeczywistości. Jezus zna dobrze kondycję naszego ducha, dlatego posłał do nas św. siostrę Faustynę z gorącym przesłaniem, które przypomina światu o Jego Największym przymiocie, jakim jest Miłosierdzie: Sekretarko najgłębszej tajemnicy Mojej, wiedz o tym, że jesteś [w] wyłącznej poufałości ze Mną; twoim zadaniem jest napisać wszystko, co ci daję poznać o Moim miłosierdziu dla pożytku dusz, które czytając te pisma, doznają w duszy pocieszenia i nabiorą odwagi zbliżać się do Mnie.

Jesteśmy stworzeni do Miłości i, jak pisał św. Augustyn, niespokojne są nasze serca, dopóki nie spoczną w Bogu. Sam Stwórca przyzywa nas, abyśmy przyszli do Niego i zaczerpnęli ze zdrojów zbawienia. Prosi nas, abyśmy oddali Mu każdy nasz trud, cierpienie, lęki, zniechęcenie czy poczucie bezsensu. On to wszystko przemieni i napełni nas Swoim życiem. Święta siostra Faustyna napisała w Dzienniczku: Dziś w dłuższej rozmowie z Panem powiedział mi: — „Jak bardzo pragnę zbawienia dusz. — Moja najmilsza sekretarko, napisz, że pragnę przelewać Swe Boskie życie w dusze ludzkie i uświęcać je, byle one zechciały przyjąć moją łaskę. Najwięksi grzesznicy dochodziliby do wielkiej świętości, gdyby tylko zaufali Mojemu miłosierdziu. Przepełnione są wnętrzności Moje miłosierdziem i rozlane jest [ono] na wszystko, com stworzył. Moją rozkoszą jest działać w duszy ludzkiej, napełniać je Swoim miłosierdziem i usprawiedliwiać ją. Królestwo Moje na ziemi jest — życie Moje w duszy ludzkiej. Napisz, sekretarko Moja, że kierownikiem dusz jestem Ja Sam bezpośrednio — a pośrednio prowadzę je przez kapłana i każdą prowadzę do świętości drogą Mnie tylko wiadomą”.

Tym, co oddala nas od Boga, co sprawia, że czujemy się niegodni relacji z Nim, że chowamy się przed Nim, jest grzech. Grzech i słabość naszego ducha sprawiają, że boimy się przyjść do Jezusa, nawet wtedy gdy doświadczamy już bolesnych skutków naszej nieprawości w postaci utraty poczucia godności, zniszczonych relacji, poczucia osamotnienia i izolacji. Ten lęk podsyca w nas zły duch. Utwierdza nas w kłamstwie, że nie ma dla nas ratunku, że jesteśmy odrzuceni przez Boga. Tymczasem Jezus mówi do świętej Faustyny: Napisz, córko Moja, że jestem miłosierdziem samym dla duszy skruszonej. Największa nędza duszy nie zapala Mnie gniewem, ale się wzrusza Serce Moje dla niej miłosierdziem wielkim. W innym miejscu czytamy: Napisz: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im, czego pragną.

Jezus przez siostrę Faustynę uczy nas, jak z dziecięcą ufnością zbliżać się do Niego, nawet wtedy, gdy czujemy swoją nędzę i słabość. Powiedział jej, że naczyniem, którym możemy czerpać ze zdrojów miłosierdzia, jest ufność, zaufanie Bogu i Jego miłości. Św. Faustyna pisała: Uciekam się do Twego miłosierdzia, Boże łaskawy, któryś sam jeden jest tylko dobry. Choć nędza moja wielka i przewinienia liczne, jednak ufam miłosierdziu Twemu, boś jest Bóg miłosierdzia i od wieków nie słyszano ani nie pamięta ziemia, ani niebo, by dusza ufająca miłosierdziu Twemu została zawiedziona. O, Boże litości, Ty sam jeden usprawiedliwić mnie możesz i nie odrzucisz mnie nigdy, gdy się udaję skruszona do miłosiernego Serca Twego, u którego nikt nie doznał odmowy, choćby był największym grzesznikiem. Jezus nikogo nie odrzuca, nikim się nie brzydzi, nawet największym grzesznikiem. Do każdego przychodzi z otwartym Sercem. To nasza pycha, duma czy zraniona miłość własna zamykają nas na Jego łaskę. A przecież wystarczy tylko otworzyć swoje serce, przyjąć Jego dobroć i miłość. Oddać Mu swój grzech i słabość, a On w Swojej hojności nie da się prześcignąć. Czasem trzeba pokonać fałszywy wstyd, który długi czas może trzymać nas z dala od źródła Wody Żywej, którą Jezus wylewa na nas poprzez sakramenty. Dziś powiedział mi Pan: „Córko, kiedy przystępujesz do spowiedzi świętej, do tego źródła miłosierdzia mojego, zawsze spływa na twoją duszę Moja Krew i Woda, która wyszła z serca mojego, i uszlachetnia twą duszę. Za każdym razem, jak się zbliżasz do spowiedzi świętej, zanurzaj się cała w Moim miłosierdziu z wielką ufnością, abym mógł zlać na duszę twoją hojność swej łaski. Kiedy się zbliżasz do spowiedzi, wiedz o tym, że ja sam w konfensjonale czekam na ciebie, zasłaniam się tylko kapłanem, lecz sam działam w duszy. Tu nędza duszy spotyka się z Bogiem miłosierdzia. Powiedz duszom, że z tego źródła miłosierdzia dusze czerpią łaski jedynie naczyniem ufności. Jeżeli ufność ich będzie wielka, hojności mojej nie ma granic. Strumienie mej łaski zalewają dusze pokorne. Pyszni zawsze są w ubóstwie i nędzy, gdyż łaska Moja odwraca się od nich do dusz pokornych”.

Wielu jest tych, którzy mogą razem ze świętą Faustyną zaświadczyć, jak wielkie jest miłosierdzie Pana, tych, którzy dzięki Jego łasce zostali wyrwani z ciemności i przyprowadzeni do Jego przedziwnego światła. Jezus przynagla każdego z nas, żebyśmy przyszli do Niego, bo poza Nim nie ma dla nas dobra. Po co marnować swoje siły i zdolności na coś, co w konsekwencji będzie destrukcyjne dla naszego życia? Lepiej zbudować swoje życie na skale, którą jest Chrystus.  

Ewa Leszczełowska

Konferencja z "Posłania" 4/2014