Wybrane strategie nieprzyjaciela

Księga Nehemiasza opisuje odbudowę Jerozolimy wraz z jej świątynią po przybyciu Żydów z niewoli babilońskiej. Kiedy repatrianci przystąpili do tego zadania, zdali sobie sprawę z rozlicznych trudności. Odbudowa wymagała ciężkiej i ofiarnej pracy, trudzono się przy niej od świtu aż do zmierzchu. Ponadto ludy zamieszkujące w sąsiedztwie odnosiły się bardzo wrogo do odbudowy. Postanowiły zatem razem walczyć przeciw Jerozolimie.

Najpierw budujący spotkali się z drwinami i obelgami, kiedy jednak nic to nie dało i prace były kontynuowane, wówczas zaplanowano zbrojny napad. Izraelici dowiedzieli się o tym i podjęli odpowiednie działania, aby w razie konieczności być gotowymi do prowadzenia walki. W Księdze Nehemiasza czytamy: Odtąd tylko połowa moich ludzi zajęta była pracą, a druga połowa miała włócznie, tarcze, łuki i pancerze; a wodzowie stali za całym domem judzkim odbudowującym mur. Dźwigający ciężar również byli uzbrojeni: jedną ręką wykonywali pracę, a drugą trzymali oszczep. A co do murarzy, to każdy, mając miecz swój przepasany u boku, budował (4,10-12). W ten sposób został udaremniony podstęp nieprzyjaciół, a mury Jerozolimy zostały odbudowane.

Ten biblijny opis odbudowy świątyni możemy odnieść do naszego życia duchowego. Każdy z nas jest świątynią Ducha Świętego, która została - tak jak świątynia jerozolimska - zniszczona przez naszą niewierność i grzech. Bóg chce nas odbudować, przywrócić pierwotną piękność, ale potrzebuje naszej współpracy. Księga Nehemiasza poucza nas, że w dziele odbudowy świątyni naszych serc napotkamy wiele trudności. Będziemy musieli podjąć walkę duchową, bo nieprzyjaciel natury ludzkiej będzie próbował na różne sposoby zawrócić nas z drogi wiary. Aby odciągnąć nas od Boga, zastosuje rozmaite taktyki. Bardzo ważne w życiu duchowym jest poznać jego sposób działania. Św. Ignacy z Loyoli opisał strategie działania złego w regułach rozeznawania duchowego. Przyjrzyjmy się trzem z nich, wybranym z I tygodnia ćwiczeń duchowych.

STRATEGIA I

Reguła 12. Nieprzyjaciel zachowuje się jak kobieta, która ma słabe siły, ale mocne chęci. Właściwością kobiety jest, że kiedy podczas kłótni z jakimś mężczyzną ten się okaże być silnym, traci ducha, i ratuje się ucieczką, a kiedy jest przeciwnie i mężczyzna traci ducha i ucieka, ogromnie wzrasta gniew, mściwość i gwałtowność kobiety. Tak też nieprzyjaciel słabnie i traci ducha i ucieka ze swymi pokusami, jeżeli osoba ćwicząca się w sprawach duchownych nieustraszenie się opiera pokusom nieprzyjaciela, postępując w całkiem odwrotny sposób. A jeżeli przeciwnie: człowiek odprawiający ćwiczenia zaczyna odczuwać trwogę i tracić ducha, kiedy cierpi pokusy, nie ma tak dzikiego zwierzęcia na powierzchni ziemi, jak nieprzyjaciel ludzkiej natury, kiedy realizuje swoje przewrotne zamiary z tak wielką złośliwością.

Reguła dwunasta jest właściwie komentarzem i rozwinięciem myśli zawartej w Liście św. Jakuba: Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was (4,7). Św. Ignacy mówi w niej, że diabeł jest mistrzem mistyfikacji, że tak naprawdę jest słaby i zwycięża tylko tych, którzy dają się zastraszyć. Kiedy jednak przeciwstawiamy się mu, ucieka. Diabeł atakuje nas często przez wzbudzanie lęku. Przedstawia różne czarne scenariusze. Konstruuje je tak, że wydają się bardzo realne, ponieważ zna historię naszego życia, nasze słabości, obawy, zranienia. Jeśli damy się zwieść i, zamiast zawierzyć Bogu, ulegniemy tym lękom, zły duch będzie w nas wzbudzał kolejne i kolejne. W konsekwencji nie wzrastamy w wolności dzieci Bożych, a stajemy się niewolnikami, którzy próbują zaklinać rzeczywistość. Św. Ignacy i św. Jakub mówią, że jest tylko jeden sposób, by pokonać złego: trzeba przylgnąć do Boga i nie dać się zastraszyć, bez względu na okoliczności. Nie możemy pozwolić, żeby naszym życiem kierował lęk. W żadnej sytuacji, nawet tej najtrudniejszej, nie jesteśmy sami. Jest z nami Bóg i On nas poprowadzi. Maria Jurczyńska, kiedy ktoś zamartwiał się jakąś trudną sytuacją, zadawała mu pytanie: „Czy Pan Bóg o tym nie wie?”. To pytanie również powinniśmy sobie zadawać, ilekroć jesteśmy kuszeni do zniechęcenia czy utraty nadziei. Ono może wyrwać nas ze skoncentrowania na sobie i problemach, by zaufać Bogu i zawierzyć Mu swoje życie.

Regułę tę możemy również odnieść do sytuacji pokusy w naszym życiu. Trzeba wtedy unikać postawy niejednoznacznej, niejasnej, wchodzenia w dialog ze złem. Należy odrzucić zło z całą mocą, by nie dać się mu uwikłać. Pokusę najłatwiej pokonać na początku, kiedy tylko ją rozpoznamy, np. gdy otrzymujemy korzystną materialnie propozycję, ale z drugiej strony wiemy, że jest ona nieuczciwa. Najlepiej odrzucić ją od razu, zanim się w nas rozpanoszy i nabierze siły. Nie będziemy wtedy tracić czasu na często jałowe rozważania wszystkich za i przeciw, np. że „to jest tylko trochę nieuczciwe”, albo „jak się wzbogacę, to dam ofiarę na biednych” itp. Musimy przeciwstawić się złu, nie możemy karmić pokusy. Takie szybkie odrzucenie jej sprawia, że ona umiera w nas i stajemy się wolni.

STRATEGIA II

Reguła 13. [Nieprzyjaciel] zachowuje się podobnie jak uwodziciel, który chce być ukryty i nie ujawniony. Człowiek przewrotny, który słowami wypowiadanymi w złym celu przyciąga do siebie córkę jakiegoś dobrego ojca albo żonę jakiegoś dobrego męża, pragnie, by jego słowa i namowy pozostały w ukryciu, i przeciwnie: bardzo mu się nie podoba, jeżeli córka ojcu, a żona mężowi swemu ujawni jego puste słowa i przewrotny zamiar, łatwo bowiem zrozumie, że nie będzie mógł doprowadzić do końca tego, co zaczął. Podobnie [postępuje] nieprzyjaciel natury ludzkiej, bo kiedy podsuwa duszy ludzkiej swoje chytre namowy, chce i pragnie, by je w tajemnicy przyjęto i zachowano. Kiedy jednak [człowiek] wyjawi je swemu dobremu spowiednikowi albo innej osobie duchownej, która umie rozpoznać jego podstępy i złośliwości, bardzo mu się to nie podoba, uświadamia sobie bowiem, że nie będzie mógł doprowadzić do końca złośliwości rozpoczętej, ponieważ jego oczywiste podstępy odkryto.

Nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie, dlatego tak istotne jest, by radzić się w sprawach naszego życia duchowego osób duchowych. Szczególnie jest to ważne w sytuacji dokonywania jakichś wyborów, przeżywania dylematów czy pokus. Król Salomon słynął w całym świecie ze swej mądrości, a jednak sprzeniewierzył się Bogu, poddając się wpływowi swoich pogańskich żon. Historia ta pokazuje, że możemy dawać najlepsze rady innym, ale w swojej sprawie dać się łatwo zwieść. A to dlatego, że często brak nam wolności wobec własnej osoby, krepują nas względy ludzkie, a ostrość widzenia jest zacierana przez nieuporządkowania naszego serca. Duch zły to wie i dlatego nakłania nas do tego, by z nikim nie dzielić się swoimi problemami. Wie on również i to, że człowiek w pojedynkę jest dużo łatwiejszy do pokonania. W Księdze Nehemiasza czytamy, że kierujący pracą odbudowy murów Jerozolimy Nehemiasz, w obliczu niebezpieczeństwa, ustanowił system ostrzegania, tak by w razie ataku nieprzyjaciela Izraelici mogli się zgromadzić, by wspólnie dać odpór przeciwnikowi. I rzekłem do możnych, do zwierzchników i do reszty ludzi: „Praca jest różnorodna i rozległa, a myśmy rozdzieleni na murze, jeden z dala od drugiego. Na miejscu, gdzie usłyszycie głos trąby, tam się przy nas zgromadźcie! Bóg nasz będzie za nas walczył” (4,13-14). Nikt z nas nie jest samotną wyspą, jesteśmy darem jeden dla drugiego. Dlatego powinniśmy uczyć się w prostocie serca swoje problemy polecać innym, tym, których Bóg nam daje do pomocy. Wymaga to od nas postawy pokory, diabeł może nas bowiem kusić do samowystarczalności, możemy odczuwać bunt w sercu: „Nikt mi nie będzie mówił, co mam robić”. Oczywiście nie chodzi o to, by ktoś nami sterował, bo decyzje musimy podejmować sami, ale przecież dobrze jest zasięgnąć rady, tak jak szukamy jej u specjalistów w innych sferach naszego życia, np. finansowych czy zdrowotnych.

Ta reguła okazuje się szczególnie trudna do zastosowania dla osób zamkniętych w sobie. Ten brak otwartości często jest wynikiem doznanych w przeszłości zranień. Osoby te, wzrastając w środowisku, w którym ich pragnienia i potrzeby były ignorowane czy wręcz ośmieszane, nauczyły się, że muszą sobie w życiu radzić same, że nie mogą na nikogo liczyć. Przy próbie otwarcia się zły duch wzbudza w nich obawę przed tym, co inni sobie o nich pomyślą oraz że się ośmieszą. Jednak zastosowanie tej reguły będzie dla nich lekarstwem, może z początku trochę gorzkim, ono jednak wyprowadzi ich z głębokiej izolacji, w której żyją i która jest dla nich duchowym więzieniem.

Trzeba podkreślić, że św. Ignacy mówi, żeby szukać rady u odpowiedniej osoby: dobrego spowiednika albo osoby, która umie rozpoznać podstępy i złośliwości złego ducha. Zdarzają się sytuacje, że osoba zwierza się ze swoich trudności komuś, kto nie może jej pomóc - bo ma np. taki sam problem i też nie wie, jak sobie z nim poradzić - jednocześnie bardzo trudno przychodzi jej otworzyć się przed kimś, kto byłby w tej sytuacji pomocny. Różne są przyczyny takiego postępowania. Mogą to być: fałszywy wstyd, obawa przed odrzuceniem, a czasem to, że tak w głębi serca nie chcemy nic w naszym życiu zmienić, nie jesteśmy na to gotowi, czy jest nam z tym problemem w pewnym sensie dobrze. Oczywiście zły duch wykorzystuje te słabości, aby oddalić nas od Boga i od osób, którymi On chce się posłużyć.

STRATEGIA III

Reguła 14. [Nieprzyjaciel] zachowuje się podobnie jak dowódca, który chce zwyciężyć i zebrać łup. Dowódca bowiem i wódz wojska zakłada obóz i po zbadaniu sił i położenia zamku atakuje go od najsłabszej strony. W podobny sposób [postępuje] nieprzyjaciel natury ludzkiej: krąży, bada ze wszystkich stron wszystkie nasze cnoty teologalne, główne i moralne i atakuje nas oraz próbuje zwyciężyć tam, gdzie nas znajdzie słabszymi i gdzie nam więcej brakuje do zbawienia wiecznego.

We wzroście duchowym bardzo ważne jest, żeby poznać swoje słabe strony, bo one będą wykorzystane przez złego ducha. W Księdze Nehemiasza czytamy: I wyruszyłem nocą przez Bramę nad Doliną, potem obok Źródła Smoczego do Bramy Śmietników; i badałem mury Jerozolimy, które miały wyłomy, a bramy jej były strawione ogniem. (…) I szedłem nocą wąwozem w górę i badałem mur (2,13-15). Jak Nehemiasz obchodził mury Jerozolimy, żeby zbadać, w którym miejscu są najsłabsze, tak samo musimy odkrywać swoje wady, złe skłonności i nawyki. To one są często przyczyną naszych upadków. Kiedy już poznamy te słabe miejsca, będziemy musieli je umocnić, jak Nehemiasz wzmacniał mury Jerozolimy: Wtedy w punktach zagrożonych wyznaczyłem poza murem szereg kryjówek i umieściłem tam lud według rodów z mieczami, włóczniami i łukami. Gdy widziałem, [że się boją], wstałem i rzekłem do możnych, do zwierzchników i do reszty ludu: „Nie bójcie się ich! Na Pana wielkiego i strasznego pamiętajcie i walczcie za braci swoich, za synów swoich i córki, za żony swoje i domy!” (4,7-8). Wiele jest słabości i wad, które mogą być zaatakowane przez złego. Wymownym przykładem może tu być postawa lenistwa, umiłowania wygody i unikania trudu. Uleganie tym słabościom prowokuje różne grzechy. Zły wykorzystuje naszą bezczynność czy umiłowanie przyjemności, by zasiewać swoje zatrute ziarna. Podsuwa nam różne pokusy, które mają osobie znudzonej dostarczyć przyjemności czy rozrywki. Może też działać na naszą psychikę przez obniżanie nastroju, podsuwanie czarnych scenariuszy, pogłębianie myśli depresyjnych, czy odczuwania bezsensu życia.

Tendencja do izolacji jest kolejną postawą, która otwiera nas na działanie złego. Są osoby, które z powodu licznych zranień nauczyły się żyć w izolacji i przyzwyczaiły się do niej. Mimo że Bóg wyprowadza ich z tej samotności, to jednak czasem zdarza się, że powracają one do tego stanu, wpadają weń jak w utarte koleiny, a to wykorzystuje zły duch. Kiedy człowiek jest wyizolowany, łatwiej naraża się na jego podstępy. Diabeł podsuwa takiej osobie cały zestaw negatywnych myśli. Mogą to być myśli negujące własną osobę, inne osoby, myśli podważające sens tego, co się robi i inne. Trudno jest się samemu obronić przed tym nawałem zła. Skuteczną i można powiedzieć, że jedyną pomocą w wyjściu z tej opresji jest przerwanie izolacji poprzez otwarcie się na Boga i innych ludzi.

Są osoby, które nadmiernie się troskają i niepokoją, nawet o sprawy, które ich bezpośrednio nie dotyczą. Dobrze jest zobaczyć w sobie taką skłonność, bo w różnych sytuacjach zły duch będzie powiększał te obawy, siejąc niepokój i zamieszanie. Nie można dać się wtedy zwieść, bo gdy emocje opadną, zwykle okazuje się, że jest to burza w szklance wody.

Nie sposób wymienić wszystkich słabości i wad, które mogą być zaatakowane przez złego. Nieprzyjaciel natury ludzkiej może wykorzystać w nas każde nieuporządkowanie, jeśli nawet nie skłoni nas od razu do grzechu, to przez wiele lat może trzymać na uwięzi naszych pożądliwości, np. nadmiernej chęci posiadania, znaczenia czy nieuporządkowanych relacji. Sytuacja ta sprawi, że nie rozwiniemy się duchowo, a staniemy się duchowymi karłami.

Na koniec należy podkreślić, że w tej pracy nad sobą - poznania siebie, odkrywania podstępów nieprzyjaciela, pokonywania złego - nie jesteśmy sami. To Jezus przez Swego Ducha będzie nas prowadził, oświecał i umacniał. To On jest naszą siłą i w Nim jest nasze zwycięstwo. Zatem nie uciekajmy przed prawdą o nas samych, która przede wszystkim mówi, że jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga, chociaż zdajemy sobie sprawę również z tego, że jest w nas wiele nędzy i słabości. Duch Święty pokazuje nam je oczywiście nie po to, by nas umniejszyć, ale byśmy oddali  je Jezusowi i w Jego mocy mogli je pokonać.  

Ewa Leszczełowska

Konferencja z "Poslania" 2/2014