Duch Święty unosił się nad wodami

Wczoraj widzieliśmy moc Słowa, którym się żyje i które przemienia tego, który je głosi, Słowa, którego podsumowaniem są znaki. Słyszeliśmy również wczoraj świadectwo misjonarza ze Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia. Z człowieka żyjącego w świecie alkoholu i narkotyków stał się świadkiem Słowa Bożego. Dziś chcemy zrobić krok dalej, żeby później w tych dniach móc kroczyć i ewangelizować.

W Księdze Rodzaju czytamy: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami (Rdz 1,1-2). Widzimy tu dwie rzeczywistości: ziemię, która jest bezładem i pustkowiem, a z drugiej strony – Ducha Bożego. Wielu z was obawia się dzisiejszego społeczeństwa – ziemi, która jest bezładem, bez życia, smutna. Znacie np. w waszych szkołach takich młodych, którzy biorą narkotyki. Spotkaliście Jezusa Zbawiciela - a z drugiej strony jest wasz przyjaciel, którego znacie od urodzenia i który np. jest uzależniony od narkotyków. Jesteśmy tutaj, żeby ewangelizować, a z drugiej strony mamy Woodstock.

Niestety, wielu z nas ma wrażenie śmierci, smutku, braku życia. Któregoś dnia głosiłem w pewnej diecezji i zobaczyłem na ołtarzu kartkę z intencjami niedzielnymi. Było na niej napisane: „Dziś jest dzień Ducha Świętego, dzień święta, dzień radości. Duch Święty spoczął na Apostołach, ale… wy nie powinniście oczekiwać niczego takiego”. Musimy być uważni, ponieważ dzisiaj społeczeństwo próbuje nas zniechęcić, zniszczyć, zasmucić. W dokumentach, które są przygotowaniem do najbliższego synodu, widać ogromne pragnienie Nowej Ewangelizacji. Jednak cały świat pyta: „Co mamy robić? Fanatyzm, ideologie, narkotyki, cierpienie… naprawdę wygląda to tak, jakby ziemia była bezładem”. Ale jak zawsze, Słowo Boże jest wielkie. Dziś czytamy w Księdze Rodzaju: Duch Boży unosił się nad wodami. Powinniśmy wierzyć, że On jest tutaj, ponad nami i jest Tym, który daje impuls. On pozwala przemienić rzeczywistość smutku w radość. Wychodząc ewangelizować, powinniście mieć swoisty paraliż uśmiechu. Powiedz do osoby, która jest obok ciebie: „Nie boję się! Nie jestem smutny! To prawda, że ziemia jest bezładem, bez wody, smutna. Ale my powinniśmy być drzwiami światła dla Ducha, który się unosi!”.

Niedawno w Rio de Janeiro zrobiliśmy misje w dwóch ogromnych miejscach, do których w przyszłym roku przyjedzie papież Benedykt XVI. Nasi misjonarze głosili Słowo Boże, w namiocie trwała adoracja Najświętszego Sakramentu. Było to blisko centrum, tam, gdzie jest największy dworzec kolejowy. Ktoś, kto wysiadał z pociągu i wychodził ze stacji, widział Najświętszy Sakrament, modlących się misjonarzy i… podchodził i prosił: „Pomódl się za mnie!”. Jeśli jakaś staruszka miała zdjęcie dziecka czy wnuka, podkładała je pod ręce kapłana, ponieważ chciała, aby również dzieci zostały pobłogosławione. Przyszedł też tam pewien młody człowiek, który przez pół roku szukał pracy. Płakał, ponieważ rodzina nie miała chleba do jedzenia. „Módlcie się za mnie, żeby Pan Bóg dał mi pracę”. W czasie, gdy się modliliśmy za niego, zadzwonił telefon. Kiedy go w końcu odebrał, jego żona powiedziała, że właśnie przedzwoniono z pewnego biura, żeby… przyszedł następnego dnia do pracy! Podeszliśmy do człowieka, który był smutny, poprosił o modlitwę, a Duch Święty zadziałał. Będziecie mieli te same doświadczenia. W Sao Paolo, w Brazylii wyszliśmy o pierwszej w nocy, żeby odwiedzić pewnych narkomanów w centrum miasta. Spotkaliśmy tam dzieci ulicy, siedziały więc z nami. W pewnym momencie przyszedł olbrzym, cały w tatuażach, i powiedział do nas: „Kto wam pozwolił przychodzić tutaj, do centrum? Ja tu jestem szefem handlu narkotykami! Powinniście najpierw zapytać mnie o pozwolenie, żeby wejść tutaj! Wynoście się stąd!”. Zlękliśmy się, ale zapytaliśmy: „Czy możemy się trochę za ciebie pomodlić?”. „Tak, tak, oczywiście… modlili się za mnie już jacyś spirytyści, wyznawcy Makumby itd.…”. Pomodliliśmy się więc za niego i… spoczął w Duchu Świętym. Jego towarzysze złapali za broń, ale tłumaczyliśmy im, że on nie umarł, tylko jest z Duchem Świętym. Kiedy się podniósł, pytał: „Gdzie On jest? Gdzie On jest?”. „Kto?”. „Ten mężczyzna ubrany na biało, z długimi włosami, który mówił do mnie »Kocham cię«”. „To był Jezus!”. „Kto to jest Jezus?”. Nawet nie wiedział, kim On jest… Nakazał potem wszystkim swoim wspólnikom, żeby stanęli w kolejce do modlitwy. Jak więc widzicie, ziemia może być pustkowiem, pełnym smutku – w Sao Paolo na ulicy żyje co najmniej 16 000 osób, w tym 4000 dzieci! - ale Duch Święty unosi się nad nią! Zapytaj osobę, która jest obok Ciebie: „wierzysz w to?”. Chyba nie wierzycie, jesteście smutni: „Eee… Jezus nic nie czyni… eee… księża mnie nie słuchają… cały świat jest pełen narkotyków… prostytutek… eee… będziemy ewangelizować…”. Wy, młodzi, zamiast tego narzekania powinniście mieć paraliż uśmiechu.

Ziemia była bezładem. Tak może być, ale Duch Boży unosił się nad rzeczywistością. Wierzysz w to? Powiedz do osoby obok ciebie: „Dlaczego masz taką brzydką twarz?”. A teraz powiedz: „Jesteś wspaniałością w oczach Boga!” Powiedz ze mną: „Jestem cudowny w oczach Boga!”. Doświadczycie tej wspaniałości. Smutek waszych przyjaciół, ich życie będzie przemienione przez waszą radość, szczęście, pewność Ducha Świętego.

Byliśmy na rekolekcjach dla kapłanów w Koszalinie. Przyjechali księża: „Dwa osły z Włoch mają do nas przemawiać”. Mówiliśmy do 300 księży – niejeden chrapał, ale w miarę, jak zaczynaliśmy mówić, widzieliśmy, że tylko Duch Święty może tu zadziałać. Rektor seminarium chrapał. Gdy Duch Święty zaczął się unosić nad głowami, ks. rektor zaczął się budzić. Zobaczyłem jego otwarte oczy i powiedziałem sobie: „Ziemia może być bezładem, ale jest Duch Święty”. Na trzeciej konferencji rektor był pobudzony. Na czwartej razem z biskupem miał spoczynek w Duchu Świętym. Ziemia może być bez życia. Kościół może być bez życia. Ale Duch przyprowadził was tutaj, aby tchnąć w was nowe życie, Jego radość. Idźcie i odnawiajcie wszystko! Wydaje się, że wszystko jest zatrzymane, ale życie rodzi się, wypływa poprzez was. A pożywką dla tego ognia jest działanie w was Ducha Świętego.

o. Antonello Cadeddu

Konferencja wygłoszona 29 lipca 2012 r. podczas I Kongresu Nowej Ewangelizacji w Kostrzynie nad Odrą, zamieszczona w "Posłaniu" 2/2013