Musimy biec, aby ewangelizować

Jesteśmy w niebie. Pewnego dnia święty Piotr zobaczył w niebie coś bardzo dziwnego: przebywało tam wielu ludzi, którzy nie byli zapisani w księdze świętych. Zawołał więc wszystkich aniołów stróżów i powiedział: „Ile razy mówiłem do was, żebyście nie pozwalali wejść nikomu bez mojej wiedzy!?”. Odparli: „Święty Piotrze, jesteśmy całkowicie posłuszni, nikt nie wszedł tutaj bez pozwolenia”.

Święty Piotr mówił do siebie: „Aniołowie przecież nie mogą kłamać”, jednak codziennie widział, że do nieba przychodziło o wiele więcej ludzi, niż tych, których wpuszczał. Postanowił więc odkryć, co takiego się tam dzieje. Tej nocy zamknął drzwi do nieba na trzy spusty, schował się i czekał, mówiąc: „Chcę zobaczyć, czy jest ktoś, kto nocą wpuszcza dusze do nieba”. O pierwszej w nocy po cichutku przekradła się… Maryja, popatrzyła na prawo, na lewo i powiedziała: „Dzięki Bogu, nie ma tutaj św. Piotra, mój Syn, Jezus śpi, a św. Józef, mój mąż, poszedł pracować w domu Boga Ojca!”. Podeszła do drzwi i próbowała je otworzyć. „O nie! Piotr zamknął bramę! Ale wiem, co zrobić”. Podeszła do okna, otworzyła je i powiedziała do wszystkich dusz: „Wejdźcie, wejdźcie!”.

Maryja zawsze znajduje sposób, byśmy mogli wejść do nieba. Jako nasza Mama kocha wszystkich i chce, by każdy wszedł do nieba. Dzisiaj jest święto Nawiedzenia Matki Bożej. Maryja otrzymuje zwiastowanie Archanioła Gabriela i co wtedy robi? Nie siada przed telewizorem, żeby obejrzeć brazylijską telenowelę, ale idzie z pośpiechem do Elżbiety. Czy Maryja, kiedy tylko otrzymała tę wiadomość, powiedziała: „Jestem lepszą niż inne kobiety, pozostanę teraz w kaplicy i będę się modliła. Duch Święty dał mi tę radość, aby zrodzić Jezusa, który jest w moim łonie, więc teraz usiądę i będę się modliła”? Nie. Maryja, kiedy przyjęła Jezusa do Swego łona, pobiegła bardzo szybko do Elżbiety. Pokonała dystans około 15 km. Maryja biegła. Musimy bardzo uważać. Powinniśmy biec, powinniśmy mieć ogień w sercu. Musimy biec, aby ewangelizować. Nie możemy siedzieć rozłożeni na kanapie, patrząc na telenowelę brazylijską, bo w tym mieście uniwersyteckim jest ponad 80 tysięcy młodych. Jeśli nie będziemy ich ewangelizować, biegnąc z pośpiechem, ryzykujemy, że się pogubią w narkotykach, w alkoholu i seksie. To jest nasza odpowiedzialność. Musimy biec, z pośpiechem, bez względu na wiek. W tych dniach powinniśmy przypomnieć sobie łaskę, którą otrzymaliśmy, aby chcieć biec, aby poruszyć  młodych, zorganizować koncerty na placach, tańczyć z Jezusem. Mamy głosić Słowo Boże z uśmiechem na ustach, mamy mieć tym ogniem rozpalone serca. Wygońmy smutek z naszych serc, bo nie warto być smutnym. Chrześcijanin powinien być osobą, która się raduje.

Kilka dni temu głosiliśmy rekolekcje w Białymstoku. W pierwszym rzędzie siedziała pani, która miała około 150 lat. I kiedy modliliśmy się za nią, zaczęła się śmiać. Została zawładnięta śmiechem Ducha Świętego. Wydawała się być jedenastoletnią dziewczynką. Musimy zniszczyć demona smutku, który patrzy nam w oczy i mówi: „Nie warto… Popatrz na swoją przeszłość. Straciłeś wszystko… Jezus nie daje Ci radości…”. Demon próbuje wejść z cierpieniem do naszych serc, żeby wprowadzić tam smutek, zgorzkniałość. A dzisiaj mamy wyjść z tego miejsca, śmiejąc się jak tamta pani.

Maryja pobiegła więc na spotkanie z Elżbietą. A ona powiedziała: „Maryjo, kiedy Cię zobaczyłam, mój syn, którego noszę w moim łonie, poruszył się z radości, skoczył z radości, bo otrzymał Ducha Świętego”. Wtedy Maryja rzekła: „Wielbi dusza moja Pana, bo spojrzał na uniżenie Swojej służebnicy. Wszystkie narody będą nazywać Mnie błogosławioną. Moja dusza się raduje” (por. Łk 1, 46-55). Kiedy widzę wasze smutne twarze, oznacza to, że demon wami zawładnął. Macie zawsze się radować. Maryja biegła z pośpiechem, a ten, kto biegnie, pokazuje zazwyczaj, że jest szczęśliwy. Dzisiaj mamy być radośni!

o. Antonello Cadeddu 

Konferencja wygłoszona 31 maja 2013 r. w Toruniu podczas rekolekcji Duch Święty zstąpi na was i otrzymacie Jego moc, opublikowana w "Posłaniu" 1/2014