Nowe życie w Duchu Świętym

Wigilia Zesłania Ducha Świętego to dla wielu wspólnot i całego Kościoła czas czuwania. Dlaczego w tę noc gromadzimy się, aby się wspólnie modlić? Czuwamy, by wypraszać dla nas, naszych bliskich, wspólnoty, parafii, Ojczyzny i całego Kościoła Ducha Świętego, bez którego nic nie jesteśmy w stanie uczynić.

Zbieramy się, aby z Maryją, która trwała na modlitwie z Apostołami w Dniu Pięćdziesiątnicy, oczekiwać we wspólnocie nowego wylania, nowego napełnienia Duchem Świętym. Nie wspominamy jedynie wydarzenia historycznego, ale oczekujemy, że również w tę noc wypełni się obietnica, którą daje nam w Swym Słowie Bóg: Wreszcie zostanie wylany na nas Duch z wysokości. Wtedy pustynia stanie się sadem, a sad za las uważany będzie (Iz 32,15). Jesteśmy zaproszeni, aby usłyszeć i przyjąć Słowo Pana: Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy […]. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! […] Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód (Iz 35, 1-4.6b-7a).

To Duch Święty jest Ożywicielem, Odnowicielem, On jest strumieniem Wody Żywej, którym pragniemy zostać napełnieni, aby umocnić naszą wiarę, pokrzepić osłabłe ręce, wzmocnić omdlałe kolana. Jeśli doświadczamy w swoim życiu pustki, jeśli jesteśmy jak step wypaleni życiowo, duchowo, wtedy pragniemy tego ożywczego, odnawiającego tchnienia Ducha Świętego, który ma moc przywrócić nas do życia.

Modlimy się i czuwamy, aby ten Duch, który spoczął na zalęknionych Apostołach zgromadzonych w Wieczerniku, wylał się także na nas i tak jak uzdolnił Swoją mocą Piotra, który niegdyś zaparł się Pana, dał także nam łaskę głoszenia radosnej wieści o Jezusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym jako jedynym Panu i Odkupicielu. To do nas Pan kieruje dziś Słowa, jak do Nikodema: „Potrzeba ci się powtórnie narodzić!”. Co oznacza to wezwanie? Co w konkrecie mojego życia znaczy narodzić się na nowo? Oznacza to doświadczyć osobistego spotkania z Jezusem i przebywać w nieustannej obecności i bliskości swego Boga. Możemy zadać dziś sobie pytanie: czy jestem człowiekiem spotkania z Jezusem? Spotkać Jezusa to spotkać miłość przebaczającą, rozpoznać Tego, który nas zna i wzywa po imieniu, który zna prawdę o nas, który nas podnosi i okazuje miłosierdzie. Spotkać Jezusa osobiście także odkryć, że jestem przez Niego kochany i chciany. Doświadczyć jego Miłości, która nie pomniejsza, nie poniża, ale jest roztropna, cierpliwa i wyrozumiała. Narodzić się to na nowo odkryć życiodajne źródło, jakim jest chrzest, poprzez który zostaliśmy zanurzeni w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. To także czerpać łaski z sakramentu bierzmowania, w którym otrzymaliśmy moc Ducha Świętego do dawania świadectwa wiary i postępowania w dobrym. Jeżeli przeżywamy nasz codzienny krzyż bez powierzenia się Duchowi Świętemu, wówczas doświadczamy udręczenia, zmęczenia, smutku i braku Bożego entuzjazmu. Potrzebujemy Ducha Świętego także po to, aby sprostać naszym codziennym obowiązkom wiary i powołania, naszym zadaniom, także w posłudze ewangelizacyjnej. Wypełniamy je, o ile trwamy w Chrystusie i w mocy Ducha Świętego. Jezus zaprasza nas, byśmy osobiście przyjęli dziedzictwo naszej wiary i zgodzili się, aby Duch Święty kierował naszym życiem.

Potrzebujemy Ducha Świętego dla naszego osobistego uświęcenia, ale także aby podjąć współpracę z Bożym obdarowaniem i poprzez osobiste świadectwo odpowiedzieć na pragnienie Jezusa, jakim jest zbawienie każdego człowieka.

Abyśmy wzrastali w świętości, dając się prowadzić Duchowi Świętemu, musimy prosić Go, aby stawiał nas w prawdzie o nas samych. Duch sam nas zna i przenika, przed Nim nie musimy się lękać być sobą, to On ma moc prowadzić nas do prawdziwej wolności w Chrystusie. To do nas Pan kieruje Słowo: Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem (1 Kor 5,7). Trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości (Ef 4, 22-24). W Duchu Świętym możemy żyć w prawdzie, zdjąć maski, za którymi się ukrywamy. Możemy Go prosić o uwolnienie od naszych starych przywiązań, od tego, co nie pozwala nam wzrastać w wierze. Ojciec Thomas Forrest CSsR wskazuje, że potrzebujemy Ducha Świętego i łaski uzdrowienia szczególnie z tej choroby, jaką jest egoizm: Jeśli spędzę całe życie, żyjąc tylko dla siebie, jeśli spędzę całe życie – czyniąc dobrze dla siebie, dając swojemu ciału pokarm i ładne ubranie – takim życiem nie rodzę żadnych owoców. Jedynym sposobem zrodzenia obfitości owoców, które trwają, które muszę wytworzyć, jeżeli chcę być Jego uczniem – jest obumarcie (o. Thomas Forrest CSsR, Jak żyć według Ducha). Jest to, jak dobrze wiemy, bolesny proces uśmiercania tego, co jest stawianiem i budowaniem według tylko własnych planów i pomysłów. Abyśmy mogli wzrastać, musimy jednak żyć duchem ofiarnym. Może ma być to ofiara z mojego czasu (tylko egoizm sprawia, że nigdy nie mamy czasu zająć się ofiarnie dziełem Pańskim), może z misternie poukładanych, ale jedynie własnych planów, nie uwzględniających Jego prowadzenia i potrzeb tych, do których jesteśmy posłani. Jesteśmy wezwani, aby wreszcie zacząć żyć pełnym i dojrzałym życiem chrześcijańskim. Czy nadal chcemy postępować jak niemowlęta w życiu duchowym, które chcą być karmione słodkim mlekiem, zaspokajając ciągle tylko własne potrzeby? Czy też chcemy, aby Duch Święty poprowadził nas pod Krzyż Jezusa, byśmy mieli też w nim udział?

Jesteśmy także wezwani do współpracy z Bożym obdarowaniem. Aby jednak Duch Święty mógł w nas działać, trzeba Go pragnąć i oczekiwać. Jezus powiedział: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! […]. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego (J 7,37b.39a). Czy rzeczywiście dostrzegam jakiś brak, niedostatek w swoim życiu? Czy jestem spragniony Ducha Świętego? Czy może już zagnieździłem się w wygodnym światku własnych spraw i pełnią jest mi już tylko mój mąż, dziecko, moja praca, nauka? Czy nie zapomniałem, że wszystko i wszyscy są mi dani, abyśmy mogli razem iść, a nie być przeszkodą na drodze wzrastania w Duchu Świętym? Muszę pragnąć Ducha Świętego, aby mógł być mi dany, muszę uwierzyć i zawierzyć, że tylko Bóg może wypełnić moje życie tak, abym już niczego nie pragnął i nie łaknął, i niczemu ani nikomu nie dał się zniewolić.

Aby Duch Święty mógł być nam dany, potrzeba także, abyśmy swoim życiem uwielbili Jezusa: Duch bowiem jeszcze nie był <dany>, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony (J 7,39). Mogę zadać sobie pytanie, czy swoją codzienną postawą oddaję Bogu chwałę, czy może moja nieustanna frustracja, niezadowolenie ze wszystkiego i wszystkich nie pozwalają mi rozradować się w pełni w Panu i dostrzec ogromnego daru Jego łaski - wiary, nadziei i miłości - którą mnie obdarza w konkrecie mojego życia, tu i teraz. Jest jeszcze jeden szczególny dar, o który w dzisiejszych czasach musimy prosić - to dar jedności i miłości wzajemnej. Jeśli nie będziemy jedno w Duchu Świętym, świat dziś tak bardzo podzielony, nasze otoczenie, ci, do których jesteśmy posłani, nie poznają, że Jezus nas posłał. Tuż przed Swoją śmiercią w gorącej modlitwie wołał On do Ojca: Spraw, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno. […] Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował, tak jak Mnie umiłowałeś (J 17,21.23) - za tę jedność i miłość wzajemną Jezus zapłacił Swoją Krwią i Męką na Krzyżu. Duchowi złemu szczególnie zależy na rozbijaniu jedności w naszych relacjach, rodzinach czy wspólnotach, a to dlatego, że podzieleni nie będziemy mogli budować Kościoła, nie będziemy mogli realizować naszego powołania, nie damy świadectwa. Dlatego nasza troska o jedność i miłość wzajemną jest troską o budowanie królestwa Bożego pośród nas. Każdego z nas Duch Święty obdarza Swoimi darami, charyzmatami dla dobra wspólnego, dla służby. Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce (1 Kor 12,4-11). To On nas uzdalnia do posługiwania tymi darami, zabiera fałszywa pokorę, która zamyka nas w przekonaniu, że nic nie potrafimy uczynić, że do niczego nie jesteśmy przydatni, a wyprowadza do prawdziwej wolności i troski o zbawienie bliźnich. Duch Święty kształtuje w nas postawę zaufania. Nie ubywa nam przez to zadań i przeciwności ale mamy ufność w Panu i możemy wołać: Nie siła, nie moc, ale Duch mój [dokończy dzieła] - mówi Pan Zastępów (Za 4,6). Ojciec Thomas Forrest podkreśla więc: Każdy członek Chrystusowego Ciała jest zaplanowany przez Boga dla dobra całego Ciała i gdybyśmy wszyscy przestali być egoistami, gdybyśmy wszyscy przestali być leniwi, gdybyśmy umarli dla siebie, to nasze ciało miałoby wspaniałe życie, życie Chrystusa, byłoby naprawdę Ciałem Chrystusa. Prośmy Ducha Świętego, by wyprowadzał nas z samolubstwa, z zamknięcia i zranień, abyśmy mogli postępować w nowości życia, w tej wolności i prawdziwej radości świadczyć z miłością wzajemną o miłości Jezusa.

Jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga i Jego dziedzicami. Jest to wielki przywilej i obowiązek zarazem. Jeśli ten dar nas nie zachwyca, możemy prosić, byśmy dalej nie zasmucali Ducha Świętego i z wdzięcznością go przyjęli: Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: „Abba, Ojcze!”. Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale (Rz 8,14-17).  

Katarzyna Ciesielska

Konferencja wygłoszona w czasie Czuwania przed Zesłaniem Ducha Świętego 26 maja 2012 r. w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Toruniu, zamieszczona w "Posłaniu" 3/2012