Duch Pana chce cię obudzić!

Chwała Panu! Jak się macie dziś wieczorem? Stoicie na świętej ziemi. Powiedzcie sobie nawzajem: „Stoisz na ziemi świętej i Bóg ma ci dużo rzeczy do powiedzenia, a są to słowa nadziei”. Bóg dzisiaj chce nam dać nadzieję. Słowo dzisiejsze mówi: „Będziecie odrzuceni, ale nie będziecie pokonani”. Czy jest tu wśród was ktoś, kto czuje się odrzucony przez swoich braci, siostry?

Zostaliście odrzuceni, ale nie jesteście pokonani. Dzisiaj Pan chce dać wam zwycięstwo. Możesz być odrzucony w swoim własnym kraju, w miejscu pracy, w biurze, w którym od dłuższego czasu pracujesz, ale Pan mówi: „Nie będziesz pokonany”. Może zostałeś wyrzucony z pracy, ale twój Bóg mówi do ciebie dzisiaj: „Nie będziesz pokonany, już wygrałeś swoją sprawę”. Otwórz się na błogosławieństwo Boże na tej świętej ziemi. Może jesteś odrzucony, bo się zestarzałeś. A Pan ci mówi: „Nie jesteś pokonany. Jestem twoim Zbawicielem”. Może przeszkadzasz innym, bo ciągle żyjesz w stresie. Wydają na ciebie dużo pieniędzy, a nie doświadczasz uzdrowienia. A Pan mówi ci dzisiaj: „Nie będziesz pokonany”. Musisz zacząć się radować. Prorok Ezechiel mówi nam, że był napełniony Duchem Świętym. Duch, którym zostaliście ochrzczeni, to ten sam Duch, który i jego namaścił. Ezechiel przemawiał do ludzi, którzy cierpieli z różnych powodów, ale najbardziej - z powodu konsekwencji swoich grzechów. Izraelici byli na wygnaniu, ale Bóg przyszedł do Ezechiela i dał mu Ducha, aby mówił do ludzi, którzy się już poddali. Duch Pana jest dzisiaj w nas. Był w nas wcześniej, ale jest szczególnie w tych dniach, aby nam powiedzieć, że czas wysuszonych kości się skończył. Przyszła dzisiaj godzina działania Bożego. Dzisiaj, tutaj, czas Boży nadszedł. Bóg cię obejmie Swoją miłością. Chce wyleczyć twoją nagość. Jesteśmy suchymi kośćmi, ale Bóg chce nas na nowo przyodziać w Jezusa Chrystusa. Ezechiel mówi, że Duch Pana, moc Ducha Świętego jest nade mną, abym się obudził i słuchał Słowa Bożego. Po to właśnie jesteśmy tutaj. Duch Pana chce cię obudzić, abyś mógł słuchać sercem, abyś wzywał swojego Boga, wszechmocnego Stwórcę, swojego Ojca, Ojca naszego Pana, Jezusa Chrystusa. 

Macie Ojca w niebie! 

Marek Ewangelista, głosząc wiarę w Jezusa Chrystusa, używa słów „Syn Człowieczy”. Izraelici nie zwracali się do siebie: „Synu Człowieczy”. Mówili imię ojca osoby, do której się zwracali. Dlaczego więc św. Marek mówi: „Syn Człowieczy”? Chce nam powiedzieć, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym i ten Syn ma Ojca. Dobra wiadomość jest taka, że Ojciec Jezusa Chrystusa jest też twoim Ojcem w niebie. Jeśli ktokolwiek jest zły na swojego ojca, niech się teraz raduje. Bóg - twój Ojciec - który dał ci twojego biologicznego ojca, jest tutaj w Chrystusie i kocha cię. Otwórz się na miłość Boga. Może twój ojciec umarł, może odszedł od rodziny, może matka opuściła rodzinę, ale oni są tylko cieniem tego, czym jest twój Ojciec Niebieski. Kiedy sprawujemy mszę świętą, kiedy czytamy Słowo Boże, wtedy na nowo stajemy się dziećmi Boga. Przestajemy być sierotami i Bóg zatrzymuje nasz płacz. A kiedy kapłan podnosi Hostię, Jezus mówi: „Nie płacz! Jestem Chlebem Życia, Chlebem, którego twój ojciec na ziemi nie może ci dać. Tylko twój Ojciec w niebie może dać ci ten pokarm i to pomoże ci iść przez twoją pustynię w tych trudnych czasach”. Radujcie się, bo Pan daje wam pokarm. Alleluja, amen. 

Sieroty, chcę wam powiedzieć, że nigdy nie widziałem, jak wygląda mój ojciec. Wy macie szczęście, bo widzieliście waszego ojca. Ja nie wiem, jak wygląda mój ojciec. Swoją mamę odnalazłem dopiero wtedy, kiedy stałem się diakonem. Przyszła do mnie i powiedziała: „Jestem twoją matką”. Odpowiedziałem: „Jak możesz być moją matką? Przecież mieszkam z moja matką”. Moi wujkowie nie powiedzieli mi nigdy, że mój ojciec zmarł, a wujek wychowywał mnie jako ojciec razem ze swoją żoną. W dniu, kiedy wyświęcono mnie na kapłana, moja ciotka przyszła i siadła przede mną. Była ostatnia wśród ludzi, którzy przyszli z jakimiś podarunkami. Zdziwicie się, jaki podarunek mi dała. Powiedziała mi: „John… ojcze Johnie, Bóg cię kocha. Przez całe życie próbowałam cię zabić. Nie wiem, w jaki sposób udało ci się uciec śmierci. Nie jestem twoją matką. Miałam się tobą opiekować, a byłam zazdrosna o ciebie, bo byłeś lepszy niż moje własne dzieci. Podawałam ci jakieś trucizny - i nie udawało mi się ciebie zabić”. 

Kto stał się wtedy moim ojcem? Ten w niebie. On jest także twoim Ojcem. Sieroty, macie Ojca w niebie! Radujcie się! Bóg jest z wami. Może twój ojciec opuścił cię, ożenił się z inną kobietą, twoja matka jest z innym mężczyzną, może rodzice z powodu nadmiaru pracy nie zajmowali się tobą. Nie płacz! Dziękuj Bogu za twoich rodziców. To twój Ojciec w niebie dał ich tobie. Bóg przyjmuje was teraz jako swoje dzieci poprzez Słowo Boże, przez Jezusa Chrystusa. On chce uleczyć wasze serca. Nie płaczcie. Bóg jest z wami. Wy, którzy zostaliście opuszczeni przez rodziców na skutek ich rozwodu, separacji, niektórzy z was do tej pory biorą wiele leków: Pan chce was dzisiaj uzdrowić. On uzdrowi waszą głowę, serce, waszą twarz i wyjdziecie stąd jako nowi ludzie. Alleluja. 

Kiedy Jezus był zmęczony, zostawił Apostołów i poszedł, aby spotkać się z Ojcem. Kiedy wrócił, zobaczyli, że już nie był zmęczony, ale rozpromieniony. Powiedzieli Mu: „Naucz nas się modlić, tak abyśmy promienieli, jak Ty. I Jezus odpowiedział: „Kiedy się modlicie, mówcie tak: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się Imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje…”. Przyjdź do mojego serca, bo gdziekolwiek pójdę, chcę głosić Ciebie. Twoja wola niech się stanie na ziemi i w niebie. Dzisiaj niebo przychodzi tutaj do was. Przychodzi ono nie tylko dzisiaj, ale zawsze, ilekroć się modlisz, doświadczasz nieba. Królestwo Boga przychodzi, aniołowie i wszyscy święci cię obejmują, jesteś umiłowanym dzieckiem Boga. 

Jesteś wyjątkowy 

Dotknęła mnie treść Drugiego Czytania (2 Kor 12,7- 10). Św. Paweł nam mówi: Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował - żebym się nie unosił pychą. Czasami jesteśmy bardzo pyszni, dumni. Chodzimy po ziemi, jakbyśmy byli kimś wielkim. Pewnego dnia w moim kraju przebywałem w tłumie ludzi i nagle partyzanci - żołnierze antyrządowi - zaczęli do nas strzelać. Wszyscy zginęli, oprócz mnie. Nie pozwolono mi pochować tych ludzi. Następnego dnia przyszliśmy na miejsce, gdzie leżały te ciała. Skoro nie mogliśmy ich pochować, rzucaliśmy na nie trawę. Afrykańczycy zazwyczaj nie zakrywają ciał trawą, bo rzuca się ją tylko na psa. Potraktowano ich jak psy. Może tak też traktujesz kogoś w rodzinie. Interesujesz się tylko jej ciałem, jedzeniem, które ci daje, pieniędzmi. Ale nie po to jesteśmy stworzeni. Mamy traktować innych ludzi tak, jak Bóg nas traktuje. On mówi: „Nie potępiam cię, kocham cię”. Św. Paweł mówi, że Jezus Chrystus chce, abyśmy byli jak On: abyśmy mieli w sobie współczucie. Mam do ciebie szacunek, bo nie jesteś psem, jesteś obrazem Bożym. Dzisiaj jesteśmy tutaj, bo Bóg uważa każdego z nas za kogoś wyjątkowego. Powiedzcie sobie nawzajem: „Jesteś wyjątkowy, wyjątkowa. Bóg cię kocha”. Przytul osobę, która jest koło ciebie i powiedz: „W Imię Jezusa traktuję cię dzisiaj wyjątkowo”. Uściśnij ją. Wszyscy jesteśmy obrazem Bożym. Nawet jeśli byłeś odrzucony, Bóg Ojciec, twój Ojciec w niebie, Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, mówi ci: „Nieważne, w jaki sposób byłeś odrzucony - kocham cię”. Mówi ci to, żebyś mógł iść i kochać innych. 

Kiedy dziś wszedłem do zakrystii, miałem bardzo miłe przywitanie. Znajdował się tam chory młody człowiek. Był bardzo dokładny i precyzyjny. Kiedy spojrzałem na niego, splunął bezpośrednio w moją twarz, jego ślina wpadła do moich ust. Kocham go. Św. Paweł mówi: przyszedłem, by dzielić z wami to, od czego cierpicie. Tacy powinni być wszyscy chrześcijanie. Przychodzimy do siebie nawzajem, aby dzielić nasze cierpienia, cierpienia innych. Ale to nie koniec, bo Jezus, który poniósł nasze cierpienia, nasze grzechy, który został wskrzeszony z martwych mocą Ducha Świętego, daje nam tego samego Ducha, który nas podniesie, wskrzesi - nie tylko z grzechu, ale także i z chorób, na które cierpimy. Radujmy się, bo dzisiaj będziemy podniesieni, wskrzeszeni! Niech teraz was Pan błogosławi. Wiem, że płaczesz, bo umarł twój ojciec, twoja matka. Ale Biblia nas pociesza. Bóg mówi: „Będę twoim Ojcem”. Są tu niektórzy z nas, którzy czują, że nawet, jeśli ojciec i matka żyją, jest tak, jakby byli martwi. Może są pijakami, złodziejami, ludźmi rozwiązłymi. A Bóg mówi: „Kocham cię. Będę twoim ojcem”. Powiedział o kapłanach, tych, którzy opiekują się wami duchowo: „Będę się troszczył o moje stado”. Nie uciekaj z Kościoła. To jest miejsce, gdzie Bóg się o ciebie troszczy i daje ci pokarm. Jest tu zawsze ktoś, kto otworzy tabernakulum i da ci Chleb Życia. Nie jesteśmy sierotami, nie jesteśmy ludźmi bez pasterza. Zawsze będą kapłani w tym kraju. Wystarczy jeden. Nigdy nie utracicie swoich księży. Bóg was bardzo kocha i troszczy się. Może płakałeś z powodu odejścia ojca. Pan teraz troszczy się o ciebie. Otwórz się na Jego błogosławieństwo. 

Wrócić do Źródła życia 

Są tu pewni rodzice. Bóg was na nowo wzywa, abyście się zatroszczyli o dzieci w Jego imię. Zostaliście poświęceni w sakramencie małżeństwa, Duch Pana jest z wami i prosi, abyście zatroszczyli się o dzieci, które Bóg wam zwraca. Narodziły się one mocą Ducha Świętego. 

Niekiedy mamy choroby, idziemy do doktora, a on mówi: „To rzadka choroba, nie wiemy, co to jest”. Nigdy nie wiesz, co się działo z tobą, kiedy byłeś młody, co robili twoi rodzice, kiedy byli młodzi. Spotkałeś dziewczynę w biurze i powiedziałeś: „Jeśli chcesz dalej pracować, musisz przyjść do mnie na kawę”. Czy mówię teraz do ciebie? Ta dziewczyna jest w hotelu, to czyjaś żona, a ty ją zaczynasz uwodzić. Nie masz prawa zabijać czyjegoś serca. Nie masz prawa źle traktować czyjejś córki. Nie masz prawa źle traktować czyjegoś syna. Jezus powiedział kobietom, które płakały, kiedy szedł na Krzyż: „Nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą i waszymi dziećmi”. Im bardziej społeczeństwo jest zrujnowane, tym bardziej dzieci będą cierpieć. Nie mówimy tylko na temat małych dzieci, ty też jesteś czyimś synem, ona jest czyjąś córką. Jeśli twoja żona źle cię traktuje, matka będzie płakać. Jeśli twój mąż cię źle traktuje, rodzice będą płakać. Musimy płakać za nasze grzechy. Niszczymy siebie nawzajem i musimy za to żałować. Dopiero wtedy społeczeństwo będzie odnowione, problemy, które mamy, zmniejszą się. 

Kiedy wraz z innymi zaczynałem nauczać w naszym kraju, nasz naród był w trakcie wojny. Panowała tam jeszcze jedna wojna - AIDS. To straszna wojna. Zaczyna się od przyjemnych rzeczy, ale w końcu - bardzo szybko zabija. Postanowiliśmy więc wyjść na ulicę. Ludzie mówili nam: „Nie, Bóg nie istnieje! Dajcie dzieciom prezerwatywy”. Słowo condom podobne jest do słowa condemn, które oznacza „potępić”. Dlaczego potępiacie siebie? Jezus mówi: Ja ciebie nie potępiam. Dlaczego mielibyśmy siebie nawzajem potępiać, zabijać? Zdecydowaliśmy się na zabicie siebie, kiedy sięgnęliśmy po owoc przyjemności. Adam i Ewa postanowili sięgnąć po owoc, dzięki któremu mieli poznać życie i śmierć. I umarli. Stali się nadzy. Zabili swoją inteligencję. Jednak Bóg bardzo nas umiłował. Przyszedł do nich i zawołał: „Gdzie jesteście z tą swoją przyjemnością, jak daleko w niej zaszliście? Jak daleko zaszło to z tą kobietą? Co przez to zyskałeś? Jak daleko zaszło to z tym mężczyzną, którego ukradłaś? Jak daleko zaszło to z tą sprzedażą narkotyków? Gdzie jesteś, czy czujesz się lepiej? Nie! Ale jeśli przyjdziesz do Mnie, dam ci odpocznienie. Ja cię odnowię”. Aby to zrozumieć, potrzebujecie Ducha Świętego. Witajcie przy Fontannie życia, przy Źródle życia, którym jest życiodajny Duch, Jezus Chrystus, przychodzący we mszy świętej. 

Słowo Boże się nie kończy 

Dzisiaj nie wrócicie do domu tacy, jak tutaj przyszliście. Czy wierzycie w to? To miasto, Toruń, nie będzie tym samym miastem. Wy je zmienicie. To będzie nowe miasto, bo zbudowane na sercach Polaków, którzy się nawzajem kochają. Młodzi ludzie, do was należy to miasto, ono jest wasze. Możecie je traktować, jak chcecie. Możecie w nim rozrzucić prezerwatywy albo postanowić, by dawać miłość, która pozwoli innym ludziom żyć. Jesteśmy tutaj, bo w każdej rodzinie ranimy siebie nawzajem: dzieci, rodzice, dziadkowie, bracia. Zabijajmy, niszczymy siebie nawzajem. Pamiętaj jednak, że pewnego dnia, cokolwiek się stało - odszedłeś od żony, ukradłeś coś w banku, źle kogoś potraktowałeś, nie poszedłeś do kościoła - skończysz w jednym dużym samochodzie. Ten samochód nazywa się trumną. Wszyscy tam skończymy. Co będzie z twoimi ubraniami, które zakładasz na siebie, kiedy idziesz tańczyć, zamiast przychodzić do kościoła i wielbić Pana? Naszym domem na zawsze jest niebo. Dlatego w niedzielę gromadzimy się razem, aby to głosić. Mówimy: cokolwiek się dzieje od poniedziałku do soboty, dzisiaj powstanę razem z Panem. Będę napełniał się Duchem Świętym i od jutra nastanie piękny tydzień. I tak na pewno się stanie. Jutro będzie wspaniały poniedziałek. 

Dotknęło mnie Słowo w czytaniu z Księgi Ezechiela. Bóg powiedział temu prorokowi: „Możesz iść nauczać”. Ja teraz też nauczam. Możecie powiedzieć: „O, ten człowiek jest nic nie wart”. Ale to jest niesamowite, jak Pan zachęca proroka Ezechiela: „Pójdziesz mówić do nich Moje Słowo. Oni cię odrzucą, ale nie martw się. W końcu będą pamiętać, że stałeś pomiędzy nimi i mówiłeś o Mnie”. Jutro wracam do domu, ale wy będziecie pamiętać, że przyszedłem tutaj i mówiłem o Bogu, bo Słowo Boże się nie kończy. Ono was przeniknie jeszcze raz - kiedy będziecie jechać na rowerze, samochodem, na plaży, w samolocie, w firmie, w pracy, w małżeństwie… Pewnego dnia przyjdziesz, uklękniesz tutaj i powiesz Bogu: „Żałuję, nawróciłem się, jestem Twój. Dziękuję, że do mnie mówiłeś”. Macie szczęście w Polsce, bo wasze kościoły nie będą zamykane. Macie tutaj młodych ludzi. Kiedy wchodziłem, tam w rogu stał młody chłopak, przywitałem go trzy razy. Wydaje mi się, że też będzie księdzem. Nowy kapłan się dzisiaj narodził! 

Wszyscy jesteśmy kapłaństwem. Bóg cię powołuje, abyś był kapłanem. Kim jest kapłan? Kimś, kto się modli, kto poświęca swoje życie, aby w Imię Jezusa, Najwyższego Kapłana, wszyscy mieli życie, które trwa. Jesteście tutaj, by się odnowić, aby otrzymać życie. Wy, kobiety, które żyjecie z mężczyznami, pamiętajcie, czym jesteście. Jeśli nie jesteście z Panem, to zostaniecie tylko kośćmi. Jesteś obok mężczyzny, który mówi „kocham cię”, ale jeśli jesteś bez Boga, to będziesz tylko jakimś zadowoleniem w jego oku. Pewnego dnia, jeśli nie będziesz z Bogiem, staniesz się tylko jak kość, jak żebro, bez ciała, którego nawet pies nie będzie chciał dotknąć. W czasie tych rekolekcji spotkaliśmy tyle kobiet. Wcześniej wyglądały bardzo smutno, a teraz są takie piękne. Jezus przyodział je ciałem. Czy kłamię? Są też mężczyźni, młodzi chłopcy, którzy wczoraj wyglądali bardzo staro, ale po tych rekolekcjach są tacy przystojni. 

Wiem, że po drugiej stronie ulicy są też młodzi ludzie. Przebywają w więzieniu. Bóg ich kocha. Czas przyjdzie, już przyszedł. Zostaniemy uwolnieni mocą Ducha Świętego. Kobiety, dziewczęta, stanowicie tutaj większość. Podnieście ręce. Nie przyszłyście tu bez celu. Bóg ponownie będzie was używał i mówi teraz: „Radujcie się! Jestem z wami!”. Będziecie nieść Jezusa mężczyznom i oni zostaną uwolnieni. Już nie będziecie przynosić mężczyznom tylko waszego ciała, ale ciało, które jest przemienione przez Ducha Świętego. A my, mężczyźni zmienimy się. I Bóg mówi do was, mężczyźni i chłopcy: już nie będziecie używać kobiet dla własnych celów. Będziecie się starać, żeby kobiety i dziewczęta postępowały za Jezusem. A jeśli tak się stanie i będziecie je chronić, dzieci będą bezpieczne. Pan mówi do nas wszystkich, mądrych ludzi: „Dałem wam gwiazdę, która was doprowadzi do Jezusa: Pismo Święte. Weźcie je i czytajcie sercem, a poprzez moc Ducha Świętego zobaczycie Jezusa. Nie wracajcie do miejsca, z którego przyszliście, nie wracajcie tą samą drogą. Obierzcie drogę, która was wyzwoli. To Jezus jest drogą, prawdą i życiem”. Amen. 

Ks. John Bashobora 

Homilia wygłoszona 5 lipca 2009 roku w parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Toruniu, opublikowana w "Posłaniu" 5/2010