Czy miłujesz Mnie więcej?

Zainicjowany w Kościele Rok Wiary kieruje naszą uwagę na Osobę Jezusa Chrystusa, który jest tej wiary fundamentem i spełnieniem. Łódź z masztem w kształcie krzyża i zaokrąglonym żaglem przypominającym Hostię to elementy logo Roku Wiary, mające nas zachęcić do odkrycia piękna i mocy Eucharystii. Kościół, świadom potrzeby Nowej Ewangelizacji, jasno rozumie i wskazuje, że jej istotą jest żywa relacja z Jezusem Chrystusem.

Komunia święta i adoracja Najświętszego Sakramentu jako drogocenne perły wciąż czekają na swoje odkrycie przez dzieci Kościoła. Bez nich niemożliwa jest jakakolwiek działalność apostolska. Rok Wiary każe nam wrócić do źródeł i zaczerpnąć wody życia po to, by następnie móc stać się źródłem, z którego będą mogli czerpać inni. Taka jest bowiem prawidłowość – przebywamy z Jezusem, a następnie się Nim dzielimy.

Głoszenie Ewangelii to nade wszystko świadectwo miłości, którą Duch Święty rozlewa w naszym sercu. Czy płonie w nas ogień miłości? Odpowiedź przynosi nasz stosunek do Eucharystii, mianowicie to, jak i jak często ją przeżywamy? Czy łatwo przychodzi nam z niej zrezygnować? Czy tęsknota za Panem jest w nas na tyle silna, że trudno jest nam nawet wyobrazić sobie dzień bez mszy i Komunii świętej? Znakiem, że miłujemy, jest też praktyka adoracji Najświętszego Sakramentu. Jakie zajmuje ona miejsce w naszym codziennym życiu? Czy ma charakter stały, czy przygodny, uzależniony od fali naszych nastrojów, samopoczucia? Czemu dajemy pierwszeństwo: Jezusowi, który nas oczekuje w Kościele, w niejednej kaplicy adoracji, czy potrzebom ciała? Na ogół to nie brak czasu, lecz miłości jest powodem łatwego dyspensowania się z trwania przed Panem. Na takie „marnotrawstwo czasu” mogą pozwolić sobie ci tylko, którzy noszą w sobie szaleństwo miłości.

Potrzebujemy współpracować z Duchem Świętym w darze hojności nie tylko względem bliźnich, ale i wobec Boga. On już w Starym Testamencie wyrażał Swoją niechęć do składania Mu krwawych ofiar, zalecając pielęgnowanie właściwej postawy serca. Milsze są Mu bowiem pokora i posłuszeństwo, aniżeli liczne, ale tylko zewnętrzne oznaki czci. Bogu nie tyle bowiem chodzi o ofiarę, ile o ofiarne serce. Ilustruje to dobrze znana historia biblijnych braci Kaina i Abla, która miała swój jakże dramatyczny finał. Wydaje się, że problemem bratobójcy był najpierw grzech serca. Kain służył Bogu, ale bez faktycznego zaangażowania. Jego ofiary nie podobały się Panu nie dlatego, że były nieświeże czy mniej apetyczne. Powodem niezadowolenia Boga mógł być fakt, że Kain nie był oderwany od siebie i nie składał również siebie w ofierze. Brakowało mu owego ducha ofiarnego, o którego wzmocnienie modli się Psalmista.

Adoracja stanowi konkretną praktykę miłości ofiarnej. W jej trakcie bardzo często jesteśmy kuszeni do duchowego skąpstwa. Trudno jest nam poświęcić Bogu bodaj godzinę. Nachodzą nas myśli o niecierpiących zwłoki obowiązkach, złotych radach, których udzielimy czy wreszcie doskwierającym nam głodzie. Często, niestety, ponosimy klęskę z pragnieniami ciała i nie wykorzystujemy doskonałej okazji do tego, by dać Bogu siebie, swoje serce, zmysły, emocje, pragnienia i wolę. Rzutuje to później na pozostałe sfery życia, w których brakuje miłości. Egzamin zdany z hojności w trakcie modlitwy napełnia nas pokojem Bożej obecności. Bóg za tak niewiele obdarza samym Sobą. Rok Wiary może być zatem odczytany jako gorący apel Serca Jezusa skierowany do Jego uczniów, aby zechcieli odnowić z Nim swoją przyjaźń.

Tomasz Kalniuk

Artykuł z "Posłania" 1/2013