Bóg nie chce, abyśmy się zagubili

Będzie to chyba jedna z moich najkrótszych homilii, ale spróbuję. Ani księża, których tutaj widzicie, ani organizatorzy nie przygotowali dzisiejszej Ewangelii (Mt 8,5-11). Bóg ją przygotował poprzez Kościół dla ciebie i dla mnie. Mogę wam powiedzieć prawdę: nie wiedziałem, że te czytania (Iz 2,1-5; Ps 122) będą dzisiaj, kiedy układałem temat rekolekcji, którym jest wiara w Jezusa – „Uwierz w Jezusa”. Bóg przygotowuje wszystko w taki sposób, jakiego nie możemy sobie wyobrazić.

Czasami przyjmujemy to jako coś oczywistego. W Księdze Jeremiasza Pan mówi do ciebie i do mnie: „Mam wobec ciebie plan”. Czy o tym słyszeliście? Mówi też: „Te plany nie będą cię zabijać, ale zapewnią ci pomyślność” (por. Jr 29,11). Kiedy chrześcijanie słyszą o pomyślności, myślą, że Bóg mówi o posiadaniu dużej ilości pieniędzy. Tak, to się zawiera w tym słowie. Ale pomyślność w Bogu oznacza, że Jezus ostatecznie stanie się wszystkim, czego potrzebujesz.

Bóg nie chce widzieć ciebie w grzechu

Dzisiaj w Księdze Izajasza Pan mówi: „Tego dnia, dzisiaj, dzieci Boga będą odziane w piękno i chwałę” (por. Iz 4,2). Może nienawidziłeś siebie, potępiałeś, może inni ciebie potępiali. To prawda, że Bóg nie chce widzieć ciebie w grzechu, On go nienawidzi. Jezus pokazał to na Kalwarii, kiedy zapłakał: „Eloi, Eloi, lema sabachtani – Tato, czemu o mnie zapomniałeś” (por. Mk 15,34). To zrozumiałe: Jezus ciągle niesie nasze grzechy. Bóg nie chce widzieć grzechu, ale kiedy Jezus zapłakał z głębi serca, usłyszał Jego głos. Kiedy On wołał Boga, Bóg odpowiedział. Krzyczmy tak jak Jezus - a On wołał wtedy w imieniu każdego z nas. Na Golgocie był pewien człowiek, złodziej, który wołał w niewłaściwy sposób. Ale był też Dobry Łotr, który posłużył się taktykami wcześniejszej kradzieży i w ostatniej minucie życia udało mu się ukraść Serce Boga: „Wspomnij na mnie, gdy będziesz w raju”. Zmienił się.

Innym razem Jezus powiedział nam: „Stańcie się jak ludzie tego świata, którzy wiedzą, jak pracować, aby zebrać plon materialny. Dlaczego nie możecie pracować tak dużo, jak to tylko możliwe - ale dla waszego wzrostu duchowego?”. Pamiętajmy o tym, co mówi św. Paweł: „Biegnę i biegnę, uczestniczę w zawodach, i próbuję ogarnąć to, co Jezus dla mnie zrobił. Jeszcze nie zakończyłem wyścigu i będę biegł dalej aż do momentu, kiedy wykonam wszystko to, co możliwe, i dojdę do miejsca, które Jezus dla mnie przygotował” (por. Flp 3,12-14). Sądzę, że nie ma tutaj takiej osoby, która by tak bardzo płakała nad swoimi grzechami, jak Jezus płakał do Ojca, aby nam było przebaczone, jak On siebie ogołocił, abyśmy zostali na nowo odziani w chwałę Boga. Psalm 1 mówi, że dzieci Boga, ci, którzy przyjmują to, że są zrodzeni przez Niego, zostaną na nowo odziani w chwałę, są jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie, a liście jego nie więdną: co uczyni, pomyślnie wypada. Ci, którzy będą rozważać Słowo Boże każdego dnia, odniosą sukces w życiu. Psalm 45 mówi: „Postanowiłeś odrzucić grzech. To dlatego Pan cię namaścił olejkiem radości” (por. Ps 45,8).

Wybierz Jezusa

Moja droga siostro, mój drogi bracie, jeśli będziesz żałował za grzechy, jeśli przypatrzysz się swojemu życiu i zobaczysz miejsce, z którego przyszedłeś, usłyszysz też złe słowa, które były nad tobą wypowiadane. Odrzucisz wtedy te kłamstwa, a przyjmiesz to, co dobre i pozytywne. Będziesz się modlić o przebaczenie dla twojej rodziny, twoich pradziadków, tego narodu, jego przywódców, którzy zawsze walczyli z innymi narodami, o przebaczenie dla tych, którzy atakowali ten kraj i chcieli go zniszczyć. Jeśli będziesz szedł w wierze i w odwadze, staniesz się wielkim człowiekiem, który podąży za przykładem Jezusa Chrystusa, oddając całkowicie swoje życie dla Niego. I odniesiesz sukces, jak wielu świętych. Mam tutaj na myśli nie tylko starszych ludzi, ale np. młodych z Korei Południowej, z których niektórzy mieli tylko 4 lata. Był tam też ksiądz. Władca Korei powiedział do nich: „Jeśli nie oddacie mi pokłonu, nie będziecie adorować mnie zamiast Jezusa, to umrzecie”, a oni - młodzi i starzy - zdecydowali się oddać życie za Jezusa. Przyjęli łaskę Boga. Kiedy byli topieni w rzece, śpiewali. Myślę też o Pawle Miki z Japonii. Myślę o męczennikach z Ugandy. Tamtejszy naczelnik armii wziął dwunastoletniego chłopca na stronę i powiedział: „Chcę cię uratować, jestem twoim wujkiem. Jeśli wyrzekniesz się Jezusa, uwolnię cię”. A chłopiec, który dopiero kilka tygodni studiował katechizm, odpowiedział: „Kocham Jezusa”. Dwudziestu dwóch młodych ludzi wrzuconych w ogień śpiewało „Alleluja”. To jest łaska Boga, ale jest ona dana także tobie i mnie. Jest za darmo. Można ją przyjąć albo nie.

O co się modlimy?

Zawsze mamy dwa wyjścia, ale jeden wybór: można wybrać piekło albo niebo. Bóg nie zmusi ciebie, abyś poszedł do nieba. Aby dostać się do nieba, trzeba spełnić pewne warunki. Bóg określił to jasno: powiedział, że są pewne granice. Aby dojść do nieba, trzeba czynić pewne rzeczy. Powiedział też: „Mam dla ciebie plan. Jeśli go przyjmiesz, zapewnię ci pomyślność. Jeśli przyjdziesz do Mnie i będziesz się modlił, wysłucham twoich modlitw”. Przyszliśmy tutaj dzisiaj, ale o co się modlimy? O pieniądze? Małżeństwo? Dziecko? Czy dla tego masz żyć? W niedzielę Pan powiedział nam w Ewangelii: ludzie tańczyli, pili, pobierali się, ale zapomnieli o Tym, który im to umożliwił, który zasadził winnicę. I zagubili się. Bóg nie chce, abyśmy się zagubili. W dzisiejszej Ewangelii widzimy setnika, dowódcę żołnierzy. Zobaczył on wierzących w Jezusa i Jego samego i doszedł do wniosku: „To, co On mówi, ma sens”. Poprosił Jezusa: „Czy możesz przyjść do mojego domu? Mam tam kogoś, kto cierpi”. „Dobrze, pójdę”. Ten człowiek dowiedział się więcej o Jezusie: „Nie musisz przychodzić, bo widzę, że jesteś przywódcą. Zostań tutaj, wierzę w to, co zamierzasz uczynić. Powiedz tylko słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony”. Moje drogie siostry i bracia, jak często mówimy te słowa tylko umysłem, a nie sercem? „Powiedz słowo, a będę uzdrowiony” - powiedzmy te słowa z wiarą. Jezus mówi nam, że nawet Jego przyjaciele nie mieli takiej wiary, a tu przyszedł człowiek, zobaczył Go i zrozumiał, że w Nim jest coś szczególnego. On może powiedzieć słowo i to wystarczy.

Uwierz

Za każdym razem, kiedy przyjmujemy Jezusa, musimy czynić to nowym sercem. W szczególny sposób zawsze, kiedy się modlimy, niebo się otwiera, Duch Święty osłania nas i wylewa się na nas łaska Boża. Z tym przeżyciem, taką wrażliwością – nie mówię tu o emocjach – z takim doświadczeniem Boga w tobie wołasz „Abba, Ojcze”. Ten krzyk w Imię Jezusa uobecnia to, co zdarzyło się na Kalwarii. Podczas mszy kapłan mówi w sposób proroczy: „Ojcze, Ty jesteś prawdziwie święty, ty jesteś Źródłem Życia, niech Twój Święty Duch zstąpi na ten chleb i na to wino”. Kapłan to czyni z wiarą i wszyscy tutaj stoimy wierząc. Ksiądz nie mówi, że to MOŻE się stanie, ale: „to się stanie Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa”. Kapłani to mocni faceci. Nie ze względu na to, kim są, ale z łaski Boga. Mówią: „To jest Jezus Chrystus”, a nie: „To jest chleb”, bo są mocni nie swoją siłą, ale łaską Boga.

I to też stało się Najświętszej Maryi Pannie. Jako mała dziewczynka, mająca 12-13 lat, czekała na Zbawiciela, którego nigdy nie widziała, ale słuchała Słowa o tym, że On przyjdzie. Wiara jest oczekująca, dana poprzez głoszenie Słowa. Kiedy Słowo Boże jest głoszone, mamy wiarę, wierzymy i jest to wiara oczekująca: „Wierzę w Ciebie, Boże, przemów, a to się stanie”. Jest to wiara charyzmatyczna, namaszczona przez moc Ducha Świętego. To właśnie próbujemy w sobie odnowić. Zbłądziliśmy, spaliśmy. Wczoraj św. Paweł powiedział nam: „Obudź się, głupi, obudź się. Już wystarczająco byłeś głupi, stań się mądry i zobacz światło”. Jezus powiedział nam: „Wyjdź z ciemności, obudź się.” Nawet kiedy śpisz, nie myśl, że jest ciemno, bo jest światło. Jezus jest światłem. W Księdze Rodzaju czytamy, że kiedy był chaos, nieporządek, Duch Święty unosił się nad wodami - tak powstało życie i światło. Bóg nazwał to dniem pierwszym… drugim… trzecim… czwartym… Nie powiedział, że to było złe, ale dobre. I chce, żebyśmy właśnie to dzisiaj czynili. Abyśmy zawsze patrzyli na ludzi jako dobrych.

Na co czekamy?

Zacheusz nie miał kompleksów, że jest niski. Mówił: „Jestem niski i nie obchodzi mnie, co powiedzą, po prostu wejdę na drzewo. Zobaczą jeszcze bardziej, że jestem niski”. Był tam tłum ludzi, który nie pozwalał mu podejść do Jezusa. Ale kiedy On podszedł do niego, wtedy zobaczył Go. Jezus powiedział: „Widziałeś mnie, ale czy Ja mogę zobaczyć ciebie?”. Przychodzimy tutaj i widzimy Jezusa. Czy pozwolimy Mu zobaczyć nasze wnętrze? Co ja, ksiądz, ukrywam? Czy pozwolę, aby Jezus to zobaczył? Co ukrywam przed wami? Co ty ukrywasz przed żoną? Jezus zadaje ci pytanie: czy mogę to zobaczyć? Co ukrywasz przed swoim ojcem? Przed narzeczoną? Czy mogę zobaczyć, co tam się dzieje? Jeśli na to pozwolisz, przyjdzie zbawienie.

Izajasz powiedział: „Dzieci Boga staną się na nowo piękne, odziane chwałą, staną się ponownie obrazem Boga. A ci, którzy pozostaną w wierze, zobaczą większe rzeczy. Wschód i zachód przyjdzie i będzie zazdrosny, patrząc na to, jacy oni są piękni. Bo oni będą ze Mną. Wtedy być może ci, którzy przyjdą i zobaczą, zmienią się ze względu na Moje Imię”. Na co czekamy? Zmieńmy się. To zdarzyło się z ludźmi, którzy widzieli tych, którzy byli z Jezusem. Moje siostry i bracia, kiedy ludzie zobaczą zmianę w tobie i we mnie, kiedy zobaczą katolików zjednoczonych w wierze, nie osądzających siebie nawzajem, ale kochających i modlących się razem, modlących się za siebie, powiedzą: „Zobaczcie, jak oni się miłują. Jak to się stało? Zapytajmy ich”. „Anno, jak ty się zmieniłaś? Kiedyś paliłaś, kiedyś chodziliśmy na imprezy, piliśmy razem… pamiętasz wódkę, którą razem piliśmy? Ale już cię tam nie widzę. Widzę, że jesteś zdrowsza. Co się z tobą stało?”. „To dzięki Jezusowi Chrystusowi”. Muzułmanie powiedzą: „Wy, chrześcijanie, już nie walczycie ze sobą, katolicy już nie walczą z protestantami? Co się stało?”. „Duch Święty nas połączył, Jezus”. „Ale Jezus był zrodzony z nas – powiedzą. - Pamiętacie Jeremiasza? Pamiętacie Abrahama? Na co my czekamy? Dlaczego też się nie zmienimy?”. Wtedy Żydzi powiedzą: „My jesteśmy dziećmi Izaaka, to są dzieci Izmaela, a one się zmieniły. Jezus zrodził się tutaj, Biblia mówi nam, że kiedy On przyjdzie, zostaniemy uzdrowieni, na co czekamy?”. Świat się zmieni i to wy, młodzi ludzie, dokonacie zmiany.

Mocą Ducha Świętego

Rozpoczynałem naukę w seminarium z ponad 80 młodymi ludźmi, którzy chcieli zostać kapłanami. Pewnego dnia rozgorzała dyskusja, wywołana przez rektora. Rozmawialiśmy o celibacie. Powiedział nam: „Umrzecie, nie dotykając w sposób seksualny żadnej kobiety. A to nie jest łatwe. Jeśli więc wydaje się wam to trudne, idźcie do domu”. Po tygodniu zostało nas tylko 35. Powiedział wtedy: „To jest ogień, będziecie spalani. Ale jest jeszcze silniejszy ogień: Ducha Świętego, który spali tamten ogień. Zamiast mieć w sobie pasję, będziecie mieć w sobie współczucie” (ang. gra słów passioncompassion). To było seminarium niższe, a zanim wstąpiłem do wyższego, rodzina powiedziała mi: „Jeśli chcesz zostać księdzem, to nigdy do nas nie wracaj”. Duch Święty pomógł mi w wieku 17 lat stanąć i odpowiedzieć: „Idę”. To nie jest twoja moc, ale łaska Boga. Maryja zapytała anioła: „Jak to się stanie?”. A anioł, który był posłańcem Bożym, powiedział, że to Bóg mówi: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i poczniesz to Dziecko”. Duch Święty pomógł mnie i nam wszystkim. Poszedłem do seminarium. Przetrwałem wiele lat nauki. Nawet tam powtarzali nam: „Odejdźcie, jeśli nie dacie rady z celibatem”. Miałem sześciu kierowników duchowych. Oni odeszli, mówiąc mi: „John, to jest ciężkie, idź do domu. Jesteś jeszcze młody”. Nie wiem, w jaki sposób udało mi się to seminarium ukończyć. Tylko łaską Boga. Kolejnego miesiąca było już nas piętnastu. Kiedy kończyliśmy seminarium, było tylko dwóch – ja i kolega z klasy, z mojej diecezji. Diecezja była podzielona na dwie części. Po sześciu latach kapłaństwa ten ksiądz umarł. Zostałem tylko ja.

Bóg chce się tobą posłużyć

Dlaczego tutaj jesteś? Nie dlatego, że jesteś lepszy, niż inni. Jezus chce się tobą posłużyć, aby się upewnić, że Jego dzieci powrócą. Pewna mała dziewczynka, która teraz ma 5 lat, wzrastała, widząc ojca i matkę modlących się nad ludźmi i nas, księży, modlących się. Pewnego dnia zobaczyła cztery kobiety, z których jedna była niewidoma. Zapytała: „Czemu spóźniacie się na mszę? Wszyscy już są w kościele, a panie się spóźniają. Co się stało?”. One odpowiedziały: „Zobacz, dziewczynko, tu jest kobieta, która jest niewidoma”. A mała na to: „Ach, niewidoma. To dlatego nie możecie iść na mszę?” „Tak”. „Nie martwcie się, zobaczcie, jak działa Jezus. Dotknę tej kobiety, pomodlę się za nią i będzie uzdrowiona, a potem będziecie mogły iść do kościoła”. Dziecko mówi proroczo – „Mów, a mój sługa będzie uzdrowiony”. Dziewczynka zaczęła modlić się w językach. Kobieta odzyskała wzrok i cztery kobiety weszły razem do kościoła.

Niech Bóg was błogosławi. Chodźmy wspólnie z wiarą, oczekującą, namaszczoną, charyzmatyczną, a wszystko inne składajmy Bogu w oczekiwaniu. Coś nowego się zdarzy, nawet dzisiaj, podczas mszy świętej, po niej, kiedy będziecie wracać do domów i jeszcze później, bo Jezus jest Panem. Ufamy Tobie, Panie i dziękujemy, że nas tutaj zwołałeś na ten czas ćwiczeń duchowych, powrotu do Ciebie i rozbudzenia tego, co otrzymaliśmy podczas bierzmowania. Powiedziałeś do nas dawno temu, kiedy byliśmy małymi dziećmi, abyśmy ewangelizowali, abyśmy nie siedzieli, a my siedzieliśmy i nie robiliśmy tego, do czego nas wezwałeś. Teraz wracamy. Uczyń nas takimi, jakimi chcesz, byśmy byli. Modlimy się w Imię Twoje, Panie Jezu, i wierzymy, że otrzymamy to, o co Cię prosimy, ponieważ Ty powiedziałeś, abyśmy tak czynili. Dziękujemy Ci, Panie, szczególnie za to, że kiedy przychodzimy do Ciebie i mówimy w Imię Jezusa, Twoje Serce przychodzi do nas, a my rodzimy się na nowo mocą Ducha Świętego. Dajesz nam moc, abyśmy byli Twoimi synami i córkami. Dziękuję Ci, Jezu, dziękuję Ci, Ojcze, Duchu Święty, za ponowne namaszczenie nas do życia w Jezusie Chrystusie. Amen.    

ks. John Bashobora

Homilia wygłoszona 29 listopada 2010 r. w Gdańsku podczas rekolekcji dla młodych "Uwierz w Jezusa", opublikowana w "Posłaniu" 1/2012