Moc modlitwy językami

W piątek, kiedy zaczęliśmy rekolekcje, mówiłam o przybytku Dawida i o tym, że Duch Święty chce go teraz, w tym czasie odbudować. Jest to połączone z ewangelizowaniem zagubionych, ponieważ kiedy zaczynamy wychwalać Boga na sposób tehillah, przebywa On pośród tego uwielbienia, działa z mocą, uzdrawia i uwalnia. Kiedy niewierzący przychodzą na tego rodzaju spotkanie, ich serca miękną, Bóg mówi do nich i bardzo łatwo poprowadzić ich do Jezusa. Widziałam to szczególnie w Afryce.

Za każdym razem, kiedy na spotkanie przychodzili muzułmanie, oddawali życie Jezusowi, ponieważ widzieli, że Bóg działa w wielkiej mocy, zostawali dotknięci przez Ducha Świętego. Istotne jest, byśmy zrozumieli, że chwała i uwielbienie to kultura królestwa. Nie jest to marnowanie czasu, ale sytuacja, w której posługujemy Bogu. W każdym innym momencie pomagamy ludziom, ale kiedy wychwalamy i uwielbiamy, służymy naszemu Ukochanemu i wchodzimy głębiej w relację z Nim. Podkreślam to niejednokrotnie, ponieważ wielu osobom wydaje się, że jest to marnowanie czasu. Celowo przychodzą później na spotkanie, patrzą na zegarek: „Och, jeszcze wychwalają i uwielbiają, więc pojadę tam, jak się skończy”. Musicie zrozumieć, że za każdym razem to jest nowe spotkanie z Bogiem. Nie chcemy żyć doświadczeniem, które mieliśmy 20 lat temu. Kiedy oddajemy Bogu cześć, oczekujemy Jego nowego przyjścia. A wówczas Duch Święty mówi, uzdrawia, uwalnia. Bóg… zachowuje się jak Bóg.

Każdy z nas potrzebuje wzrastać w miłości Bożej. Dzięki Ci, Jezu! Błogosławimy Cię za nowy dzień, dziękujemy Ci za to, że Twoje łaski są codziennie inne, za to, że masz nowe rzeczy dla każdego z nas. Jesteśmy głodni Ciebie, Panie. Duchu Święty, jesteś Duchemobjawienia, mów do nas, namaść nas, daj nam większy głód obecności Bożej. Wczoraj wiele osób przyjęło chrzest w Duchu Świętym. Później modliliśmy się o uwolnienie daru modlitwy językami. Kiedy przyjmujemy chrzest w Duchu Świętym, On przychodzi i daje nam język modlitwy. Jest to wspaniały dar, ale wiele osób nie zwraca na niego uwagi. Wydaje im się, że jest to głupie, niedobre – uwierzyli w kłamstwa diabła. Bóg nie daje śmieci. Każdy dar, którym On obdarowuje, jest dobry i zostaje nam dany dlatego, że go potrzebujemy. Język modlitwy to jedna z potężniejszych manifestacji Ducha Świętego w naszym życiu.

Chciałabym, abyście zaczęli używać go każdego dnia. Ten bowiem, kto mówi językiem, nie ludziom mówi, lecz Bogu (1 Kor 14,2) – to pierwsza zaleta, którą widzimy. Kiedy modlę się w ten sposób, nie wiem, co mówię, ale wierzę w to, co mówi Słowo Boże – że mówię do Boga. Moment, w którym zaczynam modlić się w Duchu, jest połączeniem z Bogiem. To modlitwa z mojego serca do serca Boga, taki bypass, który omija mój umysł. Bardzo często własny rozum może być naszym największym wrogiem, a Biblia mówi, żebyśmy chodzili według wiary. Tymczasem zaczynamy wszystko analizować, a to prowadzi do paraliżu. Chcemy słyszeć głos Boga i pełnić Jego wolę. Wszystko, co Duch Święty ci mówi, żebyś zrobił, musi być jednak potwierdzone w Piśmie Świętym. On jest Bogiem, więc nie poprosi cię, byś czynił coś przeciwko Niemu samemu. Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi (Rz 8,14).

Pierwszą zaletą modlitwy w Duchu jest więc wejście w przestrzeń duchową. Jaka może być druga zaleta? Pod wpływem Ducha mówi rzeczy tajemne (1 Kor 14,2). Kiedy modlimy się w ten sposób, wchodzimy w przestrzeń tajemnic królestwa Bożego. Jest ono ich pełne, szczególnie dla tych, którzy są ich głodni. Kiedy chcemy wejść głębiej w relację z Bogiem, modlimy się w Duchu i tajemnice królestwa zostają nam objawione. Są one dla nas, nie z nas. Kiedy zaczynamy korzystać z daru języków, potrzebujemy np. mieć objawienie władzy, którą mamy w Chrystusie. Większość wierzących jest bierna, bo mówi: „Boże, kiedy coś zrobisz?”. Twoja siostra od 25 lat cierpi na depresję, a ty siedzisz i modlisz się: „Boże, zrób coś!”. Ale niebo czeka na ciebie, żebyś wstał, poszedł i położył ręce na swoją siostrę. Jesteśmy bardzo bierni, a to nie pochodzi z Ducha, tylko od diabła, ponieważ on chce utrzymać w tym stanie lud Boży, żeby nie wszedł w swoje przeznaczenie. Dar języków objawia nam rzeczy, których nie zobaczymy naszymi ludzkimi oczami. Wołaj do Mnie, a odpowiem ci, oznajmię ci rzeczy wielkie i niezgłębione, jakich nie znasz (Jr 33,3). Jedną z najszybszych dróg, by wejść w to głębiej, jest modlitwa w Duchu. On jest Bogiem i źródłem doskonałej wiary, nie wątpi, uderza prosto w cel, kiedy się modlimy. Kiedy modlę się w Duchu, modlą się Duch Święty z moim duchem. Mówię bezpośrednio do Boga i zaczynam dosięgać tajemnic królestwa Bożego.

Ten, kto mówi językiem, buduje siebie samego (1 Kor 14,4). Ten dar jest więc dobry dla mnie, ponieważ kiedy modlę się w Duchu, wzmacnia się we mnie człowiek wewnętrzny, staję się naprawdę silna. Możemy się zmęczyć w działaniach misyjnych, być zniechęceni czy trwać w depresji, ale kiedy zaczynamy modlić się w Duchu, coś nagle się dzieje, wzrastamy w sile. Potrzebujemy być mocni, ponieważ duch świata próbuje nas wciągnąć, wróg nas atakuje. Musimy się mu oprzeć i przejść ponad wszelkimi pokusami. Robimy to właśnie w mocy Ducha Świętego. W Biblii jest napisane, że budujemy siebie samych, w oryginale greckim oznacza to, że jesteśmy naładowywani – tak jak bateria. Każdy z nas tutaj ma telefon komórkowy. Trzeba go podłączać do ładowarki, żeby działał. My także potrzebujemy się „naładowywać”, żebyśmy mogli kontynuować dzieła Jezusa. Mam nadzieję, że to notujecie, ponieważ zanim wrócicie do domu, niektórzy z was uwierzą w kłamstwo diabła: „Ten dar jest głupi, nigdy tego nie miałeś”. Zazwyczaj tak się dzieje, dlatego to jest ważne, żebyś mógł wrócić do tych treści później. Jeśli chcesz pozostać mocny w Duchu, módl się językami. Robię to każdego dnia. Co najmniej godzinę spędzam na takiej modlitwie – kiedy jestem w domu, kiedy idę na spacer, ćwiczę… Kiedy lecę samolotem, zazwyczaj wybieram miejsce przy oknie i wtedy modlę się w Duchu tak długo, jak tylko się da. Potrzebuję być silna, a to bardzo szybki sposób, i to bardzo efektywny, lepszy niż kawa.

Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami (Rz 8,26). Kiedy słabniemy, nie jest to wymówka, żeby przestać. Mamy Pomocnika, który nigdy nie słabnie i zawsze chce nam pomóc. Czasem mówimy: „Boże, już nie wiem, co mam zrobić, jestem zmęczony… Przez 20 lat się modliłem i nic się nie zmieniło!”. Ktoś z was doszedł kiedyś do tego momentu? Wtedy trzeba modlić się w Duchu. Przez 15 lat modliłam się za mojego starszego brata i nic się nie zmieniało – oczywiście, patrząc z zewnątrz, ponieważ tak naprawdę za każdym razem, gdy się modlimy, coś się zmienia. Nasze modlitwy nigdy nie są zmarnowane. Brat był zaangażowany w okultyzm, niemoralność seksualną, nie chciał mieć nic wspólnego z Jezusem, ponieważ Go nie znał. Siedział w buddyzmie, w hinduizmie. Po 15 latach modlitwy powiedziałam: „Boże, najwidoczniej moje modlitwy nie działają! Nie widzę żadnej zmiany u mojego brata, nawet mu się pogarsza! Co robić? Jak mam się modlić za tego człowieka? Przecież Ty kochasz go bardziej niż ja i chcesz, żeby był zbawiony”. Nie jestem sierotą, więc co zrobiłam? Zaczęłam modlić się w Duchu: „Pokaż mi, Panie, jak się modlić, żeby trafić w cel, by pomóc mojemu bratu?”. I Bóg dał mi wizję: to był 11. rozdział Ewangelii św. Jana, opisujący wskrzeszenie Łazarza. Bóg pokazał mi mojego brata w tym grobie. Był on duchowo martwy, ale głaz został już odsunięty. Bóg pouczał mnie, żebym modliła się za mojego brata tak samo, jak Jezus, który wołał do Łazarza, żeby wyszedł z grobu. To się nazywa modlitwa prorocza. Mój brat ma na imię Rene. Modląc się więc w domu codziennie rano, wołałam: „Rene! Wyjdź z grobu! Wyjdź z ciemności do światła! Wyjdź ze śmierci do życia! Nie bój się Jezusa, On czeka na ciebie z otwartymi ramionami. Wyjdź z grobu!”. W świecie duchowym nie ma rozdziału między czasem i miejscem. Natychmiast zobaczyłam zmiany w jego nastawieniu względem mnie, mojej siostry i mamy. Nie od razu poznał Jezusa, ale coś się zmieniło. Duch Święty przyprowadzał go do nas, zaczął zadawać pytania o Boga. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, że on zna teraz Jezusa.

Niedługo potem moja mama miała operację serca. Wszystko było w porządku, ale kilka dni później, kiedy była sama w izolatce, a ja przygotowywałam się, żeby pojechać na niedzielną mszę, usłyszałam głos Boga. Czy wiecie, że Duch Święty mówi i każdego dnia chce prowadzić wasze kroki? To jest część naszego dziedzictwa w Chrystusie, że mamy sny, wizje i możemy Go słyszeć. Moje owce słuchają mego głosu (J 10,27). To oznacza chodzić z Bogiem. Nie możemy być głusi ani ślepi w Duchu i dlatego ten dar jest taki dobry. Kiedy podejmujemy się modlitwy w Duchu, zaczynamy słuchać głosu Bożego. Podczas niej usłyszałam: „Jedź prosto do szpitala!”. I dzięki Bogu, że zrobiłam to, co On chciał. Zmienił moje plany. Czy chcecie, żeby Pan modyfikował wasze plany, kiedy będzie tego potrzebował? Pojechałam prosto do szpitala, myśląc, że wszystko jest w porządku, ale kiedy weszłam do sali, okazało się, że mama umierała na oczach mojej siostry i brata. Miała krwotok i straciła już cztery jednostki krwi. Byłam zaskoczona! Mój brat, lekarz, stał tam obok niej i nie mógł nic zrobić. Pielęgniarki przychodziły, aby robić transfuzję krwi, a ona cały czas ją traciła. Kiedy to zobaczyłam, osłabłam. Ale nie jestem sierotą, mam Pomocnika. Ty też Go masz! W momencie słabości, jeśli zaczniesz modlić się w Duchu, On uwolni nadprzyrodzoną pomoc. Usłyszałam głos Boga: „Idź i rób to, co zawsze ci kazałem robić – nałóż na nią ręce”. Zrobiłam więc tak. Nie byłam w stanie modlić się po angielsku, po hiszpańsku, cała się trzęsłam, ale miałam Pomocnika, który w mojej słabości objawia się ze Swoją mocą. Zaczęłam modlić się w Duchu jak szalona, bo walczyłam przeciwko duchowi śmierci, który próbował zabić moją mamę. Wreszcie usłyszałam, jak Bóg powiedział: „Już jest dobrze”. Przestałam się modlić, przyszła pielęgniarka i zabrała moją mamę. Po pół godzinie wróciła i oznajmiła, że krwawienie ustało. Alleluja! To był cud! Został uwolniony w momencie mojej największej słabości. I co się stało? Mój brat, niewierzący, widział to wszystko. Jako lekarz wiedział, że starsi ludzie po poważnych operacjach umierają, kiedy zaczynają się wykrwawiać. Powiedział wtedy do mnie: „Mario, to Jezus uzdrowił mamę, prawda?”. Odparłam: „Tak, to był Jezus!”. Dodał wtedy: „Kiedy przyszłaś i nałożyłaś ręce na mamę, widziałem Jezusa, który stał obok ciebie”. Alleluja! Dzięki Ci, Panie.

Próbuję wam pokazać moc, która jest w was. Ten sam Duch, który wskrzesił Jezusa z martwych, żyje w tobie (por. Rz 8,11). Masz Pomocnika, który działa pomimo twojej słabości. Możesz być zniechęcony, słaby, zmieszany, ale On taki nie jest. Jest Bogiem pełnym mocy. Jest taki sam wczoraj, dzisiaj i zawsze. Alleluja! Podnieście swoje ręce i powiedzcie: „Panie, chcę wierzyć! Przyjdź z pomocą do mojej niewiary! Zostałem stworzony do wielkich rzeczy i dałeś mi Ducha Świętego, żebym wypełnił Twój plan dla mojego życia. Amen. Dzięki Ci, Panie”. Kiedy modlimy się w Duchu, mimo naszej słabości jest uwalniana Jego potężna pomoc i chwała Mu za to.

Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą (Rz 8,27). Duch Święty modli się doskonałą modlitwą, według woli Boga. W danej sytuacji możemy nie wiedzieć, w którą stronę iść. Chiny czy Rosja? Polska czy Włochy? Tego nie znajdę w Biblii. To, co mogę wtedy zrobić, to modlić się w Duchu, a On to pokaże. On się za nami wstawia, interweniuje i wszystko prowadzi do dobrego – przez cokolwiek przechodzimy. Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru (Rz 8,28). Kiedy modlimy się w Duchu za jakąś sytuację, Bóg zaczyna przemieniać wszystko dla naszego dobra i dla Jego chwały. Któregoś razu Duch Święty powiedział mi: „Zacznij się modlić!”. Było to bardzo nagłe, nie wiedziałam, o co chodzi, ale padłam na podłogę i zaczęłam modlić się w Duchu. Po 20 minutach zdałam sobie sprawę, że modlę się za moje dzieci. Powinnam była zapytać Pana, za które, ale nie zrobiłam tego, modliłam się dalej w językach. Później zaczęłam się modlić po angielsku i dziękować Bogu. Mówiłam: „Boże, dziękuję Ci za to, że ochraniasz moje dzieci. Nie wiem, gdzie są, nie wiem, co robią w tym momencie, ale Ty je ochraniasz. Dziękuję Ci za moc Twojej Krwi nad czwórką moich dzieci i proszę Cię, żebyś wysłał aniołów, żeby je ochraniali. Najwidoczniej coś się stało, czego nie jestem świadoma, ale dziękuję Ci za Twoją interwencję”. Poczułam pokój, wiedziałam, że wszystko będzie w porządku. Musimy nauczyć się języka Ducha. Nie wiesz, jak masz się modlić za jakąś sytuację? Rób to w Duchu, a wyleje się radość i pokój, będziesz wiedział, że wszystko jest dobrze. Podziękuj wtedy Bogu. To jest wiara. Wieczorem córka zadzwoniła do mnie i powiedziała: „Mamo, natychmiast przyjeżdżaj do szpitala! Ricky (mój najstarszy syn) jest na ostrym dyżurze!”. Ścigał się samochodami i ktoś z tyłu wjechał w niego. Koziołkował, wylądował na dachu, drugi samochód na niego spadł… Helikopter musiał go zabrać do szpitala. W drodze do samochodu mówiłam: „Boże, dziękuję Ci, że modliłam się za Ricky’ego wcześniej, leżąc na podłodze. Dziękuję Ci, ponieważ wiem, że wszystko będzie dobrze”. Zanim wsiadłam do samochodu, moja córka zadzwoniła jeszcze raz i powiedziała: „Już nie przyjeżdżaj, Ricky’ego właśnie wypisują!”. Alleluja! Dzięki Ci, Panie. Po ludzku powinien był umrzeć, a wyszedł ze szpitala z kilkoma zadrapaniami, z bólem w żebrach i tyle. Takie rzeczy robi dla nas Duch Święty, więc dlaczego ignorujemy Tego, który żyje w nas?

Podnieście swoje ręce i powiedzcie: „Duchu Święty, chcę bardziej Ci ufać, nie chcę Cię już dalej ignorować. Chcę wejść w Twoje życie, w Twoją moc, w Twoją dobroć. Pomóż mi chodzić tak, jak chodził Jezus. Chcę ukazać charakter i moc Jezusa. Amen”.

Wy zaś, umiłowani, budując samych siebie na fundamencie waszej najświętszej wiary, w Duchu Świętym się módlcie (Jud 20). Kiedy modlimy się w Duchu, nasza wiara staję się mocniejsza. Dlaczego to jest ważne? Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu (Hbr 11,6a). To pomaga nam chodzić według wiary i nie koncentrować się na okolicznościach dookoła nas. Zaczynamy wzrastać, nasza wiara staje się silniejsza, wierzymy Bogu w rzeczach niemożliwych. Jezus pyta: Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? (Łk 18,8b). Wiara podoba się Bogu, dotyka Jego serca. To oznacza, że potrzebujemy zacząć chodzić w Duchu, wierząc w to, co głosi Słowo Boże, ufając, że to, co mówi Bóg, jest bardziej prawdziwe niż to, co widzimy oczami. Chcemy mieć silną wiarę, ponieważ czasy, w których żyjemy, jej wymagają. Święty Marek opowiada (zob. Mk 6), że kiedy Jezus wrócił do swojego rodzinnego miasta, nie mógł uczynić żadnego cudu z powodu niewiary jego mieszkańców. Uzdrowił tylko parę osób.

(…) w miłości Bożej strzeżcie samych siebie, oczekując miłosierdzia Pana naszego, Jezusa Chrystusa, [które wiedzie] ku życiu wiecznemu (Jud 21). Pozostajemy w miłości Bożej, kiedy zaczynamy modlić się w Duchu. Wchodzimy głębiej i owoce Ducha Świętego (miłość, radość, pokój, cierpliwość, życzliwość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie – por. Ga 5,22) zaczynają manifestować się w naszym życiu. Święty Paweł zaleca: Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! (Ef 6,18). Zawsze. Kiedy sprzątasz dom, myjesz naczynia. Masz niewierzącego męża? Módl się nad jego poduszką, namaść ją Duchem Świętym. Módl się, kiedy prowadzisz samochód (tylko nie zamykaj oczu!).

Wtedy bowiem przywrócę narodom wargi czyste (So 3,9a). Wczoraj mówiłam o języku i o tym, jak cały czas używaliśmy go w zły sposób – narzekając, marudząc, krytykując, plotkując, kłamiąc. Ale kiedy modlimy się w Duchu, przychodzi oczyszczenie – to jedyny język, w którym nigdy nie obraziliśmy Boga, więc to jest bardzo dobre. Co się jeszcze dzieje? (…) aby wszyscy wzywali imienia Pana i służyli Mu jednomyślnie (So 3,9b). Kiedy modlimy się w Duchu, uwolniona jest jedność. Zaczynamy służyć Bogu w jedności, a nie w podziałach, gdy każda grupa robi swoje, nie współpracując ze sobą. Kiedy wszyscy modlą się w Duchu, On będzie mówić tę samą rzecz. Żony i mężowie – módlcie się w Duchu! On będzie mówić do każdego z was to samo i dojdziecie do jedności. A przecież jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie (Mt 18,19). Podziały, nienawiść, brak współpracy pochodzą od wroga, a dom, który jest podzielony, nie ostoi się. Kiedy jednak modlimy się w Duchu, wszystkie ściany, podziały zostają zburzone. Czyż to nie piękne? Dzięki Ci, Jezu! Jezus mówił, że z wnętrza tych, którzy w Niego uwierzą, wypłyną rzeki wody żywej (por. J 7,38), potoki Ducha Świętego. On jak rzeka płynie w tobie. Kiedy zaczynasz spędzać czas na modlitwie w Duchu, jego dary zaczynają płynąć i otrzymasz wszystko, czego w danym momencie będziesz potrzebować, bo głos Boga jest tutaj (głos Pański ponad wodami – Ps 29,3a). To sposób, w jaki możemy być prowadzeni przez Ducha Świętego.

Dałam wam co najmniej dwanaście powodów, dla których warto się modlić w Duchu. Czy jesteście już przekonani? Wstańmy, podnieśmy ręce i zacznijmy uwielbiać Boga. Niech przepływa przez nas dziękczynienie. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was (1 Tes 5,18). Zacznij teraz wyrażać wdzięczność Bogu w swoim języku: Panie, dziękuję Ci za Twoją dobroć. Dzięki Ci, Duchu Święty, za to, że masz wspaniałe zamiary względem mnie, masz dla mnie przygotowane dobre rzeczy. Dziękuję Ci za to, że najlepsze jest jeszcze przede mną. Wydajmy wielki okrzyk dla Pana!  

Maria Vadia

Konferencja wygłoszona 20 września 2015 r. w Toruniu podczas rekolekcji „Moc uwielbienia”, zamieszczona w "Posłaniu" 1/2016.