Nie lękajcie się - Ja jestem!

Niewiasty przybyłe do grobu o świcie ujrzały anioła i usłyszały słowa: Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma go tu, bo zmartwychwstał. Następnie spotkały Pana, który również przywitał je słowami: Nie bójcie się! Do uczniów zaś zgromadzonych w Wieczerniku Jezus kieruje słowa: Pokój wam. Jezus przychodzi jako Ten, który daje pokój, który wyzwala nas z lęku. Czy rzeczywiście przyjmujemy ten pokój, który On nam daje, czy odpowiadamy na to Jego wezwanie, aby się nie lękać, wezwanie, wręcz nakaz, który wielokrotnie kieruje do Swoich uczniów, także do nas? 

Po wyjściu z Egiptu Izraelici zatrzymali się na pustyni Paran, nieopodal obiecanej im ziemi Kanaan (Lb 13,1-14,45). Z polecenia Pana Mojżesz wysłał grupę Izraelitów, przedstawicieli każdego pokolenia, aby zbadali ten kraj, do którego Pan obiecał ich wprowadzić, aby przypatrzyli się miastom, czy są obronne, czy bez murów; mieszkańcom, czy są silni, czy słabi; ziemi, czy jest urodzajna, czy też nie, owocom itp. Izraelici wyruszyli na rozpoznanie, wrócili po czterdziestu dniach i zdali sprawę Mojżeszowi i Aaronowi mówiąc, że rzeczywiście jest to kraj opływający w mleko i miód, pełen dobrej ziemi i owoców. Ale miasta, jak mówili, są wielkie i obwarowane, a lud bardzo silny -ludzie są wysokiego wzrostu. Widzieli tam też i olbrzymów -Anakitów, którzy podobno pochodzą od olbrzymów, wobec których poczuli się mali i słabi jak szarańcza. Swoje dość przerysowane sprawozdanie skończyli wnioskiem, że nie mogą iść do ziemi Kanaan i walczyć z jej mieszkańcami, bo na pewno zostaną pokonani. Na te słowa cały lud zaczął się burzyć przeciw Mojżeszowi i, ogólnie rzecz ujmując, zapanowała powszechna panika i zwątpienie. Tylko niewielu z tych, którzy uczestniczyli w tej wyprawie, jej nie uległo i próbowało uspokoić lud mówiąc, że kraj, który zbadali jest wspaniałym krajem i skoro Pan im go obiecał, to na pewno ich tam wprowadzi: Jeśli Pan nam sprzyja, to nas wprowadzi do tego kraju i da nam ten kraj [...]. Nie bójcie się też ludu tego kraju, gdyż ich pochłoniemy. Obrona od niego odstąpi, a z nami jest przecież Pan. Zatem nie bójcie się ich! 

Po raz kolejny Izrael wystawił Pana na próbę, po raz kolejny okazał nieufność i zwątpienie w obietnicę daną mu przez Boga. Kiedy czytamy tę opowieść, uderza wręcz fakt, że jeszcze nic się nie stało, jeszcze nie rozpoczęli żadnych działań, jeszcze nie doszło do żadnego starcia, a tym bardzie żadnej przegranej w walce z ludami zamieszkującymi Kanaan, a część Izraelitów już zwątpiła, snując wyobrażenia o tym, jak to wielkiej porażki doznają przy starciu z nimi. Ile razy my ulegamy takiej nieufności, zwątpieniu, wręcz panice, lękowi o przyszłość? Zaprzątają nasze głowy i zabierają nam czas różnorodne czarne prognozy i scenariusze, i często jakoś zapominamy, że nad tym wszystkim czuwa jeszcze Opatrzność Boża. Jak to bardzo trafnie ujmuje Tomasz à Kempis w dziele O naśladowaniu Chrystusa – bardzo często lękamy się rzeczy, które prawdopodobnie nigdy nie nastąpią. 

Kara za grzech Izraela była bardzo surowa. Wszyscy, którzy rozpętali tę panikę poprzez nieprawdziwe informacje o ziemi Kanaan, pomarli nagłą śmiercią, a wszystkim tym, którzy zwątpili, szemrali przeciwko Panu i po raz kolejny wystawili Go na próbę, zostało obiecane, że nie wejdą do ziemi Kanaan. W tym też momencie Pan postanowił, że Izrael będzie się błąkał po pustyni jeszcze czterdzieści lat. 

To były czasy Starego Testamentu. Teraz jest czas Nowego Przymierza, czas Miłosierdzia, ale czy sytuacja nie jest jednak podobna? Jezus przecież wielokrotnie powtarzał, że najbardziej Jego Serce rani nie nasz grzech, nie nasza słabość, ale właśnie nasza nieufność i zwątpienie w Jego obecność, Jego troskę o nasze potrzeby, o naszą przyszłość – ostatecznie zwątpienie w Jego miłość i miłosierdzie. A przecież to całkowite zaufanie Jezusowi powinno być dla każdego chrześcijanina źródłem pokoju – takiego pokoju, którego świat dać nie może i świat też nie może zabrać. Pokoju, który może nas przeprowadzić nawet przez najtrudniejsze doświadczenia życiowe, który jest owocem nadprzyrodzonej nadziei wlanej w serca wszystkich ochrzczonych. 

Jezus przez Swoje Zmartwychwstanie zwycięża wszelkie zło, wszelki grzech. Okazuje nam swoje nieskończone miłosierdzie, daje nam obietnicę życia wiecznego, oglądania Boga twarzą w twarz. Sam mówi, że ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, jak wielkie rzeczy Bóg przygotował tym, których miłuje. Nigdy nie ulegajmy zwątpieniu w tę obietnicę, a nadzieja, którą On nam daje, niech rozprasza wszelkie ciemności i lęki, zarówno w perspektywie wieczności, jak i wobec naszych wszystkich codziennych drobnych spraw. Niech ta nadzieja i zaufanie Jezusowi będą dla nas źródłem niezmąconego pokoju. 

Tomasz Książczak 

Konferencja z "Posłania" 2/2008