Stworzony, by wielbić

Niech będzie błogosławiony Bóg, który żyje na wieki, i królestwo Jego. Ponieważ On karze i okazuje miłosierdzie, posyła do Otchłani pod ziemię i wyprowadza z największej zagłady. I nie ma nikogo, kto by uszedł Jego ręki. Wysławiajcie Go, synowie Izraela, przed narodami, ponieważ On was rozproszył między nimi. I tam okazywał wam swoją wielkość, wynoście Go pochwałami przed wszystkim, co żyje, ponieważ On sam jest Panem i Bogiem naszym, On jeden Ojcem naszym i Bogiem po wszystkie wieki. (Tb 13,2-4) 

I wierny byłem mojemu Bogu z całej duszy (Tb 1,12). 

Być może jestem już na drodze wiary wiele lat, spełniam dobre uczynki miłosierdzia, staram się być wierny Bogu i Jego przykazaniom, doświadczam też Bożej opieki w swoim życiu. Podobnie działo się w życiu biblijnego Tobiasza, wiernego sługi Boga, który był człowiekiem równie zamożnym i poważanym, co pobożnym. Starał się także wypełniać uczynki miłosierdzia wobec swych bliźnich: dawałem mój chleb głodnym i ubrania nagim (Tb 1,17), co więcej, z narażeniem życia grzebał ciała swoich rodaków, pomimo zagrażającej mu kary. Mógł więc Tobiasz być postrzegany jako sprawiedliwy i sam czuć się takim w oczach Pana. 

Gdzie są teraz twoje ofiary, gdzie są twoje dobre uczynki? Teraz jest już wszystko o tobie wiadome (Tb 2,14). 

Bóg niekiedy dopuszcza w naszym życiu różne trudne doświadczenia i przeciwności. Także Tobiasz został dotknięty cierpieniem związanym z utratą wzroku i niezrozumieniem w tym doświadczeniu ze strony żony, która zadaje mężowi pytanie. Jest to pytanie o jego wiarę, o to, czy w tym, co go spotyka, dostrzeże obecność Boga, czy zwątpi: Gdzie są teraz twoje ofiary, gdzie są twoje dobre uczynki? Teraz jest już wszystko o tobie wiadome. Także w naszym życiu może pojawić się pytanie skierowane do Boga: „Gdzie jesteś, kiedy doświadczam cierpienia, przeciwności? Czy taka spotyka mnie odpłata za moją wierność?”. Jest to dla naszej wiary czas próby, oczyszczenia, ale i umocnienia, jeśli z ufnością zawierzymy Panu. Jak trudno niekiedy dostrzec nam w tych doświadczeniach troskę Boga i Jego opiekę, zwłaszcza gdy padają też pytania o to, gdzie On w tym jest, gdzie Jego troska i dobroć nad nami? Sam Bóg jednak pragnie, pośród tego, co nas dotyka i boli, przekonywać: Opatrzność ma zsyła też wszystko w szczególności: życie i śmierć, i towarzyszące im okoliczności, głód, pragnienie, utratę stanowiska w świecie, nagość, zimno, gorąco, obelgi, szyderstwa, zniewagi. Dopuszczam, aby wszystkie te rzeczy zdarzały się wśród ludzi, choć nie Ja jestem przyczyną przewrotności woli tego, który czyni zło i wyrządza zniewagi. Ode Mnie otrzymuje istnienie i czas. A daję mu istnienie i czas nie po to, aby obrażał Mnie i bliźnich swoich, lecz aby z miłością służył Mnie i swoim braciom. Przyzwalam na ten czyn, czy to dlatego, aby wypróbować cnotę cierpliwości w tym, którego on dotyka, czy to dlatego, aby on ją rozpoznał (św. Katarzyna ze Sieny, Dialog o Opatrzności Bożej). 

Sprawiedliwy jesteś, Panie, i wszystkie dzieła Twoje są sprawiedliwe. Wszystkie Twoje drogi są miłosierdziem i prawdą (…), o Panie, wspomnij na mnie, wejrzyj (Tb 3,2-3). 

Czy wobec trudu, znoju i cierpienia odwrócę się od Pana, czy też zawołam do Niego, przyjmując swoją słabość, uznając własną nędzę, a Jego dobroć i wielkość? Czy w prostocie otworzę w modlitwie swoje poranione serce przez Bogiem, aby to On je uleczył? Tobiasz zasmucony, z płaczem, w swojej bezsilności woła do Pana, wyznając Bożą sprawiedliwość i miłosierdzie. Uznając swoją grzeszność, przyznaje, że utracił siłę, by żyć: Panie, rozkaż, niech będę uwolniony od tej niedoli! Pozwól mi udać się na miejsce wiecznego pobytu, nie odwracaj Twego oblicza ode mnie, Panie, ponieważ dla mnie lepiej jest umrzeć, aniżeli przyglądać się wielkiej niedoli w moim życiu i słuchać szyderstw (Tb 3,6b). Tobiasz ucieka się w swej niemocy do Pana, a chociaż nie ma już nawet woli życia, woła jednak: Teraz więc uczyń ze mną według Twego upodobania (Tb 3,6a). Bóg pragnie, abyśmy wołali do Niego w szczerości serca, oddając Mu swój ból. On zna nas i pragnie dla nas dobra. Poprzez trud, umieranie sobie, podejmowanie krzyża w naszym życiu możemy zbliżać się do Niego, przylgnąć do Jego Serca, bardziej stawać się Jego: Spójrz na krzyż, a zobaczysz głowę Jezusa pochyloną, by cię pocałować; Jego ramiona rozwarte, aby cię objąć; Jego serce otwarte, by cię przyjąć, by zamknąć cię w swojej miłości. Skoro wiemy, że krzyż jest znakiem największej miłości Chrystusa do ciebie i do mnie, przyjmujemy Jego krzyż we wszystkim, co zechce nam dać, i oddajemy Mu z radością wszystko, co chce zabrać. Jeśli będziemy tak postępować, świat pozna, że jesteśmy Jego uczniami, że należymy do Jezusa, że czyny, które wykonujemy, ty i ja, i wszyscy bracia i siostry, nie są niczym innym, jak naszą miłością wcieloną w życie (bł. Matka Teresa z Kalkuty, Rozważania na każdy dzień). 

Posłał mnie Bóg, aby uzdrowić ciebie (Tb 12,14). 

Nie ma jednak sytuacji w naszym życiu bez wyjścia, nie ma takiej niemocy, takiego trudu, w którym Pan by nas nie podźwignął. Jezus jest Bogiem bliskim, nie dalekim, pochyla się nad tymi, którzy Go wzywają szczerze. Posyła do nas Swego Ducha Świętego, aby tchnąć w nas życie, zaprasza, abyśmy czerpali ze zdroju Jego Miłosierdzia, w Jego ranach odnajdując swoje uzdrowienie. Nie pozostaje głuchy na naszą modlitwę. Bóg odpowiada na wołanie Tobiasza. Objawiając Swoją dobroć, posyła do Niego anioła Rafała, aby go uleczyć. Tobiasz zostaje też przez anioła wezwany do świadectwa, aby oddać chwałę Bogu: Piękną jest rzeczą zachowywać tajemnicę królewską, ale godną wszelkiej pochwały objawiać dzieła Boże (…). A teraz uwielbiajcie Pana na ziemi i dziękujcie Bogu! A oto ja wstępuję do Tego, który mnie posłał. Opiszcie to wszystko, co was spotkało (Tb 12,11b.20). Różne próby i doświadczenia stają się więc szansą na objawienie chwały Bożej w naszym życiu. 

Uwielbiam Boga mego, a dusza moja – Króla Niebios, i będzie się radować z majestatu Jego (Tb 13,9). 

Jesteśmy powołani do tego, aby swoim życiem i słowami oddawać Bogu chwałę, aby Go uwielbić: Człowiek został stworzony, aby Boga, naszego Pana, wielbił, okazywał Mu cześć i służył Mu – i dzięki temu zbawił duszę swoją (św. Ignacy Loyola). Jesteśmy szczęśliwi tylko wtedy, gdy realizujemy to nasze wybranie, to, do czego zostaliśmy stworzeni – aby ogłaszać chwałę Bożą. Tobiasz został wezwany przez anioła Rafała właśnie do uwielbiania Boga: Nie bójcie się! Pokój wam! Uwielbiajcie Boga po wszystkie wieki! (Tb 12,17). Wyśpiewał więc Bogu wspaniały hymn dziękczynienia i w duchowym testamencie przekazał to najważniejsze przesłanie swemu synowi i jego potomstwu: Niech pamiętają o Bogu i wielbią Imię Jego w każdej chwili, w prawdzie i z całej siły (Tb 14,9). 

Katarzyna Ciesielska

Konferencja z "Posłania" 2/2015