Bezcenny dar czasu

Bóg obdarzył nas cennym darem czasu. Dał nam wolność w rozporządzaniu nim. Możemy jednak łatwo ulegać pokusie zbytniego zatroskania o swój wolny czas, o swoje sprawy. Jesteśmy wezwani właśnie dziś, kiedy wszystko ulega przyspieszeniu, gdy brakuje czasu lub gdy tak łatwo go stracić, do hojności, do uczynienia Jezusa Panem naszego czasu, byśmy przeżywali go zgodnie z Jego wolą, wydając ten cenny dar w służbie: Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość (Mt 6,33). 

Dziś, kiedy tak wielkie jest ubóstwo, zwłaszcza duchowe i moralne, gdy tak wielu wokół nas nie poznało Jezusa, nie doświadczyło Jego miłości i nie wierzy, że nie musi żyć w nędzy i niewoli grzechu, nie możemy tracić czasu i przesadnie troszczyć się jedynie o własny dom, własną rodzinę, własne sprawy: Czy to jest czas stosowny dla was, by spoczywać w domach wyłożonych płytami, podczas gdy ten dom leży w gruzach? (Ag 1,4). Łatwo jednak ulec pokusie i bardziej zaufać swoim staraniom, planom, niż Bożemu prowadzeniu i Jego Opatrzności. Czasami tak bardzo lękamy się dać choć trochę więcej swojego czasu w służbie, w ewangelizacji, mamy przecież wiele pilnych, własnych spraw. Czy jednak to ciągłe zatroskanie, zagonienie nas nasyca? Czy do tego jesteśmy powołani? Rozważcie tylko, jak się wam wiedzie! Siejecie wiele, lecz plon macie lichy; przyjmujecie pokarm, lecz nie ma go do sytości; pijecie, lecz nie gasicie pragnienia; okrywacie się, lecz się nie rozgrzewacie; ten, kto pracuje, aby zarobić, pracuje [odkładając] do dziurawego mieszka! (…) Rozważcie tylko, jak się wam wiedzie! Wyglądaliście wiele, a oto macie mało, a kiedy [i to niewiele] znieśliście do domu, Ja to rozproszyłem. Dlaczego tak się dzieje? – wyrocznia Pana Zastępów: Z powodu mego domu, który leży w gruzach, podczas gdy każdy z was pilnie się troszczy o swój własny dom (Ag 1,5b-9). 

W tej walce o ofiarowanie swojego czasu bardzo silna bywa pokusa patrzenia przez perspektywę jedynie własnych planów i potrzeb. Traktujemy czas nie jako dar darmo nam dany, lecz jako swoją własność, mamy skłonność do dawania na służbę jedynie tego, co nam zbywa, gdy już zaspokoimy swoje potrzeby: Moje, moje, moje... – myśli i słowa wielu ludzi obracają się tylko wokół tego. Jakie to jest wstrętne! Święty Hieronim powiada, że na ludziach, którzy prócz grzechu pychy są jeszcze leniwi i opieszali, prawdziwie spełniają się słowa Pisma Świętego: „szukają wymówek dla swoich grzechów” (Ps 140,4). To właśnie pycha stale odmienia owo moje, moje, moje... Wada ta zmienia człowieka w stworzenie bezużyteczne, hamuje gotowość pracy dla Boga, prowadzi do lekkomyślnego traktowania czasu (św. J. Escriva, Przyjaciele Boga). 

Jan Paweł II podczas spotkania w Wadowicach przypomniał: Czas ucieka, wieczność czeka! W podejmowaniu codziennych decyzji, co mamy robić w danym nam czasie, pomocna w rozeznaniu jest właśnie perspektywa wieczności: po co żyję, jaki sens ma to, co robię? Czy, jeśli doświadczyłem osobistego spotkania z Jezusem, mogę tracić czas? Czy mogę wobec Jego Miłości być skąpy w wydawaniu się w służbie, w codzienności, często pośród małych spraw? Tak, rzeczywiście krótki jest czas, w którym możemy kochać, dawać siebie, pokutować. Dlatego byłoby rzeczą niewłaściwą, gdybyśmy ten czas marnotrawili i tak wielki skarb nieodpowiedzialnie wrzucali w błoto. Nie możemy zmarnować tego momentu historii świata, który Bóg powierza każdemu z nas. Nadejdzie ów dzień, który będzie naszym dniem ostatnim. Nie lękamy się go. Ufając mocno w łaskę Bożą, jesteśmy gotowi w każdej chwili wyjść na spotkanie z Panem, niosąc zapalone lampy, z gotowością oddania się, odwagą i miłością, okazywaną w najdrobniejszych rzeczach. Oczekuje nas przecież wielkie święto w Niebie (św. J. Escriva, Przyjaciele Boga). 

Ewangelizacja jest naszym zadaniem. Jezus wzywa każdego z nas osobiście, abyśmy szli i owoc przynosili, abyśmy dawali świadectwo nadziei. Służba nie może być jedynie dodatkiem do życia – Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a wszystko inne będzie wam dodane (Mt 6,33). Papież Franciszek w niedawno wydanej adhortacji apostolskiej Radość Ewangelii wskazuje na to, że jedną z pokus jest właśnie przesadne zatroskanie o osobiste przestrzenie autonomii i odprężenia, prowadzące do przeżywania własnych zadań jako czystego dodatku do życia, tak jakby nie stanowiły one części własnej tożsamości. Każdy, kto doświadczył miłości Jezusa, nie może jej zatrzymać dla siebie, lecz ta miłość przynagla go do dawania świadectwa. Dziś – pisze nasz papież – jest tak wielu, którzy potrzebują Jezusa, a którzy Go nie poznali: bardziej potrzebujemy misyjnego dynamizmu, przynoszącego sól i światło, wielu świeckich boi się, że ktoś zaprosi ich do podjęcia zadania apostolskiego, i stara się uwolnić od jakiegokolwiek zaangażowania, które mogłoby pozbawić ich wolnego czasu… Związane jest to często z faktem, że osoby odczuwają naglącą potrzebę zachowania swojej przestrzeni autonomii, tak jakby zadanie ewangelizacji było niebezpieczną trucizną, a nie radosną odpowiedzią na miłość Bożą, wzywającą nas do misji i czyniącą nas osobami spełnionymi i przynoszącymi owoce. 

Módlmy się o nowy zapał i gorliwość w głoszeniu Ewangelii. Niech Duch Święty wyprowadza nas z niemocy i lęku przed utratą czasu, z naszego zatroskania o siebie: Nabierz też ducha, cały ludu ziemi! – wyrocznia Pana. Do pracy! Bo Ja jestem z wami, wyrocznia Pana Zastępów (Ag 2,4b). 

 

Katarzyna Ciesielska 

 

Konferencja z „Posłania” 1/2014